Memento mori – mawiali ludzie średniowiecza, wskazując na kruchość ludzkiego żywota. W tamtych czasach ta sentencja miała odwrócić myśli człowieka od doczesnych rozrywek. Dzisiaj jednak okazuje się, że ta sentencja może mieć również inne zastosowanie. Zamiast wpędzać w mroczne myśli, motywuje.

Data dodania: 2011-11-08

Wyświetleń: 1433

Przedrukowań: 0

Głosy dodatnie: 0

Głosy ujemne: 0

WIEDZA

0 Ocena

Licencja: Creative Commons

"Pamięć o nieuniknionej śmierci jest najlepszym znanym mi sposobem uniknięcia pułapki myślenia, że mamy coś do stracenia."

Śmierć jest pojęciem ostatecznym, bez względu na to czy wierzymy że coś nas po niej czeka, czy nie. Prędzej czy później wszystkich nas ona czeka. Nie jest to może wesołe, ale nie jesteśmy w stanie nic na to poradzić. A skoro nic nie możemy poradzić, to powinniśmy zrobić coś, co pozwoli nam wykorzystać myślenie o śmierci pozytywnie.

Co to może być?

Może początkowo wyda się to dziwne, ale myślenie o śmierci może nas motywować. Przede wszystkim pomaga pozbyć się wrażenia, że mamy tak dużo do stracenia. W obliczu śmierci nasze lęki nie mają większego sensu. Czegóż mamy się bać, skoro ostatecznie i tak nie unikniemy końca, który jest pisany nam wszystkim? 

Jeśli uważasz, ze masz naprawdę wiele do stracenia, zastanów się. Owszem, może być tak, że ryzykujesz czyjeś życie, wówczas nie powinieneś się decydować na brawurę, ponieważ nie masz prawa przesądzać o czyimś losie. Jeśli jednak od Twoich decyzji zależny tylko Twój los, to nie ma się czego obawiać, warto zaryzykować. 

Ludzie, którzy mówią, ze nie mają nic do stracenia zazwyczaj potrafią ryzykować. W grze o sukces obstawiają wysoko, nawet jeśli nie wygrywają od razu, to łatwiej jest im wspiąć się na szczyt, niż tym ostrożnym, którzy powoli próbują piąć się w górę, a w rzeczywistości stale oglądają się za siebie i boją się upadku. To prawda: im wyżej zajdziemy, tym boleśniejszy może być upadek. Jeśli jednak jesteśmy tego świadomi, dlaczegóż nie mielibyśmy się zabezpieczyć przed ewentualnymi skutkami takiego upadku? 

Im więcej dobra nagromadzimy wokół siebie, tym bardziej wydaje nam się, że mamy bardzo dużo rzeczy, które moglibyśmy stracić. Niepowodzenie jawi nam się wówczas jak potwór, któremu wyrastają kolejne głowy. Jest tylko jeden sposób, by tego potwora pokonać – nie wierzyć w niego. Nie chodzi o to, ze nie może nam się przydarzyć nic złego, owszem, może. Jednak nie będzie to żadna tragedia. Nawet jeżeli coś stracimy, to zawsze możemy zyskać o wiele więcej. 

Pamiętając o tym, że nie możemy wszystkiego czego się doroślibyśmy zabrać ze sobą do grobu, powinniśmy postawić przede wszystkim na rozwój. Oznacza to, że nie możemy poddać się stagnacji. Obrastając w luksus ludzie, wraz z wiekiem, mają tendencje do spowalniania swojego rozwoju. Również intelektualnego. Ryzykując i stawiając sobie poważne zadania, sprawiamy, że nasz umysł ma stale do rozwiązania jakieś zagadki. Jest w ruchu, rozwija się. 

Pamięć o śmierci na pewno nie jest przyjemna, ale konieczna. Nie da się udawać, że jej nie ma. Wielu z Was myśli zapewne, że zapomniałem o jednej ważnej sprawie: a co z tymi, którzy zostają przy życiu, gdy my umieramy? Nie zapomniałem. Oczywiście trzeba im zapewnić jakąś materialną pomoc. Jednak znacznie ważniejsze jest, by umieli poradzić sobie ze swoimi finansami gdy nas już zabraknie. Nie to jest więc ważne jaki stan konta po nas odziedziczą, a raczej jaką będą mieli wiedzę na temat gospodarowania zasobami finansowymi. 

Na zakończenie jeszcze jeden cytat który utkwił mi w głowie:  „Żyj tak, aby śmierć na końcu powiedziała ci tak: Nienawidzę tej roboty gdy przychodzi mi zabierać takich ludzi jak Ty."

Licencja: Creative Commons