Słyszeli o nim już wiele razy. Podobno był przybyszem z dalekiego kraju. Ludzie gadali o nim różne rzeczy. Co ciekawe, wcale nie byli zgodni w tym, czy jest w porządku, czy lepiej się z nim nie zadawać...

Licencja: Creative Commons

Data dodania: 2009-10-19

Wyświetleń: 1863

Przedrukowań: 0

Głosy dodatnie: 0

Głosy ujemne: 0

WIEDZA

0 Ocena

 

Jedni coś czytali, inni słyszeli o nim od znajomych, a niektórzy nawet zdą­żyli spotkać się z nim osobiście! Ja­cyś tacy odmienieni, mówili, że czyni naj­prawdziwsze cuda. Ale byli i tacy, którzy napominali, że to jakiś szarlatan, w gło­wach ludziom miesza i lepiej trzymać się od niego z daleka! Te skrajne emocje mo­gły oznaczać tylko jedno: rzeczywiście miał czarodziejską moc. A z mocą trze­ba obchodzić się umiejętnie, aby zrobić z niej dobry użytek! Kimże był ów obie­cujący czarodziej? Miewał różne oblicza i różnie też go nazywali: operacyjny, kom­petencyjny, holistyczny, quantum brain power… Na pewno wiadomo było tylko tyle, że na imię mu Coaching.

Odejdźmy teraz nieco od tej historii w stylu retro i zróbmy małe, współczesne dochodzenie, na potrzeby naszych kor­poracji i dla samych siebie, w jakich sytu­acjach warto sięgnąć po coaching.

Leszek zaczął swoją pierwszą pracę dwa tygodnie temu. Wielki bank. Do­bry oddział. Zespół, który prowadzi ob­sługę firm. Jest przejęty tym, że taki po­czątkujący, a szef już powierzył mu opra­cowanie wniosku kredytowego jednego z większych klientów. Leszek uczył się anali­zy finansowej na studiach, ale co innego zgłębiać teoretyczne zależności pomię­dzy wskaźnikami a kondycją firmy, a co innego rozmawiać z konkretnym dyrekto­rem finansowym o konkretnym biznesie.I mieć pełną jasność, czy i na jakich warun­kach rekomendować transakcję, by bank poczynił dobrą inwestycję pożyczając pie­niądze, a klient wykorzystał je wzmacnia­jąc własną firmę. Leszek nie czuje się pew­nie: nie zna dobrze wewnętrznych proce­dur, w rozmowie z klientem czuje presję – nie bardzo wie, co może obiecać, czego wymagać, jak poprowadzić negocjacje. Czy Leszkowi może pomóc coaching?

Irena była przedstawicielem handlo­wym. Rekordzistka sprzedaży w swoim regionie. Miała dar przekonywania klien­tów, kupowali od niej na potęgę, a potem niemal dziękowali jej, że zechciała wła­śnie im oferować swoje produkty. Ona sama uwielbiała tę samodzielną pracę.Zresztą, odkąd pamięta, nawet w sporcie stroniła od gier zespołowych, woląc sa­motnie zdobywać laury. W pracy także lubiła polegać sama na sobie. Fakt, że nie musiała nikogo innego wspierać, moty­wować, podciągać za sobą czy popychać do przodu, czynił z niej szczęśliwą kobietę. Aż do czasu, kiedy w dowód uznania jej sprzedażowych zasług szef postanowił ją awansować, powierzając jej stanowi­sko szefa regionu. Powinna była docenić ten gest, tymczasem po pierwszym mie­siącu pracy na nowym stanowisku jakby przygasła. Z każdym dniem mniej chęt­nie przychodziła do biura, a jej poczu­cie szczęścia zaparkowało chyba gdzieś po drodze… Czy Irenie może pomóc coaching?

Jurek studiował ekonomię na presti­żowej uczelni. Po trzech latach coś pod­powiedziało mu, żeby lepiej przestać zajmować się teorią i po prostu pójść do pracy. Zahaczył się u pewnego deale­ra luksusowej marki samochodów, jed­nak po dwóch miesiącach pracy w sa­lonie sprzedaży porzucił to zajęcie. Po­stanowił otworzyć własny biznes. Już w szkole średniej pociągały go kom­putery, więc postanowił zrobić uży­tek ze swojej pasji. Zajął się składa­niem zestawów na zamówienie. Po­tem było przebranżowienie na gastro­nomię, potem wydawnictwo, teraz je­go firma wykonuje drobne remonty. Jurek nie czuje się spełniony. Ciągle i nieustannie inwestuje w swoją firmę i ma nieodparte wrażenie, że za każ­dym zakrętem, zamiast wreszcie długiej i słonecznej prostej, czeka go kolejny zakręt. Czy Jurkowi może pomóc coa-ching?

