0
głosów
- +

Beach House – 7

Autor:

Aktualizacja: 27.05.2019


Kategoria: Kultura i Sztuka / Muzyka


Recenzja
  • 0 głosów dodatnich
  • 0 głosów ujemnych
  • 35 razy czytane
  • 0 przedrukowany
  • 0 Polemik/Poparć <span class="normal">Odpowiadanie na artykuł</span>
  • Licencja: CR <span class="normal">Wszelkie prawa zastrzeżone. Artykuł może być opublikowany jedynie na Artelis. Zabronione jest pobieranie artykułu i korzystanie z niego bez pismnej zgodny autora i serwisu Artelis.pl&nbsp;</span>
Dostęp bezpłatny <span class="normal">Dostęp do treści jest bezpłatny.<br/> Inne pola eksploatacji mogą być zastrzeżone sprawdź <b>licencję</b>, żeby dowiedzieć się więcej</span>
Beach House – 7

"7" polecam każdemu, kto kocha klimatyczne brzmienia rodem z lat 80. i wczesnych 90. Artykuł wyróżniony przez portal gazeta.pl


Ten album został zauważony wyłącznie przez serwisy zajmujące się szeroko rozumianą muzyką alternatywną, jednakże „7” powinien poznać każdy fan dobrego popu. Płytę wypełnia rozmarzona, melancholijna i przede wszystkim melodyjna muzyka przywodząca na myśl przede wszystkim Cocteau Twins oraz w trochę mniejszym stopniu Mazzy Star. Każdemu kto kocha klimatyczne brzmienia rodem z lat 80. i wczesnych 90. nowy album Beach House powinien się spodobać.

Najlepsze na płycie francusko-amerykańskiego duetu są zdecydowanie kawałki wypuszczone na singlach: „Lemon Glow”, „Black Car” i „Dark Spring”, aczkolwiek cały krążek jest warty uwagi. „Dark Spring” to mocny rockowy numer, gdzie uwagę przykuwa gitarowa ściana dźwięku, w stylu My Bloody Valentine. Zdominowany przez syntezatorowe brzmienia „Lemon Glow” oczarowuje melodią. „L’Inconnue” przypomina mistyczne dokonania Enigmy. „Drunk in LA” to piękna, synth-popowa ballada z mocną, wiercącą gitarą pod sam koniec. Rytmiczny, delikatny utwór „Black Car” urzeka klimatem oraz śpiewem Victorii Legrand. Natomiast akustyczno-elektroniczny „Lose Your Smile” brzmi jak piosenki francuskiego zespołu Air.

Nowy album Beach House ma pewne wady. Kompozycje znajdujące się na końcu płyty są bezbarwne i zdecydowanie słabsze melodyjnie od tych z jej początku, przez co nie chce się do nich wracać. Poza tym słuchanie tej grupy, której atrybutem jest, że specjalnie tworzy albumy monotonne, mało urozmaicone i przewidywalne zaczyna po kilkudziesięciu minutach męczyć. Jednak wszystkie te minusy nie mają większego znaczenia, gdyż „7” to zdecydowanie jeden z najpiękniej brzmiących albumów ostatnich miesięcy. Album zawiera poza tym wybitne utwory „Lemon Glow” i „Black Car”, którymi powinny zainteresować się komercyjne stacje radiowe.

August Ciechociński

http://popmusik.pl/

Lista Tagów: pop, recenzja, beach house

Podobał Ci się artykuł?
0
głosów
- +

Brak polemik/poparć



Podobne artykuły:


KOMENTARZE


Używając tej strony zgadzasz się na wykorzystywanie plików Cookie.Dowiedz się więcej.

Używamy plików cookies, aby ułatwić Ci korzystanie z naszego serwisu oraz do celów statystycznych. Jeśli nie blokujesz tych plików, to zgadzasz się na ich użycie oraz zapisanie w pamięci urządzenia. Pamiętaj, że możesz samodzielnie zarządzać cookies, zmieniając ustawienia przeglądarki. Z dniem 25.05.2018 wprowadziliśmy też w życie rozporządzenia dotyczące ochrony danych osobowych. Więcej informacji w naszej Polityce Prywatności i Regulaminie.

Zamknij