Mamy rok 2052 – ósemka astronautów prowadzi ostatnie przygotowania do długiej – sześcioletniej misji badawczej, która ma na pokładzie statku kosmicznego Antares odwiedzić najdalsze zakątki naszego układu słonecznego.

Data dodania: 2009-08-23

Wyświetleń: 2799

Przedrukowań: 0

Głosy dodatnie: 0

Głosy ujemne: 0

WIEDZA

0 Ocena

Licencja: Creative Commons

Załogę stanowią ludzie wybrani w ciągu 5 letniego procesu szkoleń i eliminacji: biolog Jen Crane (Christina Cox), pilot Paula Morales (Paula Garces), geolog Zoe Barnes (Laura Harris), pilot Nadia Schilling (Florentine Lahme), inżynier lotu Ajay Sharma (Zahf Paroo), dowódca Rollie Crane (Ty Olsson), oficer medyczny Evram Mintz (Eyal Podell), fizyk Steve Wassenfelder (Dylan Taylor). Naziemnym kierownikiem wyprawy jest Mike Goss (Andrew Airlie) – weteran wyprawy na Marsa, która odbyła się 10 lat wcześniej, natomiast dyrektorem naukowym Eve Shaw (Karen Leblanc).




Przygotowania do lotu prowadzone były przez kolejną dwójkę uczestników marsjańskiej wyprawy – Teda Shawa (Malik Yoba) oraz Madduxa Donnera (Ron Livingston). Ich poprzednia kosmiczna przygoda zakończyła się tragicznie – gdy przez zewnętrze okoliczności zmuszeni zostali do pozostawienia na planecie dwóch innych członków załogi. Decyzję wówczas podjął Mike Goss, a wykonał – choć z sporymi oporami i po kłótni Maddux. Ci dwaj panowie od tej pory za sobą nie przepadają.

Większość astronautów była zdziwiona, gdy okazało się dwójka instruktorów stanowi jedynie zapasowych członków wyprawy – dowódcę misji i inżyniera lotu. Oni jedyni mają bowiem realne doświadczenie w tego typu zadaniach. Jednak kierownictwo ISA (Międzynarodowej Agencji Kosmicznej) podjęło inną decyzję i wszyscy się jej podporządkowali. Na pewno ucieszyły się z niej dwie małżeńskie pary – Ted i Eve oraz Jen i Mike, które dzięki temu nie zostały rozdzielone.




Defying Gravity rozpoczyna się jak space opera skrzyżowana z filmem dokumentalnym. Przedstawiane są postacie wraz z skomplikowanymi związkami, jakie wytworzyły się pomiędzy nimi w czasie pięciu lat znajomości (przez cały film przewijają się sceny z tego okresu). Jednocześnie pokazywane są przygotowania do samego lotu, które noszą wyraźne cechy realności naukowej – w tym momencie można powiedzieć, że być może szykuje się nam serial z dziedziny twardej fantastyki.

Rakieta startuje – astronauci wchodzą na pokład Antaresa i czekają na ostateczny start misji. Wówczas zaczyna dziać się coś dziwnego – noszącego znamiona nadnaturalności. Zoe zaczyna mieć omamy słuchowe – można powiedzieć, że prześladuje ją przeszłość. Pozostający na ziemi Maddux – realne sny o pobycie na statku. Co dziwniejsze nagle praca serc Ajay’a i Rolliego zaczyna być nieprawidłowa. Na początku wszyscy uważają to za błąd w pracy czujników – jednak okazuje się, że u obu w tym samym momencie ujawniła się taka sama wada układu krążenia, która eliminuje ich z lotu. Miejsce to muszą zająć zapasowi astronauci – weterani z Marsa.




Na ziemi dowództwo ukrywa coś przed załogą – prawdziwy cel ich misji jest inny – nie dowiadujemy się jednak jeszcze jaki. Są również przekonani, że tajemniczą chorobę wywołała jakaś znana im siła, którą nazywają ‘to’. Z rozmów wynika, że to właśnie ona dokonała realnego wyboru załogi i będzie miała duży wpływ na przebieg lotu.

Muszę przyznać, że pilot Defying Gravity zrobił na mnie dobre wrażenie. Wyważone podejście do spraw naukowych, wytłumaczenie kilku podstawowych kwestii – jak częściowej obecności grawitacji na pokładzie Antaresa, sam wygląd statku, czy też zastosowany napęd sprawiły, że fani bardziej naukowego podejścia do science-fiction na pewno będą zadowoleni (oczywiście wytrawne oko dostrzeże kilka niedociągnięć, ale naprawdę drobnych). Jednocześnie zaznaczone zostało za pomocą kliku nadnaturalnych zdarzeń, że w serialu będzie obecna również spora nutka czystej fikcji i fantastyki. Ta skrywana jeszcze tajemnica może być właśnie siłą napędową serialu.

Przyjazne wrażenie robią też sami bohaterowie – większość z nich jest bardzo wyrazista, co ułatwia ich rozpoznawanie i rozróżnianie – bowiem jest ich w sumie prawie tuzin. Kliku z nich w pilocie wysunęło się na pierwszy plan i można mieć wrażenie, że będą oni od tej pory postaciami pierwszoplanowymi.

Ze strony technicznej serial również wygląda dobrze. Efekty specjalne niewątpliwie się bronią. Wnętrza statku, centrum kontroli lotów, skafandry, pojazdy – wszystko wygląda tak jak powinno. Oby taki poziom utrzymał się przez dalszą część sezonu.

Reasumując – Defying Gravity wygląda i zapowiada się na dość dobry serial. Na pewno ma potencjał, który mam nadzieje nie zostanie zmarnowany.

Ocena odcinka: 5-

Licencja: Creative Commons