Maja jest dyrektorem ogromnego działu w wielkiej korporacji. Doszła tak wysoko wytrwałą pracą, zaczynając wiele lat temu od stanowiska stażysty.Od pewnego czasu Maja przeżywa emocjonalne wzloty i upadki, tyle, że wzloty są coraz rzadsze, a upadki co­raz częstsze i bardziej dotkliwe. Dla po­bocznego obserwatora właściwie nic złego się nie dzieje, jednak Maja mie­wa coraz częściej poczucie zniewole­nia procedurami i atmosferą korpora­cji. Kiedy w głębi serca nie zgadza się z tym, czego oczekują od niej szefowie i nie potrafi ich przekonać do własne­go zdania, Maja ratuje się powtarza­niem sobie, że przecież jest profesjo­nalistką, która niejako sprzedaje swoje usługi pracodawcy. Jeśli w tym, co ma zrobić jest jakiś absurd, to on jest „po ich stronie”! To w końcu zarząd ustala strategię tej gry i priorytety. Onajest tylko wykonawcą. Chciałaby jed-nak czuć się wolnym najmitą. Wolnynajmita? Czy taka sprzeczność może w realnym życiu korporacyjnym współ­istnieć obok siebie? Czy Mai może po­móc coaching?

Coaching nie jest dostarczaniem fa­chowej wiedzy. Taką rolę pełnią szkolenia. To właśnie z odpowiedniego szkoleniapowinien skorzystać Leszek, by dowie­dzieć się i nauczyć, jak wyglądają we­wnętrzne procedury udzielania kredy­tów w banku oraz jak posiąść tajemnice udanych negocjacji z klientem.

Coaching nie jest udzielaniem rad ze strony bardziej doświadczonego ko-legi po fachu. Taką rolę pełni mento-ring. Być może właśnie z mentoringu powinien skorzystać szef Ireny, by do-wiedzieć się od kogoś bardziej doś-wiadczonego w zarządzaniu ludźmi, że powierzenie wyśmienitemu pracow-nikowi stanowiska kierowniczego, kiedy ten nie ma do tego naturalnych predyspozycji, czyni mu krzywdę za-­­­­­miast stymulować rozwój. Z kolei dla Ireny właśnie coaching może okazać się pomocny. Ważne, by uświadomiła sobie, że nie każda propozycja awansu jest warta przyjęcia. Dużo łatwiej i przyjemniej buduje się karierę na solidnym fundamencie naturalnych talentów, omijając takie zajęcia, które wymagają od nas nadmiernego wysiłku i ciągłego „przystosowywania się” do bycia kimś, kim naturalnie nie jesteśmy.

Pamiętajmy, że coaching nie jest pla-nem naprawczym, nie jest sposobem na podnoszenie kwalifikacji, kiedy brakuje nam po prostu wiedzy. Nie jest także rozmową dyscyplinującą ani udzielaniem informacji zwrotnej. Je­śli słyszałeś gdzieś menedżera, który mówił do swojego podwładnego: „Chodź do mnie, to cię skołczuję”, to z pewnością nie o taki proces nam chodzi.

Co innego, kiedy mamy tę wiedzę. Uczestniczyliśmy przecież w niejednym szkoleniu. Przeczytaliśmy wiele facho­wych książek. Latami praktykowaliśmy. Teoretycznie znamy wszystkie złote i dia­mentowe zasady zarządzania, efektyw­nej sprzedaży, właściwego organizowa­nia czasu… i co nam tam jeszcze w pra­cy i życiu potrzebne, ale… pomimo te­go z jakichś powodów ich nie stosujemy. Albo wydaje nam się, że stosujemy, ale niezbyt konsekwentnie i tak jakoś bez efektu. Jurek wie wszystko o prowadze­niu biznesu. Dlaczego jednak ciągle nie może wyjść na prostą? Maja jest profesjo­nalistką, wie co robić i w jaki sposób. Co jednak mogłaby zrobić, aby czuć się do­brze w swojej zawodowej roli? W przy­padku zarówno Jurka jak i Mai coaching to dobry pomysł na przyjrzenie się sobie: czego potrzebuję i czego chcę? Kiedy w grę wchodzą nasze przekonania, war­tości, nasza tożsamość, wówczas pojawia się najlepsza przestrzeń dla coachingu. Coach ułatwia drugiemu człowiekowi odkryć, kim chce być i w jaki sposób chce to osiągnąć. Cenne odkrycia mo-gą pojawić się już w odpowiedzi na kilka pytań, np. „co dalej?”, „co jeszcze?”, „po co?”„jak inaczej?”, „co jest najbardziej użyteczne?”

