Jeden z najbardziej modnych trendów dietetycznych ostatnich lat to superfoods. Już gdzieniegdzie pisało się, że to raczej superfools, czyli superżarty, bo to tylko marketing, który niewiele ma wspólnego z rzeczywistością. A zatem: czym superfoods na pewno nie są? A czym być może są?

Data dodania: 2021-04-29

Wyświetleń: 143

Przedrukowań: 0

Głosy dodatnie: 0

Głosy ujemne: 0

WIEDZA

0 Ocena

Licencja: Copyright - zastrzeżona

Superfoods nie istnieją. Chyba że…

Czym by miało być superfoods?

Tym zaszczytnym mianem producenci opisują egzotyczne w naszej części świata rośliny, głównie owoce, choć to akurat nie jest regułą, które zawierają pewne potencjalnie korzystne dla zdrowia związki. Z jakiegoś powodu szczególną uwagę przyciągają antyoksydanty, ale nie tylko. Superfoods w aptecznych niemal ilościach, bo po parę gramów dziennie, miałyby zapewniać ochronę przed nowotworami, utratę zbędnych kilogramów, poprawę pamięci, sprawności seksualnej, zdrowie dla skóry, regenerację i gdyby się tylko dało, to pewnie by jeszcze powiedzieli, że wyrastają po nich skrzydła.

Czy to wszystko nieprawda? Nie, ale to już wymaga szerszego komentarza.

Czy superfoods to jedna wielka bzdura?

Nie, to nie jest wielka bzdura. Prawdą jest, że w owocach, algach czy liściach, które uzyskały status superfoods znajdują się różne potencjalnie pożyteczne związki. To prawda, że są tam witaminy, antocyjany, pewne związki bakteriobójcze lub takie, które działają ochronnie. Z drugiej strony – jest ich na tyle mało, że spożywając superfoods w zalecanych ilościach, nie ma możliwości w znaczący sposób wpłynąć na metabolizm. Mówiąc wprost: nawet jeśli te wszystkie korzystne związki z superfoods się znajdują, to i tak nie będą miały przełożenia na zdrowie.

To też dobry moment, żeby zaznaczyć, że nawet jeśli chodzi o skład, to wiele będzie zależało od sposobu przygotowania surowca. Inną zawartość korzystnych składników wykażą jagody suszone na słońcu, a inną odwadniane w parach kwasu siarkowego. A najgorsze niestety jest to, że nie ma sposobu, żeby zweryfikować, czy zapewnienia producenta o szczególnej staranności przygotowania produktu są w ogóle prawdziwe.

W dbałości o zdrowie często zapędzamy się zbyt daleko i zapominamy o tym, że producenci suplementów mają jednak zupełnie inny cel. W serwisie erazdrowia.pl pokazane zostało już kilka takich składników diety, które spokojnie mogłyby zostać zaliczone do superfoods, ale najwyraźniej zabrakło im potencjału marketingowego.

Najczęściej, zgodnie z deklaracjami producentów, rośliny sprzedawane jako superfoods były stosowane w tradycyjnej medycynie. To jednak nie jest żaden atut, biorąc pod uwagę dwa czynniki: po pierwsze, są one naturalne dla miejsc, w których je wykorzystywano, tak samo jak u nas korzystało się z rumianku, mięty i galasów dębowych. Po drugie – spora część tradycyjnej medycyny ma swoje miejsce zaraz obok bajek braci Grimm (niestety nierzadko z podobnie krwawym zakończeniem). Czy to atut? Raczej nie.

Oddzielamy marketing od rzeczywistości

Generalnie wszystko powyżej miało Cię przekonać do niekupowania kilkudziesięciu gramów alg za parędziesiąt złotych – to pozbawione sensu. Ale teraz wyłuskamy ze wszystkich marketingowych opowieści to, co może być dla Ciebie pomocne.

