0
głosów
- +

Pozorny majątek kontrahenta

Autor:

Aktualizacja: 21.12.2011


Kategoria: Biznes i Ebiznes / Zarządzanie Firmą


Artykuł
  • 0 głosów dodatnich
  • 0 głosów ujemnych
  • 822 razy czytane
  • 3 przedrukowany
  • 0 Polemik/Poparć <span class="normal">Odpowiadanie na artykuł</span>
  • Licencja: CC <span class="normal">Zezwala się na kopiowanie, dystrybucję, wyświetlanie i użytkowanie dzieła i wszelkich jego pochodnych pod warunkiem umieszczenia informacji o tw&oacute;rcy.</span>
Dostęp bezpłatny <span class="normal">Dostęp do treści jest bezpłatny.<br/> Inne pola eksploatacji mogą być zastrzeżone sprawdź <b>licencję</b>, żeby dowiedzieć się więcej</span>
 

Rokrocznie bankrutują setki a może i tysiące firm w Polsce nie z powodu dekoniunktury, złego biznes planu czy na skutek pojawienia się silnej konkurencji, ale z powodu nieodzyskanych własnych należności.


Kredyt kupiecki, czyli sprzedaż towarów i usług z odroczonym terminem płatności, na przelew. To standard w biznesowych transakcjach pomiędzy firmami. Tylko nieliczni mogą sobie pozwolić na sprzedaż wyłącznie za gotówkę. Większość firm, aby być konkurencyjnymi, musi oferować klientom kredyt kupiecki gdyż w przeciwnym wypadku, klient zwróci się z zamówieniem do konkurencji, która kredyt kupiecki z pewnością mu zaoferuje .

Niestety, niektórzy przedsiębiorcy niejako specjalizują się w wyłudzaniu kredytu kupieckiego, czyli dokonują zakupu ze z góry powziętym zamiarem niedokonania zapłaty. Stwarzają przy tym pozory mające na celu wzbudzić zaufanie kontrahenta i uśpić jego czujność. Przykładowo więc, podjeżdża taki luksusowym samochodem, który jednak nie jest jego własnością, gdyż jest to leasing samochodu albo samochód w kredycie. Zaprasza kontrahenta do swojej firmy i chwali się mnogością i różnorodnością towaru, ale przemilcza fakt, że jest to towar nie jego ale wzięty w komis od dostawcy. Zapraszają nieraz do willi rzekomo swojej, ale która w rzeczywistości należy tylko do jego żony, albo która jest owszem, jego, ale obciążona hipotekami na rzecz banku z tytułu (niespłacanych) kredytów. A prawda jest taka, że nic na siebie nie ma oprócz … a jakże, długów wobec innych kontrahentów i bezskutecznych postępowań egzekucyjnych.

Sprawdzenie więc faktycznej wiarygodności kontrahenta przed udzieleniem mu kredytu kupieckiego, to podstawa w biznesie. Na forach internetowych, na blogach i w realu coraz powszechniej mówi się o tym, że skuteczność windykacyjna rejestrów długów czyli Biur Informacji Gospodarczej jest żałośnie niska, mnóstwo firm wypowiada im umowy. Błąd kardynalny, gdyż takich rejestrów długów nie należy oceniać pod kątem skuteczności w windykacji ale jako narzędzia prewencyjne a pod tym drugim względem są wręcz nieodzowne. Zawierają już tyle wpisów o dłużnikach i ich długach, że wręcz trudno nie natknąć w nich na sprawdzanego kontrahenta. Nie należy też pożałować kilkaset albo i więcej złotych na zlecenie sprawdzenia wiarygodności kontrahenta w wywiadowni gospodarczej. Prewencja przede wszystkim a nie windykacja, bo firmy windykacyjne są przede wszystkim mocne w gębie a ich rzeczywista skuteczność w takich trudnych sprawach jest generalnie godna pożałowania.


Podobał Ci się artykuł?
0
głosów
- +

Brak polemik/poparć



Podobne artykuły:


KOMENTARZE


Używając tej strony zgadzasz się na wykorzystywanie plików Cookie.
Dowiedz się więcej.

Używamy plików cookies, aby ułatwić Ci korzystanie z naszego serwisu oraz do celów statystycznych. Jeśli nie blokujesz tych plików, to zgadzasz się na ich użycie oraz zapisanie w pamięci urządzenia. Pamiętaj, że możesz samodzielnie zarządzać cookies, zmieniając ustawienia przeglądarki. Z dniem 25.05.2018 wprowadziliśmy też w życie rozporządzenia dotyczące ochrony danych osobowych. Więcej informacji w naszej Polityce Prywatności i Regulaminie.

Zamknij