Wyobraź sobie, że stoisz u podnóża wznie­sienia, przed którym płynie niegłęboki, jednak dość wartki strumień. Mógłbyś położyć się na kocu i poleniuchować, ale coś pcha cię dalej. Choć tu jest całkiemznośnie, czujesz, że potrzebujesz jednak innych wrażeń, innych emocji. Podej­mujesz wiec decyzję, by iść dalej. Twoim celem jest przedostanie się na drugą stronę tego strumienia, a następnie pokonanie wzniesienia. Żeby to zrobić, potrzebne ci będą odpowiednie buty, dwa kije, którymi będziesz się podpie­rać, czapka z daszkiem, aby nie raziło cię słońce. Przyda się także mała butelka wo-dy, by ugasić pragnienie, które zapew-ne dopadnie cię podczas wspinaczki. I chociaż jeszcze nie zdajesz sobie spra­wy, jednak masz to wszystko, czego ci potrzeba wokół siebie: buty już masz na nogach, czapka leży nieopodal na kocu, a kije z łatwością znajdziesz nieopodal pod lasem. Wodę zapobiegliwe kupiłeś wcześniej i po prostu trzeba ja wyjąć z bagażnika samochodu.

Przyjrzyjmy się tej sytuacji. Jesteś tu gdzie jesteś, jednak – niezależnie od tego, jak wygodna lub niewygodna byłaby twoja aktualna sytuacja – po­trzebujesz pójść dalej. Masz jakiś cel. Masz także w zasięgu ręki wszystko to, czego ci potrzeba, by ten cel osiągnąć. Rzecz w tym, że większość naszych zasobów ma niemiły zwyczaj chować się w zakamarkach naszej świadomości i grać z nami w chowanego. Często nie zdajemy sobie sprawy, czym dysponu­jemy. Widzimy zewnętrzne trudno­ści, a trudno nam dostrzec wewnętrz­nych sprzymierzeńców. Coaching to proces, podczas którego możesz so­bie dobrze pooglądać swoje zasoby, a następnie wybrać te, których potrze­bujesz, by zrealizować swój cel. W peł-ni uświadomisz sobie, co jest dla ciebie ważne i co tak naprawdę osiągniesz dzięki realizacji swojego celu. W trakcie coachingu włożysz więc swoją czapkę z daszkiem, weźmiesz do rąk dwa kije, włożysz do plecaka butelkę wody i … ruszysz śmiało po swój szczyt.

Zatem czy Pan Coaching istotnie ma czarodziejską moc? Jak zwykle najlepiej przekonać się osobiście. Każda relacja„z drugiej ręki” będzie jak dotknięcie czegoś przez szybę. Pamiętaj jednak, że wśród czarowników są ci prawdziwie czarujący i ci, którzy tylko słyszeli, jak czarować. Wybierz roztropnie swojego coacha. Doświadcz coachingu na wła­snej skórze, zanim zaczniesz wprowa­dzać go systemowo w swojej organiza-cji. Zanim zaczniesz wykorzystywać jego niektóre narzędzia do lepszej komunikacji z podwładnymi czy na­wet swoimi dziećmi. Wpuść coacha na strych swojej świadomości, by wyjąłlatarkę i oświetlił ci te wszystkie kąty,do których dawno nie zaglądałeś. Za-łożę się, że nawet nie wiesz, jakie skarbytam trzymasz. Jak magik, który popi­suje się rozmaitymi sztuczkami na sce­nie, przygotowawszy sobie wcześniej wszystkie potrzebne rekwizyty, i ty możesz prawdziwie „wyczarować” re­alizację twoich celów, kiedy sięgniesz po swoje skarby, które czekają na to, byś je wreszcie dostrzegł i ich użył.

http://www.businesscoachingmag.pl/download

Iwona Demidowicz

 

Licencja: Creative Commons