Znasz wzór na pracę (fizyka), ale nie umiesz efektywnie pracować. Wchodził na rynek pracy nie mając wiedzy potrzebnej do działania mimo kilkunastu lat edukacji. Szkoła musi się przystosować do otaczającego świata. I najlepiej, gdyby zaczęła od czego co dotyka nas codziennie - od marketingu, zarządzania tego jak funkcjonuje świat.

Data dodania: 2020-05-28

Wyświetleń: 175

Przedrukowań: 0

Głosy dodatnie: 0

Głosy ujemne: 0

FELIETON

0 Ocena
Pobierz artykul

Licencja: Creative Commons

Zarządzanie i marketing w szkole średniej? Byłoby pięknie…

Czyli zarządzanie i marketing już w szkole średniej? Dokładnie tak. Serio, komu by to przeszkadzało? Ja wiem, że program szkolny jest napięty. Ale zacznijmy od początku.

 

W szkole jest wiele przedmiotów, bez których nie wyobrażamy sobie życia. Wiesz – matematyka, j. Polski, chemia, fizyka, geografia. Uważam, że to dobrze że są w programie. Ale niektóre przedmioty nie muszą być rozwijane w nieskończoność.

Dobrze wiedzieć nie tylko jacy są sąsiedzi Polski, ale i gdzie leży jakie morze. A może, a raczej na pewno, nie każdemu jest potrzeba wiedza jak powstaje mada i jaka jest stolica Brazylii (swoją drogą to Brasilia). I myślę, że spokojnie można w pewnym momencie uznać – okej, wiesz trochę o chemii, trochę o fizyce, trochę o geografii – a teraz czas na marketing.

 

Szkoła zresztą wprowadza praktyczne przedmioty, co pochwalam. Przysposobienie obronne, informatyka, WOS. Przyznajmy – to bardzo ważne. Warto wiedzieć jak sobie poradzić w trudnych przypadkach, informatyka nas otacza, polityka nas dotyka. Wiesz co jeszcze jest obecne w prawie wszystkich aspektach współczesnego życia? Kapitalizm. A z nim marketing, organizacje, pieniądze.

Potem wchodzimy na rynek pracy i nagle okazuje się, że jest bardzo dużo nowych gałęzi wiedzy – negocjacje, sprzedaż, zarządzanie sobą.

 

Ale wiesz co jest najlepsze? Mimo tego, że nowi ludzie na rynku pracy czują, że przez kilkanaście lat edukacji nie przygotowali się wyzwania biznesowe, to nagle zaczynają się uczyć. I wielu się to podoba. Bo widzą bezpośrednie przełożenie.

Nauczę się sprzedawać to sprzedam więcej i więcej zarobię. Będę umiał zarządzać czasem, to po powrocie do domu spokojnie zajmę się rodziną czy też przeczytam książkę. Nagle mają takie parcie do nauki, jakiego nie mieli nigdy w szkole.

 

A teraz ćwiczenie – i sam sobie odpowiedz. Lepiej wiedzieć czym jest mitochondrium czy wiedzieć jak działa reklama i jak nie dać się nabrać. Lepiej potrafić rozpoznać wszystkie rodzaje gleb czy potrafić sprzedawać. Lepiej znać wzór na pracę czy dowiedzieć się jak działają korporacje i awansować w pracy.

 

Niby w szkole były Podstawy przedsiębiorczości. To był dobry przedmiot. Ale tak jak fizyki, chemii, geografii, biologii – było za dużo, tak przedsiębiorczości – niestety za mało.

Licencja: Creative Commons