Celowo odwróciłem to znane przysłowie. To pod wpływem ostatnich publikacji na temat niskich wynagrodzeń w sferze budżetowej. Prasę obiegły informacje o groźbach protestów pracowników sfery budżetowej, którzy domagają się podwyżek.

Data dodania: 2006-10-19

Wyświetleń: 10129

Przedrukowań: 0

Głosy dodatnie: 0

Głosy ujemne: 0

WIEDZA

0 Ocena

Licencja: Creative Commons

Międzynarodowa firma doradcza Hay Group opublikowała raport, z którego jasno wynika, że w Polsce pracownicy administracji państwowej są najgorzej wynagradzani spośród państw objętych badaniem.

Pensje to jedno, a wydajność to drugie

Obawy pracowników można po części zrozumieć, ale jak to zwykle bywa prawda leży pośrodku. NSSZ Solidarność Pracowników Skarbowych jako jeden z postulatów wysuwa fakt, iż nie dość że w projekcie budżetu na 2007 rok nie ma pieniędzy na podwyżki, to nie ma nawet na waloryzację o wskaźnik inflacji. I choć pozostaje ona na bardzo niskim poziomie, to pensje realnie stracą na wartości.

Każdy kto miał okazję być w urzędzie skarbowym czy ZUS wspomina to raczej średnio.
Sterty papierów na biurkach, często mało sympatyczne i niedoinformowane panie, odsyłanie od pokoju do pokoju. Jednym słowem chaos.
Coraz głośniej mówi się o reformie ZUS. Wprowadzenie możliwości składania deklaracji ZUS za pośrednictwem internetu spowoduje konieczność zwolnień nawet kilkunastu tysięcy pracowników.
Warto wiedzieć, że sam Zakład Ubezpieczeń Społecznych to ponad 40 tys. pracowników, a Urzędy Skarbowe to kolejne 38 tys.

To właśnie komputeryzacja, a raczej jej brak powoduje mnóstwo problemów.
Przerost zatrudnienia to bolączka wszelkiego rodzaju urzędów.
Dawanie podwyżek bez racjonalizacji zatrudnienia nie naprawi sytuacji.
Pomoc w redukcji zatrudnienia przyjdzie niejako z wewnątrz. Rok 2007 jest bowiem ostatnim rokiem, w którym obowiązuje ustawa o wcześniejszych emeryturach. Dzięki temu z pracy odejdzie kilka tysięcy osób. To idealny moment na wprowadzenie gruntownych zmian.

Niska pensja – niska jakość pracy

Obecne pensje nie zachęcają do podjęcia pracy przez wykwalifikowane kadry. Jeśli już przychodzą wykształceni absolwenci to raczej po to, aby zdobyć doświadczenie i odejść do prywatnej firmy.
Taka rotacja nie przynosi nic dobrego. Nim pracownik w pełni wdroży się w działalność urzędu zaczyna szukać innego zajęcia.

Trudno się dziwić urzędnikom, iż wykonują jedynie minimum tego czego się od nich oczekuje.
Boją się wyjść z inicjatywą, podobnie jak podejmować więcej samodzielnych decyzji.

Racjonalizacja kosztów zamiast podwyżek

Zamiast spełniać roszczenia pracowników budżetówki należałoby usprawnić działanie tego co jest. Zinformatyzowanie placówek zmniejszy w krótkim czasie ilość niezbędnych dotychczas etatów. Zaoszczędzone pieniądze można będzie przeznaczyć dla pracowników w zależności od ich osiągnięć. Jednym słowem podwyżka powinna być bodźcem do lepszej, bardziej wydajnej pracy, a nie dawana odgórnie.

Licencja: Creative Commons