Zabawna, bo podono połowa społeczeństwa tego kraju uważa, iż słusznym było wprowadzenie stanu wojennego. Zabawna podwójnie, ponieważ solidarność unijna żąda od biedoty wspomagania bogatych. Napisano to 13 grudnia AD MMXI.

     Smutna przede wszystkim dlatego, że po dwudziestu latach jakiej – takiej wolności, nadal borykamy się z komunistyczną przeszłością, a największy smutek ogarnia, wiedząc, że w tym narodzie zawsze znajdzie się następca towarzysza Wojciecha J. W radio, telewizji, na pierwszych stronach gazet, widać i słychać widma, które już dawno powinny były zniknąć, pozostając niechlubnym wspomnieniem na kartach historii. Wyblakła wprawdzie mocno ich czerwona gwiazda, ale czy można ufać towarzyszom z PRL, gdy Moskwa, a prędzej – Pekin, nad światem swój kułak znów zechcą zawiesić, że czołgów przeciw mieszkańcom tego kraju nie wytoczą , gdy zajdzie potrzeba. Właściwie fizyczne użycie czołgów będzie końcowym aktem podporządkowania garstki nieposłusznych i przestrogą dla reszty. Dziś znacznie ważniejsza jest zależność ekonomiczna.

     Zachłanny amerykański kapitał rozpętał światowy kryzys ekonomiczny, grożący rozpadem Unii Europejskiej. Jako słabe państwo, Polska traci grunt pod nogami i oparcie. Istnieć niezależnie nie potrafi, musi więc chwycić się jakiejś opoki. Grecja Unię rozwalać umie, ale o nowej Europie nie myśli, o tym już pisałem. Czyjej silnej ręki się chwycimy, jeśli nie wielkiego brata ze wschodu, albo tego – jeszcze większego – z Dalekiego Wschodu? Kto nam w tym pomoże, jeśli nie towarzysze, pokroju Leszka M. i pogrobowcy PRL? Jako czerwoni kapitaliści mają do tego również narzędzia finansowe. Nie bez powodu przcież uwłaszczyliśmy narodowym majątkiem panów generałów i pułkowników z towarzystwa wzajemnej asekuracji "WSI", itp. instytucji. Ogół społeczeństwa niewiele na tzw. restrukturyzacji skorzystał, może za wyjątkiem pewnej liczby decydentów, czyli tzw. potocznie: "towarzystwa u żłoba". Mamy też świetnie zakonserwowane popeerelowskie struktury administracyjne i prawnicze, gotowe w każdej chwili przywrócić "słuszne" sądy doraźne i ocenzurowane poglądy. "Sprawiedliwość" nowokomunistyczna nie będzie tak bezwładna, jak obecna. Telewizja i prasa zanudzają codziennie informacjami o skutecznym niszczeniu bezwładnością przez urzędy, sądy i organa ścigania, polskich przedsiębiorców, nienależących do stowarzyszenia dawnych towarzyszy. Jednocześnie o wysokiej sprawności działania polskiej prokuratury, na żądanie tow. Łukaszenki, mogliśmy się niedawno przekonać, gdy wydawała "kwity" na Alesia Bielackiego. Gdyby nie interwencja MSZ, gorliwie dyspozycyjni funkcjonariusze Służby Granicznej, bez skrupułów wydaliby Łukaszence Alesia Michalczuka.

     Wielki kryzys w strefie Euro, u nas tymczasem: "znakomite wyniki gospodarcze". Złotówka zatem powinna zyskiwać w stosunku do Euro, a spada systematycznie i trwale, czyli denominuje się jeszcze szybciej, niż samo Euro. Spekulacje rekinów z londyńskiego City, czy próba uzależnienia finansowego? Jeżeli to pierwsze, to ów "sojusznik" dawał już w przeszłości dowody pogardy i lekceważenia. Jeżeli to drugie, to ktoś wewnątrz wykonuje wielką, krecią robotę. Kto? Czy władza demokratyczna zechce nas olśnić? Czy pogrobowcy PRL czołgami nam to kiedyś wyjaśnią? Wówczas wiara moherowych beretów raczej nie wystarczy. Zrozumiałe jest ich rozgoryczenie do III RP. To nie oni są w żadnym wypadku tego państwa podmiotami, ale też, jak pokazują sondaże i wyniki wyborów, stanowią nie więcej, niż ¼ społeczeństwa. Połowa natomiast uważa, iż słuszne było wprowadzenie stanu wojennego. Większość tych, którzy stan wojenny czynem wprowadzali, żyje dostatnio z dobrych emerytur i lukratywnych posad w spółkach nomenklaturowych, podczas gdy większość dawnej "Solidarności" ledwie wiąże koniec z końcem, a niejeden głodem przymiera. To niestety prawda, że w państwie należącym do Unii Europejskiej, ludzie głodują.

     Czy można zatem się dziwić, że we wszystkich krajach postkomunistycznych, większość opowiada się przeciwko kapitalistycznej sprawiedliwości? Większość białoruska także woli swojego "czerwonego kacyka", niż niepewną przyszłość. Skoro większość Polaków uważa za słuszne wprowadzenie stanu wojennego, zasadne jest przypuszczenie, że Jaruzelski wygrałby wybory zdecydowanie. Różnie można tłumaczyć tą niezrozumiałą tęsknotę za stanem wojennym i sympatię do generała. Wulgarnie: że jak ukraińska dziewka przyjemność ma z tego, gdy ruski sołdat przydusi, choćby na śmierć, niżby polski pan łaskotał. Socjologicznie: przyczynami ekonomicznymi, czyli gotowością spauperyzowanej większości, podporządkowania się uwłaszczonej nomenklaturze. Obrazek, jak z dawnej Rzeczypospolitej: tłum rezydentów u stołu magnackiego, w nadziei, że okruch lada jaki spadnie. Wiadomo, iż wszelkie kryzysy radykalizują nastroje społeczne. Niegdyś, na zachodzie – faszyzowały, na wschodzie – komunizowały. Obecnie to się pomieszało, bo w istocie – na jedno wychodzi. Jedynym, żyjącym autorytetem pozostał Wojciech Jaruzelski. Inne odeszły, albo zatraciły się w przyziemnych, małostkowych kombinacjach, niczym pan Lech W., pan Bronisław K., albo pan Grzegorz L. Wątpliwe, by kiedykolwiek udało się temu państwu skutecznie zdekomunizować i pozbawić ruskich pierwiastków wasalstwa i nieuczciwości.

W smutną rocznicę, niezbyt zabawnie donosi: Zbigniew M. Kozłowski

Licencja: Creative Commons