Kwestia Euro 2012 jest ciągle żywa i aktualna w mediach. Jakie były oczekiwania i jak to teraz wygląda?

Data dodania: 2008-03-19

Wyświetleń: 2943

Przedrukowań: 0

Głosy dodatnie: 0

Głosy ujemne: 0

WIEDZA

0 Ocena

Licencja: Creative Commons

Informacja o przyznaniu Polsce organizowania Mistrzostw Europy w Piłce Nożnej w 2012 roku uszczęśliwiła wiele osób. Fani sportu i piłki nożnej wpadli w zachwyt z powodu organizacji najważniejszej piłkarskiej imprezy w Europie właśnie w ich ojczyźnie. Politycy, przedsiębiorcy i inwestorzy stwierdzili, iż Euro 2012 to ogromna szansa, by polska gospodarka ruszyła z miejsca i zaczęła się gwałtownie rozwijać. Czy rzeczywiście ME 2012 to szansa dla Polski? Popatrzmy na to po kilku miesiącach od podjęcia decyzji.

Zakładano, że przy budowie stadionów pomogą pieniądze prywatnych inwestorów. Optymistyczne scenariusze przewidywały, że przyznanie Polsce tak ważnej imprezy sprawi, że inwestycje w Polsce będą kuszące dla inwestorów krajowych, a także zagranicznych. Oferty miały sypać się ze wszystkich stron, jednak jak do tej pory ofert inwestycyjnych jest niewiele. Gdańsk, który chce wybudować Baltic Arenę liczył głównie na wkład inwestorów, a w tej chwili władze miasta mają poważny problem.

Faktem jest, że przy budowie stadionów rozwinąć mają się bazy noclegowe, powstać mają ośrodki sportowe, mają pojawić się autostrady i drogi szybkiego ruchu, by umożliwić zarówno kibicom jak i zawodnikom wygodny dojazd i noclegi. Jest to niezbędne, by zawody mogły się odbyć. Niewątpliwie jeśli Polakom uda się zdążyć ze wszystkimi wyzwaniami to biznes w Polsce zacznie kręcić się szybciej. Dzięki autostradom nam – Polakom będzie wygodniej przy podróżowaniu po Polsce, a turyści zza granicy nie będą omijać naszego kraju szerokim łukiem. Nowe hotele i ośrodki sportowe również mogą w przyszłości przyciągać rzecze turystów i umożliwiać organizację kolejnych imprez na wielką skalę.

Pojawia się jednak pytanie co zrobić ze stadionami po imprezie? Kto będzie utrzymywał tak wielkie obiekty? Jeśli chodzi o Stadion Narodowy w Warszawie to z pewnością będzie on wykorzystywany do wielkich imprez i koncertów, które w stolicy są częstym wydarzeniem. Ale Arena Bałtycka może być problemem dla Gdańska. Koncerty w Gdańsku nie są częstym zjawiskiem, a Lechia Gdańsk nie przyciąga aż tylu kibiców, by udostępnianie stadionu na mecze Lechii było opłacalne.

Rzeczywiście kwestia Euro 2012 jest trudna i każdy może mieć inne zdanie na ten temat. Jeśli zdążymy to kibice będą zadowoleni, ale czy faktycznie gospodarka ruszy z miejsca?
Licencja: Creative Commons