Kolejny sezon NBA jest już za nami, a oczy większości z polskich fanów koszykówki na pewno w mniejszym, czy większym stopniu były skierowane na poczynania naszego rodzynka za wielką wodą, czyli Marcina Gortata.

Data dodania: 2010-07-19

Wyświetleń: 1615

Przedrukowań: 0

Głosy dodatnie: 0

Głosy ujemne: 0

WIEDZA

0 Ocena

Licencja: Creative Commons

Obecny sezon Marcina i jego Orlando Magic mimo wszystko mógł troszeczkę rozczarować. Orlando odpadli z rywalizacji o mistrzostwo NBA w finale konferencji wschodniej z Boston Celtics, czym mimo wszystko rozczarowali. W tym roku miał to być już zespół na pewnego mistrza. Jak widać, jeszcze nie teraz.
To samo można powiedzieć o Marcinie Gortacie. Po wcześniejszym sezonie, w którym tak naprawdę „Polish Hammer" zaczął odgrywać rolę zmiennika Dwighta Howarda i trzeba powiedzieć, że robił to znakomicie, apetyty kibiców i zapewne samego zainteresowanego znacznie wzrosły. Jednak zakończony już sezon a jedynie ugruntował pozycje Gortata jako bardzo solidnego zmiennika Dwighta Howarda. Orlando zatrzymało go w swoich szeregach z myślą o wyręczaniu czasem z gry w defensywie zbyt często faulującego Howarda i w takiej roli się sprawdził. Również pod tablicami jak zawsze dawał sobie radę. W końcu dla niego wysokość na jakiej znajduje się kosz do koszykówki to żaden problem. Jednak Marcin grał solidnie i nic poza tym
Teraz, gdy w Orlando zaczyna się mała rewolucja, na pewno zastanawiają się, czy zatrzymać Gortata, czy pomyśleć o jego wytransferowaniu. Nawet sam Marcin nie jest w stanie określić tego gdzie będzie grać w przyszłym sezonie. Możemy tylko domniemywać i zastanawiać się, czy jakiś klub złoży ofertę na naszego jedynaka w NBA i czy zostanie ona przyjęta przez Orlando.
Innym aspektem jest to, czy Marcin powinien odchodzić, czy jeszcze trochę spróbować się nauczyć od Howarda ? Na to pytanie też nie ciężko odpowiedzieć. Pewnym jest to, ze umiejętności Marcina są co prawda wysokie, ale w tym momencie nie na tyle, aby zająć miejsce w pierwszej piątce w którymś z czołowych klubów. Pozostaje mu więc odejście co najwyżej do średniaków, ale w zamian za to zamiast oglądania kosza do koszykówki z perspektywy siedzącej, realna szansa na grę w pełnym wymiarze czasu.
Jak jednak potoczy się przyszłość Marcina Gortata ?
Odpowiedź na to pytanie poznamy zapewne już niebawem.

Licencja: Creative Commons
0 Ocena