Długo nie mogłem podjąć decyzji o publikacji tego tekstu. Jest bardzo osobisty i nie byłem pewny czy powinienem go upubliczniać. Po namyśle zdecydowałem jednak,  że będzie to w pewien sposób podziękowanie dla mojej Mamy.

Data dodania: 2012-01-04

Wyświetleń: 1630

Przedrukowań: 0

Głosy dodatnie: 0

Głosy ujemne: 0

WIEDZA

0 Ocena

Licencja: Creative Commons

Kilkanaście dni przed świętami Bożego Narodzenia minęły dwa lata od śmierci mojej Mamy.

Wydarzyło się coś co pozwoliło mi zrozumieć rzecz z pozoru banalną.
Coś co sprawiło, że te dni rozmyślań i wspomnień nie były smutne.

Zacznę od końca to znaczy od pogrzebu.
Gdy przeglądałem fotografie, uświadomiłem sobie, że na miejsce spoczynku odprowadzał Mamę tłum ludzi.
Przypomniałem sobie, że przyjmowałem kondolencje od obcych mi osób.
I nie były to zdawkowe słowa.
Oni byli naprawdę poruszeni, wiele osób miało łzy w oczach.

Co w tym niezwykłego?
Przecież zazwyczaj tak właśnie jest na tych smutnych uroczystościach.

Mama była zwyczajnym, prostym człowiekiem.
Ot ciężka praca, skromne życie, choroba, renta i to tyle.

Pozornie.

Zrozumiałem to – niestety – dopiero teraz gdy poskładałem w pamięci fragmenty wspomnień.

Mama zawsze zajmowała się innymi ludźmi i wkładała w to całą siebie.
Jako wolontariuszka pracowała w Hospicjum Ojców Bonifratrów we Wrocławiu.
Nawet gdy sama była ciężko chora i cierpiała, jeździła „bo przecież tam na mnie czekają”.

Pamiętam, że jako argument, że musi jechać, opowiedziała mi takie oto zdarzenie.
Gdy pewnego dnia pojawiła się w hospicjum, poproszono, żeby jak najszybciej poszła do jednej ze swoich podopiecznych. W pokoju oprócz pacjentki, od kilku godzin w stanie agonalnym, była rodzina. Gdy Mam podeszła do łóżka, ta pani podała dłoń mojej Mamie, uśmiechnęła się i odeszła.
Pamiętam, że takich sytuacji było więcej.

To co teraz napiszę może wydać się niewiarygodne ale ja wiem od Mamy, że Jej podopieczni czekali.
Nie chcieli odejść bez pożegnania.

Dopiero teraz zaczynam rozumieć jak wiele serca dawała moja Mama tym ludziom.

Wiem też, że ci obcy, którzy z takim wzruszeniem składali mi kondolencje to były rodziny podopiecznych mojej Mamy.
Była wśród nich dziewczyna, która powiedziała: „Nie znałam pana Mamy osobiście ale znam Ją dobrze z opowiadań moich rodziców”.

Dlaczego o tym piszę?

Opowiedziałem o mojej Mamie, gdyż chcę Ci powiedzieć, że dobro, którym obdarujesz ludzi zostaje w nich, a tym samym zostaje w nich cząstka Ciebie.
A to dobro, to serce, które dajesz wróci do Ciebie w nieoczekiwanych okolicznościach.

Niby rzecz jest oczywista ale jakoś w codziennym zabieganiu nie zawsze mamy jej świadomość.

kwiaty dla Mamy

Dziękuję Mamo, że mi przypominasz.

Licencja: Creative Commons
0 Ocena