Nazywano ją ”s’accabadora”, „femina accabadora” lub „femina agabbadòra. Pojawiała się nocą ubrana na czarno i zdecydowanym ciosem młotka w skroń skracała męki nieszczęśnikowi. Potem płakała razem z rodziną dopiero co zabitego człowieka...  

Data dodania: 2011-11-04

Wyświetleń: 1415

Przedrukowań: 0

Głosy dodatnie: 2

Głosy ujemne: 0

WIEDZA

2 Ocena

Licencja: Creative Commons

W zamierzchłych czasach w Sardynii istniało zjawisko eutanazji. Otoczone było ono pewną tajemnicą. Nawet obecnie mało Włochów wie o tym. A przecież są wyraźne dowody  w Muzeum Etnograficznym w Luras. Słowo „accabadora” pochodzi z hiszpańskiego i oznacza „ta, co zadaje ostateczny cios”

Kim była „accabadora”

To była starsza kobieta, biedna wdowa, żyjąca z jałmużny i usług eutanazji. Cieszyła się szacunkiem lokalnej społeczności. Pojawiała się tylko na życzenie rodziny nieuleczalnie chorego. Najpierw odprawiała modlitwy i stosowała rytuał. Jeśli nie było poprawy stosowała swoją powinność. Uważano ją za ostatnią matkę. Niektórzy twierdzili, że ta sama kobieta, tym razem ubrana na biało, pomagała również rodzącym kobietom.

Usługa eutanazji

 Accabadora posługiwała się specjalnie skonstruowanym młotkiem (mazzulu) z mocnego, oliwnego drzewa o długości 42 cm i szerokości 24 cm. Należy do eksponatów Muzeum Etnograficznego w Luras. Posiadał on rękojeść, aby mógł być pewnie trzymany w dłoni. Różne były sposoby zabijania stosowane przez te kobiety. Zwykłe zadawały cios twardym młotkiem w czoło lub w okolice potylicy. Stosowano też duszenie poduszką. Kobiety te na swój sposób dobrze znały anatomię ludzką, gdyż potrafiły celnie zabić.

 Uważa się, że to zjawisko nie było rozpowszechnione w całej Sardynii, ale tylko w niektórych regionach. Była to usługa nieodpłatna, gdyż zapłata za śmierć byłaby sprzeczna z nakazami religijnymi.

 Źródła podają, że wchodziła do pokoju, gdzie leżał chory ubrana na czarno, z zasłoniętą twarzą. Po odprawieniu rytualnych modlitw przystępowała do dzieła. Dusiła poduszką lub młotkiem uderzając w czoło lub w okolice potylicy. Najczęściej używanym narzędziem, który zachował się do dzisiaj, był rodzaj długiego i ciężkiego młotka drewnianego zwanego „mazzulu”. Po spełnieniu swej misji wspólnie opłakiwała z rodziną śmierć człowieka.

Rytuał

Z opowiadań autorów wynika, że głównym narzędziem kobiety zwanej “accabadora” było niewielkie jarzmo. Kładziono je pod poduszkę choremu, aby złagodzić agonię. Wierzono, że jeśli człowiek na łożu śmierci bardzo cierpi, to znaczy, że jego dusza nie chce odłączyć się od ciała, a to jest  winą człowieka, który kiedyś musiał popełnić jakieś przestępstwo. Innym stosowanym rytuałem było usuwanie z pokoju chorego wszystkich świętych obrazów i wszystkich przedmiotów bliskich mu. Miało to uczynić łatwiejszym odłączenie się duszy od ciała.

Fenomen społeczno – kulturalny

Ten fenomen jest mało znany współczesnym Włochom, gdyż prawdopodobnie był ukrywany przez społeczność lokalną i autorytety kościelne. Istnienie tej formy eutanazji motywuje się trudnościami w przemieszczaniu się z odległych, sardeńskich wiosek i braku opieki państwa nad jednostkami słabymi i chorymi. W zapadłych miejscowościach, położonych daleko od szpitala chory człowiek był skazany na własną rodzinę. Stwarzało to wiele problemów w rodzinie utrzymującej się z rolnictwa.

Zjawisko „accabadory” nie było jedynym śladem eutanazji w Sardynii. Niektórzy  łacińscy pisarze wspominają w swoich książkach o zrzucaniu staruszków po przekroczeniu 75 roku z urwiska. Nie wiadomo dlaczego to czyniono. Prawdopodobnie miał na to wpływ długowieczność Sardów i ich problemy materialne.

Odniesienia do praktyk eutanazji znajdują się w środowisku regionu śródziemnomorskiego, w szczególności w miejscowości Saleto. Jeden ze znanych autorów w swoich publikacjach donosi, że nawet w regionie Apulii istniały przypadki eutanazji za przyzwoleniem rodziny. Accabadora nie była traktowana jak zabójczyni, lecz  anioła śmierci, który gestem pełnym miłości i litości pomaga przeznaczeniu ziścić się.

Ostatnie znane epizody eutanazji zanotowano w 1929 roku w Luras i w 1952 roku w Orgosolo. Poza dokumentacją o istnieniu tej postaci świadczą ustne przekazy i wspomnienia rodzin. Wiele osób przypomina sobie babcię lub dziadka, którzy mieli do czynienia z kobietą ubraną na czarno. Istnienie accabadory było czymś naturalnym, ta postać to wyraz fenomenu społeczno-kulturalnego. Dla ludzi było czymś naturalnym, W kulturze sardyńskiej nie istniał strach przed śmiercią. Uważano ją za naturalny koniec cyklu życia.

Licencja: Creative Commons