0
głosów
- +

Żeby się leczyć, trzeba mieć końskie zdrowie

Autor:

Aktualizacja: 15.05.2010


Kategoria: Zdrowie / Zdrowie


Artykuł
  • 0 głosów dodatnich
  • 0 głosów ujemnych
  • 1191 razy czytane
  • 0 przedrukowany
  • 0 Polemik/Poparć <span class="normal">Odpowiadanie na artykuł</span>
  • Licencja: CC <span class="normal">Zezwala się na kopiowanie, dystrybucję, wyświetlanie i użytkowanie dzieła i wszelkich jego pochodnych pod warunkiem umieszczenia informacji o tw&oacute;rcy.</span>
Dostęp bezpłatny <span class="normal">Dostęp do treści jest bezpłatny.<br/> Inne pola eksploatacji mogą być zastrzeżone sprawdź <b>licencję</b>, żeby dowiedzieć się więcej</span>
 

Wbrew pozorom nie jest to stwierdzenie wyssane prosto z palca. Chorzy, którzy w krótkim czasie chcą się skonsultować z lekarzem, muszą nastawić się na długą przeprawę.


Pacjenci kierują liczne skargi pod adresem służby zdrowia. Często są one nieuzasadnione, ale niestety jeszcze częściej mają swe odbicie w rzeczywistości. Co tak naprawdę nas dręczy i przeszkadza w leczeniu się w przychodniach, szpitalach? Co zrobić, aby polepszyć sytuację?

Kiedy myślę o służbie zdrowia, pierwsze co mi przychodzi do głowy to porównanie jej z zawodami sportowymi. Ustawienie się na dobrej pozycji do lekarza w przychodni to próba dla najtwardszych. Należy wstać bardzo wcześnie rano, aby zająć miejsce w pierwszej dziesiątce przyjętych pacjentów. Bywa, że i to nie pomaga, bo zdarzają się tacy weterani, którzy koczują tam już od 4, przez co spada się nieco dalej. Dobrze jest zabrać ze sobą jakieś wspomagacze typu książka, odtwarzacz mp3, jakąś robótkę ręczną, aby nie sugerować rywalom, że jest się od nich słabszym.

Oczekiwanie na lekarza to kolejna próba, tym razem cierpliwości. Bardzo często lekarze się spóźniają, co zdecydowanie zwiększa adrenalinę i tętno. Ludzie w poczekalni zaczynają szybciej oddychać, pocić się przez co wzmaga się w nich poziom agresywności. Wtedy pacjenci przystępują do ostrej rywalizacji, często nie fair. Gra polega na wykorzystaniu lekkiego zamieszania związanego z otwarciem drzwi do gabinetu i wśliznięciu się przed swoim czasem. Jeśli komuś się to uda, wszyscy kierują skargi do lekarza, który nie dopilnował właściwej kolejności. Nagle okazuje się, że wszyscy są zdrowi i gotowi do rękoczynów!

Naprawdę zadziwiające wyniki osiąga służba zdrowia...

Piotr Boratyński
http://www.ksiz.pl/


Podobał Ci się artykuł?
0
głosów
- +

Brak polemik/poparć



Podobne artykuły:


KOMENTARZE


Używając tej strony zgadzasz się na wykorzystywanie plików Cookie.
Dowiedz się więcej.

Używamy plików cookies, aby ułatwić Ci korzystanie z naszego serwisu oraz do celów statystycznych. Jeśli nie blokujesz tych plików, to zgadzasz się na ich użycie oraz zapisanie w pamięci urządzenia. Pamiętaj, że możesz samodzielnie zarządzać cookies, zmieniając ustawienia przeglądarki. Z dniem 25.05.2018 wprowadziliśmy też w życie rozporządzenia dotyczące ochrony danych osobowych. Więcej informacji w naszej Polityce Prywatności i Regulaminie.

Zamknij