Niejednokrotnie kupując samochód zastanawiamy się czy nikt nam go nie ukradnie. W tym celu wykupujemy drogie AC, zakładamy alarmy a nawet lokalizatory GPS w nadziei, że odpowiednio zabezpieczyliśmy swoją własność. Lecz czy skutecznie?

W prawdzie statystyki pokazują, że ilość kradzieży w Polsce znacznie spadła, lecz mimo tego może i nas to spotkać. Więc jak się przed tym uchronić?

Niejednokrotnie opisywaliśmy różne podsłuchy, zagłuszacze czy lokalizatory GPS, lecz dziś pragniemy zwrócić szczególną uwagę na nowe znalezisko.

Bardzo ciekawym systemem jak się okazuje jest LoJack, ponieważ nie korzysta on z sieci GSM, lecz wykorzystuje własną sieć stacji bazowych pracujących w paśmie 173.075 MHz. Jak to działa? W aucie znajduje się „ uśpiony” moduł, który uruchamia się w chwili zgłoszenia kradzieży do centrum monitoringu, moduł ten jest aktywowany i rozpoczyna nadawanie a tym samym lokalizowanie zguby. Wtedy sieć odbiorników systemu LoJack może dokładnie określić miejsce ukrycia pojazdu.

Zaletą systemu jest to, że nie można go zakłócić- system wykrywa obecność sygnału radiowego. Zakłócanie powoduje tylko większy szum w monitorowanym paśmie, co tylko może zwiększyć skuteczność systemu a to bardzo duża zaleta. Według danych system nadajników pokrywa całą Polskę a koszt abonamentu miesięcznego zaczyna się od 60 zł. W tym miejscu warto wspomnieć, iż zamontowanie takiego modułu daje nam zniżki w ubezpieczeniu AC, więc faktyczny koszt abonamentu jest znacznie mniejszy.

Jak mówi stare porzekadło „lepiej dmuchać na zimne” niż mozolnie spędzać godziny przed oknem w celu pilnowania własnego samochodu. Dlatego też może warto rozważyć zakup LoJack-a,  aby spać spokojnie i podarować sobie odrobinę luksusu?

Licencja: Creative Commons