Kampania wyborcza do parlamentu nabiera tempa. Tymczasem niejako obok decydują się losy przyszłorocznego budżetu. Decydują się głosami posłów, którzy hojną ręką rozdają pieniądze. Proponuję krótki przegląd wydatków, ulg i zagrożeń, jakie z nich wynikają dla naszej gospodarki.

Data dodania: 2007-10-02

Wyświetleń: 3629

Przedrukowań: 0

Głosy dodatnie: 1

Głosy ujemne: 0

WIEDZA

1 Ocena

Licencja: Creative Commons

Kampania wyborcza do parlamentu nabiera tempa. Tymczasem niejako obok decydują się losy przyszłorocznego budżetu. Decydują się głosami posłów, którzy hojną ręką rozdają pieniądze. Proponuję krótki przegląd wydatków, ulg i zagrożeń, jakie z nich wynikają dla naszej gospodarki.

Podwyżka i ulga jaką zafundował nam rząd

Przyjęcie przez rząd projektu podwyżki płacy minimalnej do 1126 zł brutto to pierwszy z pomysłów, który uszczupli kasę państwa.
Uszczupli na trzy sposoby:
- zwiększy presję na wzrost płac wśród osób zarabiających nieco więcej niż nowe minimum. Już obecnie podwyżki płac nie idą w parze z wydajnością pracy.
- zwiększą koszty ponoszone przez pracodawców na zatrudnienie pracowników, co może skutkować niechęcią do zatrudniania nowych osób lub zatrudniania ich „na czarno”.
- trzeci, równie ważny aspekt podwyżki płacy minimalnej to zwiększenie licznych wydatków socjalnych, których wysokość jest obliczana właśnie w oparciu o kwotę płacy minimalnej.

Tak więc rząd robiąc ukłon w stronę niecałych 5% pracujących (płace minimalną pobiera ok. 4% zatrudnionych) powoduje znaczne zwiększenie kosztów zatrudnienia dla pracodawców ryzykując tym samym zwiększenie bezrobocia oraz obciąża budżet dodatkowymi nakładami na pomoc socjalną.

Ulga na dzieci w wysokości 1145 zł

Przyjęta przez senat ulga na dzieci jest dwukrotnie wyższa niż pierwotnie zakładano.
Nie dość, że spowoduje wyrwę w budżecie, to jeszcze przy okazji jej twórcom zarzucono, że obejmie ona najlepiej zarabiających, czyli tych którzy mają od czego odliczać 1145 zł ulgi.

Wydłużenie okresu przejścia na wcześniejszą emeryturę do końca 2008 r.

Polska jest jednym z niechlubnych liderów pod względem wydatków na emerytury i renty liczonych jako procent PKB. Z danych OECD Polska przeznacza na ten cel aż 12,5% PKB. Wyprzedzają nas tylko Włochy i Austria. Nie można jednak stawiać na równi Polski z tymi dwoma o wiele bogatszymi krajami. Poza tym Polacy są względnie młodym społeczeństwem o rekordowo niskim wskaźniku osób pracujących wobec osób w wieku produkcyjnym.
Wydatki są zatem duże i będą jeszcze większe w przyszłym roku. Kolejne tysiące osób przechodząc na wcześniejszą emeryturę zaczną korzystać ze wspólnej kasy Funduszu Ubezpieczeń Społecznych.

Rosnące pensje napędzają inflację, a tym samym stopy procentowe

Opublikowane kilka dni temu dane GUS na temat dynamiki płac niepokoją coraz większe grono ekonomistów oraz członków Rady Polityki Pieniężnej. Okazuje się, że w ostatnich 12 miesiącach pensje poszły w górę aż o 10,5%. Co najbardziej niepokojące, za wzrostem płac nie idzie wydajność.
Firmy osiągają kres możliwości wytwórczych, a presja na płace wciąż rośnie. To w połączeniu ze zwiększeniem ilości osób posiadających pracę napędza inflację. Trzy podwyżki stóp procentowych dokonane w tym roku przez RPP z pewnością nie wystarczą.

Gospodarka rośnie – bo rząd nie ingeruje

Póki co daje to efekty. Wszak lepiej nic nie robić niż psuć ale każdy mechanizm musi być oliwiony aby pracować dalej.

Spada export - rośnie import

Od czasu wejścia Polski do UE motorem gospodarki był eksport. Jednak ostatnie miesiące pokazują, że tendencja zaczyna się odwracać na niekorzyść.
Polskie towary cieszą się mniejszym zainteresowaniem niż jeszcze 2 lata temu, a firmy nie mogąc sprostać zamówieniom coraz więcej towarów sprowadzają z zagranicy. Dopóki polska waluta pozostaje silna, import nie stanowi problemu. Kiedy jednak złoty zacznie tracić, import podrożeje co podniesie ceny wielu towarów.

Walka z oligarchią sposobem na wygranie wyborów?

Ostatnie tygodnie to okres zamieszania jakie powstało wokół jednego z najbogatszych Polaków. Ryszard Krauze, właściciel i współwłaściciel kilku spółek giełdowych jest podejrzewany o udział w słynnym przecieku w sprawie „afery gruntowej” z udziałem ówczesnego ministra rolnictwa Andrzeja Leppera.
Przy okazji walki z korupcją i oligarchią Ryszard Krauze staje się dla kampanii PIS idealnym orężem w walce wyborczej.
Straszenie bogatymi staje się kluczowym elementem obecnej kampanii. Winą za całe zło i biedę milionów Polaków próbuje się obarczyć bogatych. W myśl zasady, skoro zdobyli majątki, to pewnie nieuczciwie i należy im się bacznie przyjrzeć.

Ciekawi mnie, czy po wyborach nagonka na Ryszarda Krauzego ucichnie, choćby z powodu znikomych dowodów winy, którą mu się zarzuca.
Jednak główny cel, czyli pozyskanie głosów wyborców, zostanie osiągnięty bez względu na środki.
Inwestorzy, którzy obserwują Polskę jako kraj, w którym bogatych traktuje się tak, a nie inaczej, z pewnością nie nabiorą do Polski zaufania.

Polska już dziś znajduje się na dalekim miejscu w rankingu swobody gospodarczej opublikowanym przez Bank Światowy i zaprezentowanym przez Centrum im. Adama Smitha. Zajmujemy 56 miejsce na 141 państw objętych badaniem. Jak podał Puls Biznesu z 21 września 2007 r. tylko 13% przedsiębiorców, którzy brali udział w badaniu przyznało, że obecny rząd swoimi działaniami poprawia warunki do prowadzenia działalności. Trudno o bardziej druzgocący wynik i to ze strony środowisk, które w największym stopniu przyczyniają się do wzrostu PKB i tworzą nowe miejsca pracy.

Wyraźnie widać, że słynne powiedzenie „gospodarka, głupcze” pochodzące z czasów kampanii prezydenckiej Billa Clintona, polskim rządzącym pozostaje obce.
Licencja: Creative Commons