Aborcja dla wielu jest zabiciem nowego życia. Ale przecież wszystko zależy od tego, kto jaką definicję początku życia przyjmuje. Czy musimy być skazani na jedną doktrynę? Czy mamy prawo do wyboru światopoglądu?

Data dodania: 2011-10-11

Wyświetleń: 2166

Przedrukowań: 0

Głosy dodatnie: 2

Głosy ujemne: 2

WIEDZA

0 Ocena

Licencja: Creative Commons

Dla kościoła katolickiego aborcja jest zabójstwem, ponieważ według nauki kościoła za początek życia uznaje się moment zapłodnienia. Kto dał prawo kościołowi narzucania tej doktryny wszystkim, niezależnie od wyznawanego światopoglądu? Tym bardziej, że doktryna kościoła opiera się na tak zwanym „objawieniu”, którego źródłem jest pismo święte. Niech jakikolwiek duchowny wskaże mi fragment tego pisma, w którym jest mowa o początku życia. Jedynym odniesieniem do początku jest „początek wszystkiego”, czyli teoria kreacjonizmu. Chrystus w ewangeliach nie wypowiada się ani razu w tym kontekście. Dlaczego więc kościół uzurpuje sobie prawo do narzucania swojej definicji początku życia?

Odpowiedź jest prosta: kościół nie ma innej metody do zawładnięcia ciałem kobiety. Żeby mieć kontrolę nad kobietami, kościół zmusza kobiety do rodzenia.

Ja jednak odkryłem paradoks, który stwierdza, że doktryna kościoła jest sprzeczna z „objawieniem”. Otóż wystarczy zajrzeć do pisma świętego, do ewangelii Łukasza i przeczytać opis sceny zwiastowania. Dla uproszczenia w krótki sposób ten fragment opiszę. Archanioł Gabryjel staje przed Maryją i mówi jej: - poczniesz i porodzisz syna. Zwróćmy uwagę: „poczniesz” a nie „poczęłaś”. Dlaczego? Ponieważ archanioł musiał usłyszeć z ust Maryi te sakramentalne słowo: - fiat, co znaczy – niech mi się stanie. Co to oznacza w tej sytuacji? Otóż to, że bóg nie mógł zmusić Maryi do urodzenia Jezusa. Chyba uprawnionym jest pytanie: dlaczego kościół zmusza kobiety do rodzenia? Kościół od początku swojego istnienia nie tylko uzurpował sobie władzę nad duszą człowieka ale także nad jego ciałem, ponieważ hierarchowie kościoła dobrze wiedzieli, że pomiędzy duszą a ciałem istnieje nierozerwalna koniunkcja.

Na przekór kościołowi powinniśmy pójść za tekstem ewangelii i przyjąć nową definicję początku życia. Za początek nowego życia powinniśmy przyjąć moment świadomego przyjęcia macierzyństwa przez kobietę. Czyli w momencie, w którym kobieta dowiaduje się, że jest w ciąży i postanowi urodzić dziecko, to w tej właśnie chwili następuje akt kreacji nowego życia. Jeżeli kobieta odrzuci wolę urodzenia, powinna tę ciążę usunąć. Matka natura dała kobiecie okres 12 tygodni do bezpiecznego usunięcia płodu.

W tym miejscu trzeba powrócić do pytania jakie zadałem na początku: czy aborcja to problem moralny, czy społeczny? Myślę, że po przyjęciu powyższej definicji początku życia sprawa jest oczywista. Aborcja jest problemem społecznym. To społeczność, w której żyje kobieta powinna stworzyć jak najlepsze warunki, aby każda kobieta bez żadnych obaw mogła urodzić dziecko. Inne podejście do tej kwestii jest czystą formą manipulacji, jaką stosuje kościół. Zauważmy, że kościół od odkąd istnieje rządzi poprzez system zakazowo-nakazowy. Podpierając się dekalogiem kościół uzurpuje sobie prawo do decydowania o wszystkim, co dotyczy życia człowieka. A przecież bóg stworzył nas na swój obraz i podobieństwo wyposażając nas w rozum i wolną wolę. Nie pozwalajmy się ograniczać wąskiej grupie uzurpatorów, bo oni to czynią tylko dla osiągnięcia korzyści materialnych. I nie ma co się dziwić, bo to jest porostu ludzkie.

Licencja: Creative Commons
0 Ocena