Najmodniejszą ostatnio formą rozliczenia kampanii pozycjonerskiej jest tak zwana płatność za efekt. Zgodnie z reklamami firm, które tę metodę stosują, ma to być tanie, wygodne i bezpieczne. Choć naprawdę chciałbym się zgodzić- to twierdzenie jest absurdem dla każdego, kto choć trochę się orientuje w temacie. Rozwiejmy podstawowe mity.

Data dodania: 2011-07-18

Wyświetleń: 1363

Przedrukowań: 0

Głosy dodatnie: 0

Głosy ujemne: 0

WIEDZA

0 Ocena

Licencja: Creative Commons

Pierwszym argumentem, który miałby przemawiać na korzyśc płatności za efekt ma być rzekomo niski koszt kampanii. Żeby uzmysłowić sobie absurdalność wyjaśnijmy sobie tytułem wstępu pewną kwestię: każdy pozycjoner chce na swojej pracy jak najwięcej zarobić. Każdy więc jego ruch ma prowadzić ostatecznie przez zadowolenie klienta do pieniędzy. Dlatego płatnośc za efekt jest formą rozliczenia, które stosuje się przy podpisaniu umowy  na świadczenie usług pozycjonerskich przez okres przynajmniej dwunastu miesięcy. Przyjmijmy dla ustalenia uwagi, że klient chciałby osiągnąć pozycję w pierwszej dziesiątce wyników dla średnio popularnej frazy. Osiągnięcie takiego wyniku zajmuje zazwyczaj nie wiecej niz trzy miesiące, a więc pozostałe dziewięć klient spłaca kosztem, powiedzmy, dziesięciu złotych dziennie, choć zazwyczaj jest to nawet trzy razy więcej. Rachunek jest prosty: dziewięć miesięcy po trzydzieści dni, każdy za dziesięć złotych. Razem daje to niebagatelną sumę dwóch tysięcy siedmiuset złotych.

Przy klasycznym rozliczeniu ryczałtowym koszt pozycjonowania kończącego się takim samym efektem to może półtora tysiąca złotych za pierwsze trzy miesiące i około stu złotych za każdy kolejny. Podsumujmy: dwa tysiące czterysta, czyli lekko licząc dziesięć procent taniej.

Punkt drugi w argumentacji to rzekome bezpieczeństwo. Tutaj argument ten należy odrzucić z dwóch niezależnych powodów. Po pierwsze, umowa często skonstruowana jest tak, że pozycjoner może nie wykonać swojej pracy i jedyną karą będzie brak wypłaty- to trochę niska kara za rok nie robienia niczego. Ważniejszy powód jest taki, że pozycjonowanie, które wymaga codziennej kontroli pozycji zazwyczaj w tym celu wykorzystuje automaty. I tu zapala się ostrzegawcze światełko, bo zautomatyzowane sprawdzanie pozycji grozi nałożeniem filtru- to z całą pewnością nie jest efektem, jaki chcemy uzyskać.

Na koniec został jeszcze argument obiecywanej pewności. Osobiście czułbym się pewniej, gdyby zarobki pozycjonera uzależnione były od wyników jego pracy, czyli zostały określone procentowo od dochodu strony- taka forma także znajduje się w wachlarzu oferowanym przez poważne firmy pozycjonerskie.

Płątnośc za efekt jest więc tylko jednym ze sposobów na nabicie kabzy pozycjonera, a to nie o to chodzi w tej pracy. Warto więc, zanim zdecydujemy się na pozornie tańszą propozycję, przeliczyć także rzekomo droższe warianty.

Licencja: Creative Commons
0 Ocena