Przeglądanie się zdaje nam się tak naturalną czynnością jak drapanie po nosie, jednak nie zawsze tak było. Przez wieki, tylko nieliczni mogli poznać swój wizerunek w oczach innych, reszta musiała zadowalać się ogólnym zarysem. Jak więc niezwykłość widzenia samego siebie została odwzorowana w kulturze?

Data dodania: 2014-09-23

Wyświetleń: 1502

Przedrukowań: 0

Głosy dodatnie: 0

Głosy ujemne: 0

WIEDZA

0 Ocena

Licencja: Creative Commons

Lustereczko powiedz przecie, czyli o znaczeniu lustra w kulturze

Historia lustra

Gdy pierwsi ludzie zobaczyli w spokojnej tafli wody swoje odbicie, dość szybko rozpoznali że przedstawia ono ich samych. Nie czujmy się zbyt wyjątkowo, podobny test przechodzą też szympansy bonobo, orangutany, goryle, słonie azjatyckie, delfiny butlonose, orki, a nawet sroki. Ludzi odróżnia jednak umiejętność korzystania z narzędzi, za pomocą których szlifowano powierzchnię szklistych powierzchni, takich jak obsydian. Z czasem używano także tafli z brązu i cyny, a technika dmuchania szkła, opracowana w antycznej Sydonii i usprawniona przez Rzymian, zaczęła być coraz powszechniejsza. Już od początku przydawały się pięknisiom, termin „narcyz” pochodzi właśnie z mitu o młodzieńcu, który uporczywie wpatrywał się w swoje odbicie w wodzie. Przez długie lata lustra były towarem niezwykle drogim, dlatego uzyskały znaczenie mistyczne. Miały ukazywać prawdę o przeglądającej się osobie, już z samego początku zyskały uznanie sztukmistrzów.

 

Oko wolniejsze od ręki

W połączeniu z dobywającym się z płonących kadzideł dymem, lustra były także wykorzystywane w iluzjach i przedstawieniach magicznych. Dlatego właśnie w kulturze mezoamerykanskiej były atrybutem czarowników, dawały wejrzenie do świata duchów. W znanej bajce o Śpiącej Królewnie zła królowa korzysta z niego, właśnie używając słów z tytułu artykułu, by wynajdywać informacje. Głównie „gugluje” siebie samą, ale to nie jedyne przedstawienie lustra jako magicznego narzędzia. W klasycznej powieści Lewisa Carolla z 1871, tytułowa Alicja przedostaje się przez jego powierzchnię, a dziwy i czary, które tam napotyka napędzały wyobraźnię dzieci i młodzieży przez dziesiątki lat. W równie kształtującej umysły młodych czytelników serii o młodym czarodzieju Harrym Potterze lustro Ain Eingarp pokazuje ukryte pragnienie przeglądającego się w nim, co można oczywiście wywnioskować czytając jego nazwę od tyłu.

 

Kraina strachów

Pojawiająca się nagle w lustrze twarz potwora jest jedną z nadmiernie wykorzystywanych w horrorach klisz, na tyle, że korzystanie z takiego zabiegu jest wyśmiewane przez praktycznie wszystkich. Wymawiane trzykrotnie słowo „Candyman” przywoływało tytułowego mordercę z hakiem, czyste nawiązanie do opowiadanej w groszowych historyjkach w czasach wiktoriańskich legendy o „Krwawej Mary”. W horrorze „Mirrors” nawiedzona tafla pokazuje odmienny przebieg zdarzeń niż ten, który nieświadome ofiary spodziewają się zobaczyć.

Na samym końcu, ale wcale nie najmniej ważny, jeden ze złoczyńców z komiksowego świata DC, Mirror Master, który potrafi przemieszczać się między każdym lustrem, a także tworzyć nowe za pomocą swojego pistoletu. W dzisiejszych czasach, gdzie wypolerowana i lśniąca powierzchnia czeka za każdym rogiem, byłby prawdziwym mocarzem.

Na otaczające nas lustra zdajemy się nie zwracać żadnej uwagi, nie zastanawiając się nawet nad tym co przedstawiają. A szkoda, bo odarło to życie z kolejnej tajemnicy.

Licencja: Creative Commons