0
głosów
- +

Strach w dawnej Polsce. Zmory

Autor:

Aktualizacja: 05.01.2013


Kategoria: Kultura i Sztuka / Kultura dnia codziennego


Artykuł
  • 0 głosów dodatnich
  • 0 głosów ujemnych
  • 1118 razy czytane
  • 0 przedrukowany
  • 0 Polemik/Poparć <span class="normal">Odpowiadanie na artykuł</span>
  • Licencja: CC <span class="normal">Zezwala się na kopiowanie, dystrybucję, wyświetlanie i użytkowanie dzieła i wszelkich jego pochodnych pod warunkiem umieszczenia informacji o tw&oacute;rcy.</span>
Dostęp bezpłatny <span class="normal">Dostęp do treści jest bezpłatny.<br/> Inne pola eksploatacji mogą być zastrzeżone sprawdź <b>licencję</b>, żeby dowiedzieć się więcej</span>
 

Wiara w istoty demoniczne zaniknęła już prawie zupełnie. A jak było dawniej? Starsi przekazywali wnukom opowieści zasłyszane jeszcze od swoich dziadków. Dziś upiory są reliktami w kręgu ludowych wierzeń Polaków. Powinny również zaciekawić scenarzystów polskich horrorów :)


     ZMORY

Zmory były to istoty zbliżone do upiorów. Żyły one w głębi lasu lub na pustkowiach. Nocami przychodziły do chałup, by męczyć ludzi. Zmory to dusze zmarłych kobiet, które po śmierci z jakiegoś powodu nie mogą zaznać spokoju duszy: albo popełniły za życia jakiś wielki grzech – np.: zabiły swoje dziecko, albo były to zmarłe czarownice, które za życia oddały się dobrowolnie szatanowi. Zmorami zostawały również samobójczynie.

Do wnętrza domu, w którym śpi człowiek, zmora może wejść przez najmniejszą nawet szparkę we drzwiach, oknie, ścianie. Musiała wracać jednak tą samą drogą. Zmora nawiedza ludzi śpiących na wznak. Najchętniej męczy młodych chłopców, jednak kobiety i starszych mężczyzn również. Wszyscy moi informatorzy, którzy rzekomo doświadczyli ataków zmory, mówili, że dotyczyło to osób pomiędzy 15 a 30 rokiem życia. Zmora nawiedzała też często osoby, do których za życia czuła nienawiść.  Jeden z informatorów tak opisuje ataki upiora:

"Niejednego mieszkańca wsi dusiła zmora. Był to niby sen, ale po przebudzeniu dalej czuło się ogromny ciężar na klatce piersiowej, jakby drugiego człowieka, z którego uścisku nie dało się uwolnić."

 

Inny z informatorów opowiada w ten sposób:

"Miałem może 17 lat. Około 2 w nocy poczułem straszny ucisk na klatce piersiowej, z którego nie potrafiłem się wyrwać. Trwało to dobre 15 minut. Szamotałem się. Dopiero po chwili zmora puściła mnie. Byłem cały mokry od potu i wycieńczony. Zdarzyło mi się to tylko raz w życiu."

 

Kiedy pytałam, jak przed zmorą można się ustrzec, informatorzy podali mi kilka sposobów. Mogła to być zmiana miejsca lub pozycji snu, stawianie miotły w rogu pomieszczenia obok łóżka. Wszyscy też wymieniali jedzenie suchego chleba w nocy. Zmory najczęściej atakowały ludzi leżących na wznak, dlatego też najlepszą ochroną było zasypianie na brzuchu. Pewną ochronę przed zmorą mogły dać zwierzęta domowe. I tak trzymanie w nocy obok łóżka psa lub kota pomagało w strzeżeniu się od nocnego upiora. Zwierzęta wyczuwały jego obecność i zanim ten zaatakował człowieka, śpiący budził się, słysząc szczekanie lub miauczenie.

 


Podobał Ci się artykuł?
0
głosów
- +

Brak polemik/poparć



Podobne artykuły:


KOMENTARZE


Używając tej strony zgadzasz się na wykorzystywanie plików Cookie.
Dowiedz się więcej.

Używamy plików cookies, aby ułatwić Ci korzystanie z naszego serwisu oraz do celów statystycznych. Jeśli nie blokujesz tych plików, to zgadzasz się na ich użycie oraz zapisanie w pamięci urządzenia. Pamiętaj, że możesz samodzielnie zarządzać cookies, zmieniając ustawienia przeglądarki. Z dniem 25.05.2018 wprowadziliśmy też w życie rozporządzenia dotyczące ochrony danych osobowych. Więcej informacji w naszej Polityce Prywatności i Regulaminie.

Zamknij