Widzisz śliczną dziewczynę, która dostrzegając Twój wzrok pyta się w czym może ci pomóc. W Twojej głowie rodzi się dylemat - w jaki sposób zaatakować, a następnie ją zgwałcić. Tak w skrócie możemy opisać początek RapeLay.

Data dodania: 2010-05-18

Wyświetleń: 3758

Przedrukowań: 0

Głosy dodatnie: 2

Głosy ujemne: 4

WIEDZA

-2 Ocena

Licencja: Creative Commons

RapeLay to gra, w której wcielamy się... w gwałciciela. Naszym celem jest torturowanie, a następnie gwałcenie kobiet, które napotkamy. "Przyjaciele" pomogą nam w naszych "wybrykach" i razem z nami zabawią się z naszą ofiarą. Jakby tego było mało, mamy też możliwość zapłodnienia kobiety, a następnie zmuszenia jej do aborcji. Jeżeli jednak kobieta zdecyduje się urodzić dziecko, to postać gracza zostanie wrzucona... pod pociąg.

Kiedy po raz pierwszy przeczytałem o RapeLay, to mina trochę mi zrzedła. Nie przypuszczałem, że ktoś kiedykolwiek wpadnie na pomysł, żeby stworzyć grę o takiej tematyce. Po dłużej chwili zacząłem się jednak zastanawiać "cholera, a dlaczego nie?". Kradzieże - były, strzelaniny - były, torturowanie bezbronnych ludzi - było, rozczłonkowywanie każdej napotkanej żywej istoty - było. Wobec tego dlaczego by nie stworzyć czegoś takiego?

Gry, tak samo jak i filmy, przedstawiają wszelkie najgorsze, jak i najlepsze elementy naszego życia. W wirtualnym świecie możemy być policjantem broniącym ludzi przed przestępcami, ale z drugiej strony możemy być wrednym bandziorem, który zabija każdego człowieka na swojej drodze. Skoro możemy strzelać komuś w głowę, to dlaczego nie możemy go zgwałcić?

RapeLay wywołało ogromne poruszenie, do tego stopnia, że zablokowano sprzedaż tego tytułu. Idąc tym tokiem myślenia powinniśmy zablokować wszystkie gry, które propagują przemoc i bestialstwo. Dla przykładu GTA IV, które już od samego początku uczy nas, że aby przetrwać, trzeba zabijać. Kiedy brakuje nam pieniędzy, to podchodzimy do pierwszego lepszego przechodnia, dajemy mu w pysk, po czym kopiemy, aż nie wypadnie nam z niego trochę gotówki. Podczas gry zabijamy tysiące ludzi. Sam jestem w trakcie przechodzenia (około 30% jak na razie), a zabiłem już ponad 1000 osób, pomimo że staram się być w miarę delikatny i nie strzelać do każdego, kogo mam w zasięgu wzroku. Jeżeli chcemy walczyć z przemocą, to właśnie takie gry powinniśmy tępić.

Wydaje mi się, że RapeLay zostało zaatakowane przede wszystkim, dlatego że porusza temat tabu. Zwykle nie rozmawia się o gwałtach, a morderstwa... one są na porządku dziennym. Wiem, że brzmi to strasznie, jednak taka jest prawda. Aktualnie nikt już nie przywiązuje wagi do tego, że ktoś kogoś zabił, natomiast jeżeli w wiadomościach mówią, że jakaś młoda dziewczyna została zgwałcona, to nadal wywołuje to pewnego rodzaju agresję i potępienie.

Osobiście nie jestem zwolennikiem tej gry, jednak rzuca mi się tutaj w oczy jawna niesprawiedliwość. Jeżeli chcemy walczyć z brutalnością i przemocą, to traktujmy wszystkie gry równo. Nie uważam, że gwałcenie kobiet jest gorsze niż zabijanie tysięcy osób, tak samo nie wydaje mi się, żeby zabawa w gangstera była "grzeczniejsza" niż zabawa w gwałciciela. Wszystko to jest sobie równe i pokazuje zepsucie świata, w którym żyjemy. Nie należy jednak zapominać, że gramy w wirtualnej rzeczywistości i od czasu do czasu możemy sobie pozwolić na bycie podłym i bezwzględnym skurczybykiem.

Licencja: Creative Commons
-2 Ocena