Przed nim samym – bo chociaż nauka ta podejmuje swe rozważania nad pozornie „bezdusznymi” machinami społecznymi i politycznymi czy też technologią, to jednak zawsze ostatecznie człowiek jest ich wytwórcą i nie może wymigać się przed własną za nie – osobistą albo zbiorową – odpowiedzialnością. Także Leon XIV odważnie mówi o tej ludzkiej odpowiedzialności. A chociaż podejmuje temat najnowszych osiągnięć technologicznych i ich wpływu na tkankę społeczną, to jednak odwołuje się do całej historii tej nauki Kościoła. Dlatego też w pierwszym rozdziale omawia jej rozwój od początków do dnia dzisiejszego, wskazując jak stopniowo poszerzał się jej kontekst od stosunków pomiądzy pracownikiem a pracodawcą, poprzez ramy społeczne, prawne i finansowe, zagadnienia wojny i pokoju, aż po problemy technologii oraz środowiska naturalnego i jego coraz pilniej z biegiem czasu koniecznej, w skali globalnej, ochrony.
Następnie w drugim rozdziale Papież przypomina cele i zasady nauki społecznej Kościoła. Kolejno omawia krótko zasadę dobra wspólnego, powszechnego przeznaczenia dóbr, zasady pomocniczości, solidarności i sprawiedliwości społecznej, aby dojść do podstawowego celu wszystkich tych zasad – integralnego rozwoju człowieka. Dopiero wtedy bowiem czytelnik encykliki jest gotowy, aby zrozumieć głębokie rozważania o wpływie sztucznej inteligencji i ogólnie cyfrowego świata dnia dzisiejszego na ten rozwój.
A wszystko to nie wygląda tak pięknie, jakby się z pozoru mogło wydawać. Wprawdzie korzyści wynikające z wdrażania sztucznej inteligencji są niezaprzeczalne, i Papież jak najbardziej docenia ten wkład. Tym niemniej stwarza ona oczywiste i także mniej oczywiste zagrożenia dla ludzkości. Są one przedmiotem trzeciego rozdziału naszej encykliki. Przede wszystkim będzie to rozmycie odpowiedzialności za podejmowane decyzje, zwłaszcza dotyczące wrażliwych sfer ludzkiej egzystencji – jak wpływ na pracę i zatrudnienie albo ochronę zdrowia. Dalej zwielokrotniona łatwość manipulacji, dezinformacji, kreowania uzależnień czy innej kontroli nielicznych elit nad resztą społeczeństw ludzkich. W dobie cyfrowej władza na przykład portali internetowych nad ludźmi potrafi być ogromna.
Mniej oczywiste zagrożenia wiążą się z zastępowaniem robotami pracy ludzkiej, co przynajmniej czasowo może skutkować wykluczeniem i bezrobociem. Zapomina się też czasem o wpływie maszyn obliczeniowych na środowisko naturalne. Każda generowana przez sztuczną inteligencję odpowiedź wymaga ogromnych nakładów energii, co przekłada się wprost na jej ślad węglowy. Nie bez znaczenia jest również zapotrzebowanie na odpowiednie surowce do produkcji procesorów. Wydobycie pierwiastków ziem rzadkich, koniecznych do budowy systemów cyfrowych, wymaga żmudniej i szkodliwej niejednokrotnie dla zdrowia pracy ludzkiej; jest też źródłem ogromnych zniszczeń środowiskowych.
Piąty rozdział encykliki dotyczy tematu jeszcze bardziej dramatycznego – a mianowicie wojny. Tutaj rozmycie odpowiedzialności wprost przekłada się na zagadnienie życia i śmierci, i to nie tylko walczących. Gdy decyzje mogą zapadać w automatach obliczeniowych, o wiele łatwiej dojść może do hekatomby wśród ludności cywilnej, do ataków na wrażliwą infrastrukturę i zniszczeń na skalę trudną do wyobrażenia. Systemy cyfrowe nie mają bowiem sumienia, mimo że oczywiście mogą je doskonale symulować.
W tej trudnej sytuacji, jaka spotyka dzisiaj społeczeństwa i ludzkość jako taką, Papież Leon XIV nie traci jednak nadziei. Odwołuje się w niej do naszej odpowiedzialności. Odważnie stawia odpowiedzialne zadania przed programistami, dziennikarzami, politykami, nauczycielami i wszystkimi ludźmi dobrej woli. Nie ukrywa także rzecz jasna, że nadzieję przede wszystkim pokłada w Bogu.
Osnową omawianej encykliki jest wspaniałe Wcielone Człowieczeństwo Jezusa Chrystusa, Człowieczeństwo i modlitwa Maryi, oraz nasza godność istot stworzonych na obraz i podobieństwo Boga. Przewijają się też w niej obrazy dwóch przedsięwzięć budowlanych, jakie możemy znaleźć na kartach Pisma Świętego. Jest to z jednej strony budowa wieży Babel, a z drugiej wspólna odbudowa Jerozolimy pod przewodnictwem Nehemiasza po powrocie z niewoli babilońskiej. Pełnej pychy i arogancji technokratycznej budowie wbrew Bogu przeciwstawia Papież wspólne przedsięwzięcie całej społeczności pod przewodnictwem proroka, który wcześniej z nadzieją zawierza je Jemu na modlitwie. Pocieszające jest, że to ta druga budowa, a nie pierwsza, została uwieńczona sukcesem. Bo „nadzieja zawieść nie może” (Rz 5,5a).