Jeśli komuś wydaje się, że bycie barmanem to prosta sprawa, jest w wielkim błędzie. Nie dość, że trzeba mieć odpowiednie kwalifikacje, to jeszcze sporą cierpliwość w słuchaniu. 

Data dodania: 2012-05-09

Wyświetleń: 1249

Przedrukowań: 0

Głosy dodatnie: 0

Głosy ujemne: 0

WIEDZA

0 Ocena

Licencja: Creative Commons

Kwalifikacje

Paweł, student kulturoznawstwa: jako barman pracuję już trzy lata. Na początku miało to być weekendowe dorabianie, ale wciągnęło mnie. Pracowałem już w kilku klubach, ale od pół roku zakotwiczyłem w jednym. Fajny szef, spoko załoga. Pracujemy na zmianę z trzema kumplami, zależnie od tego, jaki jest dzień tygodnia i pora dnia. Na początku miałem spore trudności, a jeszcze na dodatek nie znałem żadnych przepisów na drinki, nie mówiąc o tym, że nie odróżniałem rodzajów wódek. Na szczęście mój pierwszy szef miał do tego luźny stosunek, więc na spokojnie się przyuczałem. Teraz jestem już po pierwszym szkoleniu barmańskim. Zrobiłem poziom SPB – Level A i zamierzam iść dalej.  

Szkolenie barmańskie to długi, podzielony na dwa etapy proces, z których każdy zakończony jest egzaminem. Kto oglądał „Zaklęte rewiry”, ten mniej więcej może sobie to wyobrazić. Dla niezorientowanych w temacie bycie barmanem nie sprowadza się do nalewania piwa i wódki, znajomości receptur i jako takiego obycia. To stereotyp. Bycie barmanem to nie tylko wiedza, dla wielu to powołanie i pasja. Szkolenie na poziomie podstawowym obejmuje technologię i towaroznawstwo napojów alkoholowych i bezalkoholowych, teoretyczne i praktyczne zastosowanie receptur, wiedzę na temat wyposażenia baru, a nawet miksowanie w stylu wolnym. To niemało, biorąc pod uwagę, że szkolenie kończy się testem pisemnym i egzaminem praktycznym. 

Szkolenie na poziomie podstawowym to wstęp. Po nim można rozpocząć następny etap – szkolenie na poziomie profesjonalnym. I tu wiedzy do przyswojenia jest równie dużo, a szkolenie kończy się testem pisemnym, egzaminem ustnym i praktycznym. Ale po nim ma się już uprawnienia międzynarodowe, a tym samym więcej możliwości.

Słuchu nie da się wyłączyć

Marek, barman po kursie profesjonalnym, w zawodzie od 15 lat: tak, to prawda, barman musi mieć cierpliwość, być z natury opanowanym i spokojnym gościem. Choć zdarzały się w mojej karierze takie sytuacje, że trzeba było delikwenta wyprowadzić, bo łagodne  perswazje, że czas do domu, nie pomagały. Wódka bywa nieprzewidywalna. Bywało też tak, że niektórzy rwali się do bicia, a wtedy przydaje się wiedzieć, jak dyskretnie gościa sprowadzić do poziomu podłogi, bez uszczerbku dla niego, siebie i opinii klubu.

Na pewno cechami niezbędnymi w tym zawodzie są łatwość w nawiązywaniu kontaktów, swoboda wypowiedzi i poczucie humoru. Bycie doradcą i cierpliwym słuchaczem nie jest łatwe, szczególnie, gdy po raz setny trzeba słuchać, że tego zostawiła żona, a tamtemu padła firma. Niezwykle trudne jest zachowanie dystansu, bo często kontakt z klientem ma bardzo osobisty charakter i wymaga taktu. Jak widać nie każdy nadaje się do tego zawodu. Na szczęście dla klientów barman z pasją nie jest rzadkością i wiele wskazuje, że to stały trend.  Tym lepiej dla nas. 

Licencja: Creative Commons
0 Ocena