hipochondria – skłonność do chorobliwego koncentrowania się na własnym ciele i stanie własnego zdrowia, do wynajdywania chorób i rozmaitych zaburzeń. Powodowana zazwyczaj chęcią świadomego lub nie zwrócenia na siebie uwagi otoczenia, wejścia w rolę chorego dla uzyskania uprzywilejowanej pozycji itd.

Data dodania: 2014-10-18

Wyświetleń: 1258

Przedrukowań: 0

Głosy dodatnie: 0

Głosy ujemne: 0

WIEDZA

0 Ocena

Licencja: Creative Commons

Hipochondria

Obecna jako objaw w wielu zaburzeniach psychicznych i emocjonalnych, typowo w nerwicy hipochondrycznej.

Wymiar "hipochondrii" jest też elementem wielu klinicznych narzędzi badawczych, np. kwestionariuszy osobowości. Skala taka bada obecność objawów i cech hipochondrycznych u pacjenta.  

Nerwica hipochondryczna (hipochondria).  W nowoczesnej literaturze specjalistycznej trwa dyskusja, czy hipochondrię należy traktować jako odrębną postać nerwicy, ponieważ nastawienie hipochondryczne i jego objawy występują powszechnie w innych zespołach psychopatologicznych, czasem przytrafiają się również ludziom zdrowym. W psychozach nabierają często charakteru urojeń hipochondrycznych. Niezależnie od wszelkich klasyfikacji warto pokrótce opisać zespół hipochondryczny, który tak czy inaczej jest często spotykanym w praktyce zaburzeniem.

Hipochondria jest pojęciem często używanym potocznie i w przeciwieństwie do wielu innych pojęć specjalistycznych, termin ten jest zazwyczaj używany poprawnie i w zgodzie ze swoim faktycznym znaczeniem. W nerwicy hipochondrycznej podstawowym objawem jest stałe skoncentrowanie na własnym ciele i rzekomych, pochodzących z organizmu niepokojących objawach. Hipochondrycy nieustannie wędrują od lekarza do lekarza, skarżąc się na niezliczone dolegliwości somatyczne i ogólny rozstrój zdrowia, wykonują regularnie całe serie badań diagnostycznych, rozpoznają u siebie najrozmaitsze zespoły chorobowe i całymi dniami narzekają na swoje zdrowie. Ponieważ wyniki wykonywanych badań są niezmiennie prawidłowe i nie budzą żadnych zastrzeżeń, w końcu któryś z lekarzy stawia rozpoznanie nerwicy i odsyła chorego do psychiatry. Bywa, że kończy się to awanturą w iście neurotycznym stylu – „mnie, chorego na serce, lekarz odesłał do psychiatry, no ładnie, już nawet wariata próbują ze mnie zrobić...!” itp.  Wszelkie próby tłumaczenia choremu, że istotą jego problemu są zaburzenia emocjonalne, zazwyczaj nie odnoszą żadnego skutku, tym bardziej, że pacjent rzeczywiście odczuwa liczne dolegliwości fizyczne.

Zaburzenia hipochondryczne często wynikają z typowo neurotycznej potrzeby koncentracji na sobie uwagi otoczenia oraz ze skłonności do ucieczki w chorobę od faktycznych problemów osobowościowych i emocjonalnych. Spektakularnie manifestuje się w nich neurotyczny egocentryzm. Hipochondryk jest wiecznie stękającą, narzekająca marudą, skarży się na bóle wszystkiego i całymi latami przepowiada swoją rychłą śmierć. Przez pewien czas unika w ten sposób odpowiedzialności za własne porażki i zaniedbania. W przypadku hipochondryków jednak ze strony otoczenia zwykle szybko następuje krytyczna refleksja – wystarczy wiedzieć, że żaden człowiek nie może być chory na wszelkie istniejące dolegliwości.

Co ciekawe – hipochondryk od osoby faktycznie chorej somatycznie różni się między innymi tym, że narzeka i lamentuje dużo bardziej, niż osoba z rzeczywistymi i potwierdzonymi w badaniach objawami poważnej choroby.

Nieco humorystycznie można wspomnieć, że jednym z praktycznych sposobów „leczenia” zaburzeń hipochondrycznych jest zaproponowanie pacjentowi bardzo poważnej i skomplikowanej operacji o niepewnym, trudnym do przewidzenia wyniku i możliwych powikłaniach. W tej sytuacji hipochondryk nierzadko błyskawicznie ucieka z miejsca zdarzenia. Jest to jednak, rzecz jasna,  raczej sposób na pozbycie się pacjenta z gabinetu, niż propozycja faktycznego rozwiązania jego problemu. Hipochondria jako zaburzenie o nerwicowym podłożu wymaga oczywiście stosownego dla tego rodzaju dolegliwości podejścia terapeutycznego.

