Czym może skończyć się pogoń za szczupłą sylwetką...

Data dodania: 2009-06-11

Wyświetleń: 3315

Przedrukowań: 0

Głosy dodatnie: 0

Głosy ujemne: 0

WIEDZA

0 Ocena
Pobierz artykul

Licencja: Creative Commons

Na każdym kroku bombardują nas reklamy z chudymi modelkami, z każdej gazety biją po oczach tytuły "chcesz być zdrowy – schudnij". Słowo "szczupły" stało się synonimem sukcesu. Nie raz nie zdajemy sobie sprawy pod jak silną presją jesteśmy. Żyjemy w zawrotnym tempie, zestresowani, bez wytchnienia zdobywamy kolejne szczyty. Szukamy szybkich i prostych sposobów na rozładowanie napięcia. Coraz częściej takim sposobem stają się nasze posiłki.

Bardzo wiele mówi się o anoreksji - o tym jak powoduje wyniszczenia ciała, o tym, że to choroba duszy. Rzadko kiedy mówi się o tym na czym naprawdę ona polega - że jest poszukiwaniem kontroli. W sytuacjach gdy dominujący rodzice, czy życiowa sytuacja stawiają  pod ścianą, nie pozwalają na kierowanie własnym życie - dieta i odchudzanie zaczynają stanowić odskocznię. Nasze własne królestwo, w którym to my decydujemy co, kiedy i w jakiej ilości zjemy. Z jadłospisu znikają kolejne potrawy, coraz trudniej jest wytrwać na diecie, ale chcąc pokazać swoją siłę i determinację kontynuujemy. Wreszcie przychodzi taki moment, w którym w diecie nie pozostaje praktycznie nic. Unikanie spotkań z przyjaciółmi, rodzinnych świąt. Gdy sytuacja do nadprogramowego jedzenia - zawsze można to zrekompensować dodatkową herbatką przeczyszczającą, godziną spędzoną na siłowni czy po prostu sprowokowaniem wymiotów.

Pomimo tego, że organizm nie otrzymuje dostatecznej ilości kalorii potrzebnych do zaspokojenia potrzeb energetycznych, w początkowej fazie anoreksji nie czuje się osłabienia. Na początku przychodzi euforia - pokonanie słabego ciała siłą umysłu, kontrola, perfekcja, siła - te uczucia potrafią upić jak władza czy alkohol. Gdy chore ciało zaczyna czerpać z rezerw, aby podtrzymać wszystkie funkcje życiowe – powoli dają się we znaki brak witamin i minerałów - zaczynają wypadać włosy, pojawiają się problemy z zębami, paznokcie stają się łamliwe. Coraz częściej brak jest sił na najprostsze czynności. Mimo to niemożliwe staje się zjedzenie normalnego posiłku - coś w głowie nie przestaje szeptać "dasz radę, wytrzymasz bez jedzenia, jesteś silny, masz kontrolę".
Utrata tkanki tłuszczowej powoduje nieustanne uczucie zimna - nawet w 30-stopniowym upale dłonie są sine, ciało pokrywa się delikatnym meszkiem. To słaba próba organizmu chronienia się przed zimnem. Po kolei zaczynają zawodzić narządy wewnętrzne - nerki, tarczyca, serce. Układ pokarmowy już od dawna nie pracuje normalnie - z braku pożywienia "zapomina" co to jest trawienie, co tą są tłuszcze... Początkowe uczucie euforii zamienia się w rezygnację, poczucie niższości. W pewnym momencie pojawia się uczucie, że nie wolno jeść, ponieważ nie zasługujemy na posiłek. Pojawiają się depresja, myśli samobójcze.

Anoreksja może trwać latami, a osoba chora przez długi okres czasu egzystować na granicy wyczerpania. Pomimo wszystkich objawów nie jest w stanie jeść. Przy spadku wagi poniżej 70% normy anorektyczka panicznie boi się przytyć. Patrząc na talerz z posiłkiem nie widzi potraw, widzi tylko kalorie i zawartość tłuszczu w poszczególnych składnikach.

A zaczęło się tak niewinnie - od zwykłego odchudzania...

Inne zaburzenie odżywiania, występujące częściej niż anoreksja, jednak mniej medialne, to bulimia. Ona również zaczyna się często od próby zrzucenia kilku kilogramów. Czasem przychodzi gorszy dzień, chwila załamania - napad obżarstwa. Żeby nie rujnować diety trzeba się szybko pozbyć nadmiaru kalorii. Odpowiedzi jest kilka - końskie dawki środków przeczyszczających i moczopędnych, wymioty albo ćwiczenia do utraty sił.  Gdy takie napady zaczynają się powtarzać okazuje się, że jedzenie, a następnie wymiotowanie pozwalają w magiczny sposób rozładować napięcie. Niestety tylko na moment - bo potem pojawiają się wyrzuty sumienia, poczucie obrzydzenia i niższości.
Fizyczne konsekwencje bulimii pojawiają się stosunkowo szybko - opuchnięte ślinianki, uszkodzone zęby, brak równowagi elektrolitowej - zaburzenia rytmu serca, bolące gardło od kontaktu z kwasami żołądkowymi. Tych objawów można by wymieniać więcej. To nieprawda, że bulimia nie jest śmiertelna. Przypadki zgonów zdarzają się rzadziej niż w anoreksji, ale są. Zwykle przyczyną jest właśnie zaburzenie pracy któregoś z najważniejszych organów - serca lub nerek, czasem jest to pęknięcie żołądka w wyniku nadmiaru spożytych pokarmów, czasem jest to udana próba samobójcza.
Zaburzenia odżywiania stają się coraz bardziej powszechne. Powoli przestają być domeną kobiet, coraz więcej chorujących to nie nastolatki, ale dojrzałe kobiety lub dzieci poniżej 12 roku życia. Nie sposób nie łączyć tego wzrostu zachorowań z rozwojem mediów i internetu, a także nieustającej kampanii na rzecz szczupłej i pięknej sylwetki.

Odchudzając się bądźmy racjonalni. Jeżeli mamy ciut więcej kilogramów - nie róbmy z tego tragedii. Nauczmy się podchodzić z dystansem do lansowanych w mediach ideałów piękna. Nauczmy się być szczęśliwymi we własnym ciele.
Licencja: Creative Commons