Jest to zbiór kilku wierszy, które są luźną interpretacją rzeczywistości. Nieraz jest tak, że smutek i zniechęcenie odbierają radość życia. Całość utworów tworzy połączenie świata przyrody i ludzkiej wyobraźni.

Data dodania: 2010-12-08

Wyświetleń: 1525

Przedrukowań: 0

Głosy dodatnie: 2

Głosy ujemne: 0

WIEDZA

2 Ocena

Licencja: Creative Commons


"Konik polny"

skacze tu i ówdzie

po źdźbłach trawy soczystej, zielonej

to po kwiatku polnym osamotnionym spragnionym

nie raz obaczy owady przez czas zastygłe

pną się przez wiatr silny jak sieć lian na koronach

wiatr ustaje a nieokreślony żywot wraz z nim ustaje

konik tak skacząc wypręża swe zielone ciało

zamyka swe milimetrowe oczy  -  i co się stało?

biedne stworzenie do kałuży sporej wpada

ach ta konika pusta zamknięta w przestrzeni wada

"Drogi koniku! - czyż tak wypada?"

konik się ocknął skoczył żywo na sąsiednie drzewo

nie zamknął już swych ocząt małych

odtąd zaczął myśleć trzeźwo

by nie stracić swych przyjaciół stałych

bezchmurne niebo czarnym granatem się stało

owady wtargnąwszy pod listek niemały

zasnęły i śniły o lepszej pogodzie dzień cały

dzień nastał, nieprzyjemny jesienią późną

konik na najwyższą gałąź skoczył

spojrzał radośnie , bez powodu wielkiego

i tak swą burzliwą opowieść zakończył..

"Rzeka płynąca"

obrzeżając skały

ukazuje swój pejzaż na obrazie całym

żywo płynie na swym płóciennym trzonie

zaprasza swym widokiem -  nikt w niej nie utonie

nad nią niebo złotem udekorowane

głucho oświetla martwe wzgórza zalane

gdzieś widać postacie ciekawskie w oddali

nieruchomo stojące jak stado pali

fala błękitu niesie kolory pasteli

hałas pod postacią ciszy - szum topieli

widza czarując, tożsamości nie zdradzając

w grupie ścian martwych umyka jak zając

pod niebytem błękitu napis nic nie znaczący widnieje

"A" i "S" - co się ze mną dzieje?

rzeka z mych wspomnień? - mam taką nadzieję!

"Dziewczynka"

marzy nocą:

o leśnych polanach nie mających granic

o płatkach śniegu delikatnych jak puch - zimą

o cichym powiewie letniego wiatru

o koniku polnym skaczącym między źdźbłem trawy

marzenia jej są wspaniałe...

dziewczę z warkoczem ciemną nocą biegnie

zakrywa swą twarz rumianą z radosnych pobudek

widzi polany i śnieg wymarzony

gdzieniegdzie wiatr słyszy ze stron dalekich wiejący

konik jakby nigdy nie istniał, nie tańczył w trawie...

już pora - ranek nastaje

dziecię marzyć już przestaje

złocisto - białe niebo ją wita

dając znak jedyny że znów zaczyna świtać.

"zasypiam"

przytulając się do poduszki różanej

sen jest spokojniejszy - nie taki jak dawniej

kłęby dymu z kominka ukazują śmieszne obrazy

postacie mkną przez umysł śniący

aby mógł nastać ranek gorący

cicho wstaję w środku nocy, nie budząc nikogo

jedynie lustrzane odbicie mnie zdradza

nie boję się, bo niby czego?

księżyc świeci wysoko na granatowym niebie

myślę jak wiele jest ludzi w potrzebie

co nie zaznają snu spokojnego

tylko głowiąc się o następny dzień

nie widzą uroku poranka żadnego

refleksja nad samym sobą! - to jest idea!

nikt inny nie będzie w stanie ugasić mych myśli

ciągła walka sprawi, że będąc jak chodzący ideał

zamknie raz na zawsze krajobraz tego co mi się przyśni...!

Licencja: Creative Commons