Na książkę Wojciecha Kuczoka składają się historie trzech osób, które łączy tytułowa senność. Bohaterzy tkwią w nieudanych związkach i chorych relacjach. Nie mają kontroli nad własnym życiem – są bierni i samotni, przytłoczeni przez bliskich, dryfują na granicy jawy i snu. Czekają, aż ktoś pomoże im się wybudzić z letargu...

Adam skończył właśnie studia medyczne, tym samym spełnił największe marzenie rodziców, którzy w nagrodę kupili mu dom na wsi, obok domu rodzinnego. Młody lekarz ortopeda pragnie jednak skosztować wolności, dlatego decyduje się na wyjazd. Rodzice przystają na ten pomysł w nadziei, że synowi łatwiej będzie znaleźć żonę w mieście. Problem polega na tym, że Adam woli chłopców. 

Z kolei Robert to „najpopularniejszy w kraju pisarz niepiszący”, który źle ulokował swoje uczucia. Związał się z kobietą, która kompletnie go nie rozumie, i jakby tego było mało, zamieszkał z jej „szalonymi rodzicami”. Jego życie to istny koszmar – za każdym rogiem czyha na niego niebezpieczeństwo: a to teściowa – wysłanniczka Radia Maryja – knuje spisek, a to teść podsyła mu piękne sekretarki, żeby wybadały, czy zięć wziął się za pisanie. Robert cierpi na syndrom drugiej książki. Paraliżuje go lęk, że po udanym debiucie nie napisze niczego równie dobrego, i co gorsza – myśli, że każdy tylko czeka na jego porażkę.
 
Jest jeszcze Róża, która – niczym królewna o tym samym imieniu z baśni braci Grimm – zapada w sen. Jednak tym razem to nie zazdrosna wróżka rzuca na dziewczynę zły czar, tylko „Pan Mąż”. Róża choruje na narkolepsję. Za każdym razem, gdy w jej życiu pojawiają się silne  emocje – złość, radość, podniecenie – zasypia. Organizm aktorki – jak tłumaczył psycholog – broni się w ten sposób przed poznaniem prawdy dotyczącej zdrad męża.

Tak w skrócie przedstawiają się losy wymienionych postaci. Śnią one podobny sen – swoje nieudane życie. Obudzić je może tylko – tak, jak w bajkach – szczere uczucie: miłość. Trudno jednak uwierzyć w takie rozwiązanie, bowiem czy to możliwe, aby młody zbuntowany chłopak, „Piękniś” z patologicznej rodziny, twardziel z ulicy, już na drugim spotkaniu obudził się u boku Adama?

Laureat nagrody Nike nie zadbał o prawdopodobieństwo psychologicznego realizmu, nie poradził sobie również z połączeniem trzech historii. Bo o ile można zrozumieć spotkanie Róży i Roberta, o tyle powiązanie pisarza z Adamem wydaje się nieco dziwne, żeby nie powiedzieć – absurdalne. Przypomnę: chory na raka pacjent, Robert, leczy się u ortopedy Adama, a nie u onkologa. Tę pomyłkę można wyjaśnić chyba jedynie „twórczymi degustacjami” autora, o których dowiadujemy się z zamieszczonych na płycie podziękowań.

Skoro już jesteśmy w baśniowej krainie (choć perypetie bohaterów przypominają raczej życie postaci z telewizyjnych seriali), to warto pokusić się o interpretację zakończenia. Baśniowe „żyli długo i szczęśliwie” ulega rozbiciu. Wiemy, że Robert jest śmiertelnie chory, i nawet jeśli uda mu się napisać kolejną książkę, to i tak zostawi Różę samą. Dalsze losy Adama i Pięknisia są tak nierzeczywiste, że czynią z nich wręcz senne zjawy. O faktycznym przebudzeniu nie może więc być mowy. To opowieść o przejściu z letargu w sen, którym może być grożąca Robertowi śmierć, bądź jak w przypadku Adama i Pięknisia – przejście z prawdziwego życia w sferę marzeń, do utopijnej wiejskiej krainy, która wbrew przekonaniom o nietolerancji ludności wiejskiej, stanie się arkadią dla homoseksualistów.

Senność powstała na bazie scenariusza, który autor Widmokręgu napisał na zlecenie, do filmu Magdaleny Piekorz (reż. Pręg), co może tłumaczyć fakt, że utwór sprawia wrażenie książki pisanej w pośpiechu, nie do końca przemyślanej.

Audiobook ukazał się nakładem Biblioteki Akustycznej, został wzbogacony nagraniem autora, który we wstępie zaprasza wszystkich do wysłuchania swojej powieści. Książkę audio czyta Marcin Popczyński. I chociaż robi to poprawnie, to jednak nie wykorzystuje on w pełni stylizatorskich umiejętności Wojciecha Kuczoka. Język jest niewątpliwie największym atutem utworu, pełno tu gier słownych, neologizmów i błyskotliwych komentarzy narratora.

Na płycie znajduje się 51 zgrabnie podzielonych fragmentów tekstu, trwających nie dłużej niż 11 minut, co ułatwia odsłuchiwanie. Elegancka okładka, na której widnieje aktorka Małgorzata Kożuchowska, nawiązuje do filmu. Szkoda tylko, że tak ładne opakowanie, nie skrywa ciekawszych treści.

Anna Kuczyńska

Licencja: Creative Commons