Pamiętam opowieść pewnego komandosa angielskiej SAS (Special Air Service). Ów żołnierz był z wykształcenia lekarzem i biorąc udział w którejś z misji w krajach tzw. Trzeciego Świata wchodził w skład korpusu medycznego. Jego zadaniem było między innymi udzielanie pomocy lekarskiej członkom miejscowych plemion. Niedługo po ustawieniu namiotu–szpitala, do punktu pomocy medycznej zaczęli masowo ściągać tubylcy, dla których sam pobyt w takim miejscu, a także sprzęt medyczny, leki i sytuacja, w której ktoś się nimi z uwagą zajmuje, były nie lada atrakcją. Po pewnym czasie pacjenci przychodzili nawet z niegroźnym skaleczeniem w rodzaju nadłamania paznokcia, zaś wojskowi medycy nie mieli czasu na sen i odpoczynek. Ktoś wpadł na pomysł, jak pozbyć się hipochondryków ze szpitala… Otóż jednego z takich pacjentów poinformowano, że jego w istocie kompletnie niegroźne skaleczenie wymaga natychmiastowej amputacji całej kończyny. Zespół medyczny zaczął demonstracyjnie przygotowywać się do „operacji” tak, by zainteresowany widział zestawy narzędzi chirurgicznych, zatroskane miny lekarzy itd. Chwilę potem pacjent z namiotu zniknął i nigdy do niego nie powrócił. Pewnie też szybko rozeszła się po okolicy stosowna pogłoska, bo od tej chwili znacznie spadła liczba tego rodzaju chorych…

W tym miejscu warto dodać, że ze względu na dużą podatność neurotyków na sugestię, często łatwo jest ulżyć pacjentowi w cierpieniu podając placebo (obojętny dla organizmu środek, na przykład woda destylowana, podany w odpowiednio przygotowanej formie wraz z sugestią, że jest to skuteczny lek na określoną dolegliwość). Jest to jednak kolejny półśrodek, ponieważ podłożem niezliczonych „chorób” hipochondryka jest nerwica i w miejsce usuniętego „problemu” szybko znajdzie on sobie dziesięć nowych.

Należy wiedzieć, że hipochondria i zgłaszane przez hipochondryków zaburzenia nie są jednoznaczne z symulacją. Często jest tak, że pacjent rzeczywiście cierpi, jest zaniepokojony stanem swojego zdrowia i usiłuje znaleźć rozwiązanie dręczących go problemów zdrowotnych. Nie ma świadomości nerwicowego i emocjonalnego podłoża swoich zaburzeń. 

Zjawisko hipochondrii jest doskonałym materiałem, na którym można wyjaśnić, dlaczego nerwice nieraz tak ciężko poddają się leczeniu. W psychoterapii jakichkolwiek zaburzeń emocjonalnych warunkiem wstępnym jest przede wszystkim autentyczna i szczera chęć zdrowienia, której bardzo często brak u pacjentów nerwicowych. Nerwice są bowiem swego rodzaju „pomysłem na życie” i sposobem na radzenie sobie w codziennej rzeczywistości. Sposobem nieprzystosowawczym, niedojrzałym, naiwnym i – w gruncie rzeczy – bardzo prymitywnym, ale jednak zawsze lepszym, niż żaden. Można więc powiedzieć, że pacjent nerwicowy nieświadomie pragnie funkcjonować emocjonalnie w kategoriach nerwicy. Podkreślić raz jeszcze należy, że wybór „nerwicowej drogi” nigdy nie jest wyborem świadomym. Zapewne żaden neurotyk nie planuje i nie zamierza być neurotykiem, jednak ze względu na taką a nie inną konstrukcję emocjonalną od najwcześniejszych lat życia wypracowuje patologiczne osobowościowe mechanizmy regulacyjne, które w latach późniejszych doprowadzają do wystąpienia pełnoobjawowej nerwicy. Ponieważ cały proces powstawania zaburzeń nerwicowych pozostaje całkowicie poza świadomą kontrolą, sprawą niezwykle trudną jest również uświadomienie pacjentowi istoty jego dysfunkcji i wskazanie drogi ich kontroli i eliminacji. 

Licencja: Creative Commons