Czy znacie to uczucie, gdy kelner nalewa wam na spróbowanie odrobinę drogiego wina z butelki, patrzy na was z pytającą miną, a wy - z twarzą pokerzysty - odpowiadacie mu „bardzo dobre", nie mając pojęcia czy wino, które dostaliście, nie zostało przypadkiem otwarte przed tygodniem lub nie stało przez kilka godzin na słońcu?

Data dodania: 2009-08-24

Wyświetleń: 8167

Przedrukowań: 0

Głosy dodatnie: 3

Głosy ujemne: 0

WIEDZA

3 Ocena

Licencja: Creative Commons

Podobne wątpliwości mogą pojawić się nie tylko podczas romantycznej kolacji, lecz również przy cotygodniowym zakupie wina w supermarkecie czy w lokalnym sklepie z winami. Jakkolwiek obrazoburczo to zabrzmi, wino to taki sam produkt spożywczy jak mięso czy konserwy i tak samo przysługują nam wszelkie prawa konsumenta związane z jego zakupem, z prawem do zwrotu wadliwej butelki włącznie. Jak jednak udowodnić sprzedawcy (a wcześniej sobie samemu), że kupiliśmy butelkę zepsutego wina? Oto najczęstsze wady.

Wady korka

Od wielu lat trwa dyskusja pomiędzy winiarzami młodego pokolenia a obrońcami tradycji na temat wyższości korków syntetycznych i zakrętek nad korkami naturalnymi. Powodem tego jest fakt, iż część (szacuje się, że nawet do 5%!) win korkowanych korkiem naturalnym narażona jest na działanie grzyba, który produkuje związek chemiczny (o nazwie TCA) odpowiedzialny za nieprzyjemne zapachy w winie.

Jak rozpoznać, że nasze wino dotknięte zostało wadą korka? Wada ta ujawnia się na wiele różnych sposobów. Bardziej subtelne oznaki zepsucia to brak owocowości, brak równowagi czy nawet tak subiektywne odczucie jak „nuda" bijąca ze smaku wina. Oznaki te intensyfikują się niestety dopiero po kilku dniach od otwarcia butelki. Jeśli trafimy na bardziej oczywiste symptomy choroby korkowej, poczujemy zapach mokrego kartonu, grzybów, pleśni czy noszonych skarpet, z dominującym odczuciem braku owocowości, a często goryczką.

Uwaga, wbrew panującemu powszechnie twierdzeniu, że ukruszony korek pływający w winie powoduje, że wino jest zepsute, wino takie nie jest oczywiście przez sam ten fakt dotknięte wadą korka i najczęściej nadaje się do wypicia po usunięciu z niego drobinek.

Przegrzanie butelki

Przegrzanie to cichy zabójca wina. Jest bardzo powszechne, zwłaszcza w obrocie hurtowym i przy dostawach do wielkich supermarketów, gdzie nie dba się tak o jakość transportu i składowania, jak zadbałby o to jego producent.

Wino przegrzane straci najczęściej swoją świeżość w smaku, dominować będzie odczucie duchoty i aromaty zbliżone do śliwki (oczywiście, nie wszystkie wina o takim aromacie, są zepsute; wiele odmian winogron daje doskonałe wina o śliwkowej charakterystyce). Jeśli wyczujecie czarną porzeczkę i świeże owoce, możecie być prawie pewnie, że wino nie jest przegrzane! Zepsute wino wydaje się często cienkie, bez ciała i charakteru. Na szczęście dla nas, w przypadku przegrzania istnieją pewne oznaki wizualne, które pozwolą nam ocenić wino jeszcze w sklepie czy przed podaniem w restauracji. Po pierwsze, korek powinien kończyć się zawsze na poziomie butelki! Korek lekko wypchnięty lub wciśnięty świadczy najczęściej o wadzie. Po drugie, sreberko na korku powinno się dać obrócić. Jeśli się nie obraca, może to świadczyć o tym, że wcześniej powstały mikroprzecieki wina przez korek, które przykleiły sreberko do butelki. Po trzecie wreszcie, poziom wina w butelce nie powinien być zbyt niski.

Działanie ciepła na wino i korek może również ułatwić w efekcie oksydację wina.

Utlenienie wina

Kontakt wina z niewielką ilością powietrza „zakorkowanego" podczas butelkowania odgrywa ogromną rolę w procesie dojrzewania i ewolucji smaku wina w butelce. Kontakt jednak z nadmierną ilością powietrza, czy to w procesie winifikacji, butelkowania czy też składowania (np. nieszczelny korek), bardzo szybko zrujnuje wino.

Utlenione wino będzie pozbawione swojej pierwotnej owocowości, przypominać będzie za to stojące długo w otwartej butelce i stąd nieco zwietrzałe sherry lub maderę.

W przypadku białych win, patrzmy również na kolor - młode wino wpadające w odcienie złota (podobne do koloru właśnie sherry), to najczęściej niechybna oznaka utlenienia.

Siarka

Używanie dwutlenku siarki jako konserwanta i antyoksydanta w produkcji wina jest rozpowszechnioną i wręcz nieodzowną praktyką. Jeśli jednak producent przekroczy rozsądną granicę, powstaną wina o charakterystycznych nieprzyjemnych aromatach, takich jak naftalina, spalona zapałka czy spalona guma (oczywiście z wyjątkiem szczepu syrah, gdzie zapach palonej gumy jest jedną z wizytówek najlepszych win tego szczepu).

Osad i kryształki

Osad i kryształki w butelce wina nie są same w sobie wadą, a często świadczą o dostojeństwie wina, zwłaszcza tego długo leżakowanego.

Wino zawierające podobne „ciała obce" powinno być jednak dekantowane przed spożyciem. Inaczej możemy się narazić na nieprzyjemne doświadczenie (osad połknięty wraz z ostatnim łykiem wina, a nawet niezrozumienie wśród naszych gości („czy to szkło?").

Inne wady

Nasze czerwone wino może zawierać zbyt dużo drożdży Brettanomyces, przez co narazi nas na aromaty mokrej sierści, stodoły czy też bandaża. Wino zawierające za dużo naturalnego kwasu VA może smakować zaś jak ocet czy lakier do paznokci.

Licencja: Creative Commons