Na Ukrainie zresztą również zabiegi ministra Kazakiewicza nie zawsze przynoszą pożądane efekty. Ma on nadzieję, że polski przykład pobudzi także kijowskich decydentów. - Chciałbym, żeby i prezydenci, i premierzy Polski i Ukrainy bywali tu jak najczęściej.

Data dodania: 2011-07-06

Wyświetleń: 1777

Przedrukowań: 0

Głosy dodatnie: 0

Głosy ujemne: 0

WIEDZA

0 Ocena

Licencja: Creative Commons

 Ale na razie jeszcze nie mogę potwierdzić niczyjej obecności we wrześniu, ani tym bardziej w kwietniu. Nie widzę na razie zainteresowania. Może jest jeszcze na to za wcześnie. Ale skoro będzie tu przyjeżdżał prezydent czy premier Polski, to i jego ukraiński partner będzie razem z nim - powiedział "Naszemu Dziennikowi".
Za kilka tygodni będzie gotowy projekt cmentarza i pomnika, a we wrześniu rozpocznie się budowa, którą ROPWiM ma nadzieję zakończyć w kwietniu 2012 roku. Wtedy Polski Cmentarz Wojskowy zostanie uroczyście otwarty i poświęcony. - Będzie to czwarty cmentarz katyński, a zatem naszym obowiązkiem moralnym jest utrzymanie na tym czwartym cmentarzu kilku podstawowych ideowych znaków, które są na pozostałych: ściana, dzwon, ołtarz i imienne tabliczki - zapowiada Kunert.

Równolegle z budową cmentarza przygotowywana jest księga cmentarna zawierająca listę poległych. - Księga cmentarna "Bykownia" kontynuuje serię publikacji takich jak te, które już ukazały się na temat Katynia, Miednoje i Charkowa. Ta ma być jeszcze obszerniejsza, gdyż chcemy nie tylko rozszerzyć noty biograficzne o ofiarach, ale też - tam, gdzie to będzie możliwe - będziemy dodawali informacje o rodzinie, zwłaszcza jeżeli są to rodziny, w których było więcej ofiar, nawet w różnych miejscach i okolicznościach. Może być tak, że ktoś leży w Bykowni, a jego brat w Palmirach, zamordowany przez Niemców.

 Chcemy pokazać w ten sposób lepiej, jak wyglądało zmasowane uderzenie w elitę Narodu, społeczeństwa i państwa przez obu najeźdźców. I jeszcze pokazać, że było to straszliwe uderzenie w rodziny. Myślę, że to ważny element prawdy o losie Polski i Polaków - tłumaczy sekretarz Rady Ochrony Pamięci Walk i Męczeństwa. Księga będzie się składać z dwóch części: pierwsza to biogramy ofiar, a druga będzie ikonograficznym uzupełnieniem pierwszej. - Chcemy w księdze pokazać w fotografiach i dokumentach, kim byli ludzie przed wojną, ich życie, rodziny.

  O ofiarach Katynia, Charkowa i Miednoje było dość dużo wiadomo wcześniej, przed otwarciem cmentarzy, natomiast badanie tzw. listy ukraińskiej zaczynamy właściwie od zera. Musieliśmy uruchomić działania stricte naukowe, kwerendy archiwalne i biblioteczne. Pracuje nad tym obok naszej Rady także Ośrodek "Karta" i Centralne Archiwum Wojskowe. Dzięki gigantycznemu wysiłkowi pracowników CAW dostajemy absolutnie rewelacyjny materiał, niezbędny do tej księgi - dodaje Andrzej Kunert. 
Ekipa prof. Koli nie wyjeżdża z Ukrainy. Już dzisiaj udaje się do Włodzimierza Wołyńskiego.

   W tamtejszym tzw. grodzisku może być pogrzebanych około tysiąca naszych rodaków. W 1997 roku przeprowadzono tam badania, najpierw georadarem, a potem dokonano wykopów. Znaleziono szczątki 98 osób zamordowanych strzałem w tył głowy i polskie przedmioty. Obecnie mają tam zostać podjęte bardziej systematyczne badania i przeprowadzona pełna ekshumacja. Najprawdopodobniej jest to kolejne miejsce ukrycia ofiar z listy ukraińskiej.

Licencja: Creative Commons