Data dodania: 2020-05-07

Wyświetleń: 187

Przedrukowań: 0

Głosy dodatnie: 0

Głosy ujemne: 0

POEZJA

0 Ocena

Licencja: Creative Commons

W pewne ciche popołudnie

Bóg ukazał się w swej krasie

Bezruch musnął wszystko wokół.

Czas zatrzymał się w zadumie.

A na niebie barwnym łukiem

Jasna tęcza lśni płomieniem.

Bóg nasączył świat zwierzeniem

I pokazał w swoim wnętrzu

Swoje piękno, swoją miłość

I swą wielość w ciągłej zmianie.

Pulsujący oddech życia

Nagle zastygł w wiecznej ciszy.

Rozedrgany, poszarpany

W częściach znany świat

Teraz stanął, zamarł wszędzie

I w zadumie patrzył na to

Czym jest w środku, w swej istocie.

Jak jest pięknie zbudowany,

Jak misternie poróżniony

I jak wszędzie wielkodusznie

Z tchnienia Boga ulepiony,

W wielość życia zamieniony.

W bycie formy, w myśl niesforną,

W słowa wartkie, zmienność stałą.

I… w to wszystko na co patrzy,

Jako inność w swej jedności .

 Jako dusza podzielona

I w fraktalach uwieziona,

Zmierzająca do różności

W paśmie takich samych dusz.

Tak pokazał Bóg stworzeniu

Swoją ciszę w swych wymysłach

I to wszystko, czego nie ma

A jest boskie w swej wielości.

W Jego wiecznym i bezkresnym

Paśmie życia, błogim śnie.

Licencja: Creative Commons