0
głosów
- +

Jak napisać książkę, cz.1 - bądź ciekawy świata

Autor:

Aktualizacja: 12.05.2014


Kategoria: Edukacja Wiedza Nauka / Poradniki


Artykuł
  • 0 głosów dodatnich
  • 0 głosów ujemnych
  • 799 razy czytane
  • 1 przedrukowany
  • 0 Polemik/Poparć <span class="normal">Odpowiadanie na artykuł</span>
  • Licencja: CC <span class="normal">Zezwala się na kopiowanie, dystrybucję, wyświetlanie i użytkowanie dzieła i wszelkich jego pochodnych pod warunkiem umieszczenia informacji o tw&oacute;rcy.</span>
Dostęp bezpłatny <span class="normal">Dostęp do treści jest bezpłatny.<br/> Inne pola eksploatacji mogą być zastrzeżone sprawdź <b>licencję</b>, żeby dowiedzieć się więcej</span>
Jak napisać książkę, cz.1 - bądź ciekawy świata

Każdy z nas zastanawiał się kiedyś, czy mógłby napisać książkę, niektórzy nawet próbowali, inni tylko o tym marzyli. Nie porzucaj marzeń, bo będziesz żałować do końca życia.


Czy nadaję się na pisarza, dziennikarza?

Nie chodzi o umiejętność posługiwania się długopisem, już nie mówiąc o pisaniu piórem; ani o znajomość ortografii, bo komputer sam poprawi błędy. Po pierwsze chodzi o ciekawość świata. Nie zostanie się pisarzem przed ekranem telewizora czy komputera. Nie zostaniesz reporterem na kolejnej imprezie u znajomych, po której obudzisz się z bólem głowy (chyba że będzie tam prezydent USA albo Rosji i będziesz pić razem z nimi - wtedy to jest temat na reportaż).

Bądź życzliwy

Ciekawość świata - to inaczej życzliwość dla ludzi. Nie należy mylić ciekawości świata ze wścibstwem, wtrącaniem się w czyjeś sprawy. Jeśli będziesz lubić ludzi, odnosić się do nich życzliwie, z zainteresowaniem dla ich spraw, sami zaczną ci opowiadać o sobie. Kiedy przez 15 lat jeździłam pociągami między Świebodzinem a Warszawą, spotykałam różnych ludzi. Pamiętam, kiedyś spotkałam siostrę zakonną, która opowiedziała mi o swojej śmierci klinicznej, którą przeżyła w nowicjacie. Opowiadała, że po utracie przytomności nagle zobaczyła samą siebie z góry, spod sufitu, jak leżała na łóżku, a wokół wszyscy biegali przerażeni. Zaczęła wołać, że jest przecież tutaj, "na górze", patrzy na nich, widzi ich wszystkich, dlaczego jej nie słyszą? Po chwili pomyślała o pewnej starszej siostrze, która mieszkała piętro wyżej. I w tej chwili znalazła się w jej pokoju. Starsza zakonnica coś szyła, czy haftowała. W pewnej chwili podniosła głowę i powiedziała na głos: "czy ktoś tu jest?" Nasza bohaterka zaczęła "wołać": tak, jestem tutaj, siostro, jestem tutaj! Ale ona, niestety, nie słyszała. Wówczas siostra Elżbieta, bo tak miała na imię, pomyślała, że chciałaby zostać "tutaj" na zawsze. Ale wtedy czyjaś ręka "pokazała" jej znak stop, że jeszcze nie czas. I wtedy zaczęła "wracać" do swojego ciała. Pamiętam, jak określiła to zwrotem "powrotu aż do czubku wszystkich palców". To było kilka lat temu, rozmawiałyśmy kilka godzin, w przedziale było cicho jak makiem zasiał. Na moje pytanie, co jej dało to przeżycie, odpowiedziała, że pewność.  Nigdy więcej już się nie spotkałyśmy.

Innym razem jechałam z pewną kobietą, młodą i bardzo ładną. Po kilka zdaniach okazało się, że pracuje w jakimś instytucie genetyki roślin, czy coś w tym rodzaju. W mediach huczało wtedy o zagrożeniu genetycznie modyfikowaną żywnością. Moja rozmówczyni, która okazała się naukowcem w poważnym instytucie, wytłumaczyła mi spokojnie, że dzisiaj nie ma już żywności "czystej", niemodyfikowanej, ponieważ przynosiłoby to ogromne straty, np. gdyby ziemniaki lub zboża nie były modyfikowane, aby stały się odporniejsze np. na stonkę czy inne robaki, to uprawy byłyby wprost pożerane przez zarazy i szkodniki. Nie dajmy się zwariować, nikomu nie chodzi o krzyżowanie fasoli z gruszką, ale o zdrowy rozsądek. Z nią też już się nie spotkałam.

Historie mówią do Ciebie

Obie historie dowodzą, że czasem wystarczy uśmiech, życzliwe słowo, a możesz usłyszeć fascynującą opowieść, nauczyć się czegoś pożytecznego, poznać wartościowych ludzi. Czy ciekawości świata można się nauczyć? Można, ale dla niektórych może to być naprawdę trudne. Jednym przychodzi z łatwością nawiązywanie kontaktów z innymi ludźmi. I nie chodzi tu o ilość polubień na facebooku (bo za 1o dolarów możesz sobie kupić 5000 polubień), tylko o autentyczne kontakty i rozmowy twarzą w twarz z drugim człowiekiem. Nie zostanie reporterem mól książkowy czy informatyk, który poza komputerem świata nie widzi. Ale pamiętaj, że to są właśnie te predyspozycje, wrodzone cechy, które owszem, można w sobie wypracować, ale zawsze będzie brakować tej "iskry Bożej", która decyduje o tym, czy coś jest dziełem sztuki, czy wyrobem rzemieślniczym. A wszyscy chcemy być prawdziwymi artystami, prawda?

Gdyby pójść za ciosem, można by z obu opowieści napisać książki, nie tylko reportaż. Ale o tym będzie w następnej części, pt. "Bądź dociekliwy".

PS. Autorem ilustracji jest artysta-grafik Leszek Frey-Witkowski ze Świebodzina.


Podobał Ci się artykuł?
0
głosów
- +

Brak polemik/poparć



Podobne artykuły:


KOMENTARZE


Używając tej strony zgadzasz się na wykorzystywanie plików Cookie.
Dowiedz się więcej.

Używamy plików cookies, aby ułatwić Ci korzystanie z naszego serwisu oraz do celów statystycznych. Jeśli nie blokujesz tych plików, to zgadzasz się na ich użycie oraz zapisanie w pamięci urządzenia. Pamiętaj, że możesz samodzielnie zarządzać cookies, zmieniając ustawienia przeglądarki. Z dniem 25.05.2018 wprowadziliśmy też w życie rozporządzenia dotyczące ochrony danych osobowych. Więcej informacji w naszej Polityce Prywatności i Regulaminie.

Zamknij