  • To prawda, że jedzenie większej ilości pokarmu pochodzenia roślinnego generalnie jest dobrym pomysłem. Jeśli do tej pory owoców i warzyw w Twojej diecie brakowało, to nawet niewielkie ich ilości mogą wywrzeć pozytywny wpływ (ale nie łudź się, że od paru gramów jagód dziennie wszystkie troski magicznie znikną).
  • To prawda, że niektóre owoce są bogatszym źródłem witamin i minerałów niż inne i to prawda, że w odpowiednich ilościach (czyli powyżej poziomu suplementacji) mogą one korzystnie wpływać na zdrowie.
  • To prawda, że nie trzeba wielkiej technologii, żeby zdobyć smaczne i zdrowe elementy dań, przy czym nie jest prawdą, że trzeba się po nie udać kilka tysięcy kilometrów dalej.

Superfoods, które masz pod ręką

Kiedy jeszcze producenci starali się jakoś definiować superfoods, a nie po prostu używać tego słowa jako najsilniejszego argumentu, lubili odwoływać się do bogactwa i różnorodności składników. Może więc, zamiast szukać od razu najdziwniejszych roślin, lepiej przejrzeć to, co rośnie tuż obok. Będzie taniej, na pewno będzie też świeżo, a prawdopodobnie i zastosowań dla tych składników znajdzie się więcej.

  • Jarmuż jest bogatym źródłem magnezu i cennego błonnika. W surowym jarmużu sporo jest też witamin, w tym tych z grupy B, co będzie szczególnie cenne dla osób na diecie wegańskiej lub wegetariańskiej. Jest też bogatym źródłem jodu (ciekawostka: sporo jodu jest też w rzeżusze).
  • Żurawina i borówki: oba te typy jagód zawierają sporo antocyjanów i karotenoidów, mnóstwo witamin, a co najważniejsze, są niskowęglowodanowe, więc możesz jeść ich całkiem sporo. To znaczy – niskowęglowodanowe, jeśli nie mówimy o suszonej żurawinie, bo połowa składu tego produktu to zwykle dodany cukier. Dodatkowo żurawina jest też niezłym źródłem organicznej miedzi.
  • Z dyni najcenniejsze są pestki, bo to w nich jest sporo witamin A, E i K oraz D, ale są one dość tłuste, więc warto zachować umiar, żeby przy okazji wzbogacania diety w witaminy, nie przyjąć za dużo tłuszczu. Nawiasem mówiąc – pestki będą znacznie lepszym wyborem niż olej z nich tłoczony.
  • Siemię lniane jest idealnym źródłem cukrowców i nienasyconych kwasów tłuszczowych. Zawiera też niewielkie ilości witamin i sporo nietypowych związków mineralnych z kobaltem, miedzią czy selenem.
  • Zielona herbata – zgoda, ta raczej nie rośnie pod płotem, ale jest łatwo dostępna i kosztuje grosze. To bogate źródło flawonoidów o działaniu ochronnym, a przy okazji zapewnia przyjemne pobudzenie (jak po kawie), ale bez nieprzyjemnych efektów ubocznych.
  • Miodu na tej liście też nie mogło zabraknąć. Jest bogaty w witaminy i minerały, wykazuje delikatne działanie antybakteryjne i przede wszystkim jest pyszny. Jedyny warunek to wybór dobrego gatunkowo miodu z polskiej pasieki. Gatunek nie ma większego znaczenia.

To co, istnieją czy nie?

Superżywność jako taka nie istnieje. Nawet najlepszy produkt, sam jeden, nie zaspokoi potrzeb odżywczych. Nie warto też traktować owoców czy ziół jako suplementu – dużo lepiej po prostu wpleść je do normalnej diety, która stanie się bardziej zróżnicowana i zrównoważona. Zamiast skupiać się na najdroższych egzotycznych roślinach, o których w gruncie rzeczy niewiele wiadomo, lepiej po prostu skupić się na świeżych owocach i warzywach, które często możesz kupić tuż za rogiem za naprawdę śmieszne pieniądze.

Licencja: Copyright - zastrzeżona
0 Ocena