Jeśli kiedykolwiek dodawałeś swoją stronę do katalogów stron, to na pewno kojarzysz hasło pojawiające się na samym końcu: podlinkuj swój wpis, żeby zwiększyć jego moc. Być może nawet tak robiłeś i zamiast kierować linki na swoją stronę, kierowałeś je na stronę katalogu. Czy zauważyłeś jakieś efekty? Najprawdopodobniej nie.

Data dodania: 2014-05-05

Wyświetleń: 1437

Przedrukowań: 0

Głosy dodatnie: 0

Głosy ujemne: 0

WIEDZA

0 Ocena

Licencja: Creative Commons

5 sposobów na zwiększenie skuteczności. Część 2: podlinkowanie tekstu

Przyczyna nieskuteczności

Teoretycznie podlinkowanie wpisów w katalogach miało zwiększać ich moc na tej samej zasadzie, na jakiej pozycjonowanie zwiększa moc twojej witryny. Sam pewnie wiesz, ile linków musiałeś zdobyć i ile wysiłku cię to kosztowało, dlatego wątpię, żebyś drugie tyle inwestował w podlinkowanie każdego wpisu w jakimś podrzędnym katalogu. Jeśli tak robiłeś – wybacz tę bezpośrednią uwagę: przepłaciłeś.

Żeby zwiększyła się moc linku, musisz go linkować, linkować i linkować bez końca. Jedynie właściciel katalogu ma z tego jakąś korzyść, bo to jego katalog wyląduje wyżej w Google, a twoja strona zostanie tam, gdzie była. W ten sposób nie powinno się promować tekstów Article Marketingu, bo nie po to wydaje się spore pieniądze na same artykuły, żeby potem linkować je w taki sposób.

Rozwiązanie problemów

Zamiast linkować z setek słabych stron jeden tekst, napisz dobry artykuł na Artelis.pl (lokowanie produktu, prawda?) i umieść na swoim blogu kolejny, w którym odeślesz do tekstu na Artelis. Zyskasz mocny link, zbudujesz pozycję eksperta, bo przecież w twoim artelisowym profilu będzie więcej rzeczowych artykułów – to jest to, co będzie ci potrzebne.

Inne warianty linkowania wykorzystują tylko dobre strony. Jeśli wchodzisz w Article Marketing, pozbądź się złudzeń, że jakimikolwiek preclami lub katalogami cokolwiek osiągniesz. W zestawieniu ze skutecznością pojedynczego artykułu opublikowanego na dobrej stronie, precle i katalogi są niczym.

Co osiągasz i dlaczego warto

Podlinkowanie – to już napisałem wyżej – nie podniesie twojej pozycji w Google. Podniesie – jeśli w ogóle cokolwiek – pozycję strony podlinkowywanej. Samo to nie przełoży się bezpośrednio na twoje wyniki. Ale spokojnie – to nie jest powód do dramatyzowania: jeśli jakiś twój tekst będzie nawet wyżej niż twoja strona główna, to przecież nic się nie dzieje – i tak przyjmujesz klienta, tylko że „tylnymi drzwiami”. Z podlinkowanego artykułu będzie przecież mógł kolejnym linkiem przejść już bezpośrednio na twoją stronę.

Osiągasz przede wszystkim widoczność, i to zarówno tę dla użytkownika, jak i dla Google. Pamiętaj, że boty wyszukiwarek podążają za linkami, skacząc dzięki nim ze strony na stronę. Jeśli więc dodasz parę linków do swojego tekstu, szybciej trafi on do indeksu, więc prędzej da się go znaleźć  sieci i szybciej zacznie on dla ciebie pracować. A odkąd zaczął, nigdy, przenigdy nie skończy, chyba że go usuniesz.

Zanim jednak za linkowanie się zabierzesz, przeczytaj jeszcze o innych sposobach zwiększania skuteczności Article Marketingu. W kolejnej części cyklu dowiesz się, jak możesz z korzyścią dla siebie wykorzystać komentarze pod swoim tekstem.

Licencja: Creative Commons
0 Ocena