Mijają kolejne miesiące urzędowania Anny Streżyńskiej na fotelu szefa UKE (Urzędu Komunikacji Elektronicznej) i narasta gorąca atmosfera wobec jej osoby.

Licencja: Creative Commons

Data dodania: 2006-10-18

Wyświetleń: 5272

Przedrukowań: 0

Głosy dodatnie: 0

Głosy ujemne: 0

WIEDZA

0 Ocena

Co by nie pisać, prezes UKE wypowiedziała otwartą wojnę Telekomunikacji Polskiej. Póki co wygrywa każdą bitwę i nie zamierza odpuścić. Merytoryczne argumenty biją w monopolistę.
Kolejne kary, wywieranie nacisku na obniżki stawek za połączenia, na uwolnienie abonamentu od Neostrady i utrudnianie hurtowego dostępu do sieci mniejszym operatorom. TP SA broni się jak może. Składa odwołania, lecz póki co nieskutecznie. Obecny prezes TP SA stwierdził nawet, że działania szefowej UKE to celowe działanie na niekorzyść TP S.A., gdyż wprowadzenie zmian z stawkach połączeń oznaczać będzie spadek dochodów firmy i co za tym idzie zwolnienia pracowników.

Warto wiedzieć, że od kiedy udziały TP S.A. nabył France Telecom, firma zwolniła ok. 50 tys. osób. Zatrudnienie w TP S.A. w 2000 roku wielokrotnie przekraczało standardy dla podobnych telekomów na zachodzie. Czas pokazał, że pomimo licznych zwolnień firma nie stała się ani bardziej efektywna, ani dochodowa. Wręcz przeciwnie, gdyby nie fakt, że do TP S.A. należy PTK Centertel, od 2005 r. bardziej znany jako Orange, wyniki pozostawiałyby wiele do życzenia. To właśnie Orange generuje lwią część przychodów narodowego operatora.

Prezes TP S.A. nie potrafiąc skutecznie przeciwstawić się decyzjom Anny Streżyńskiej postanowił uderzyć z drugiej strony. Mianowicie postawił w wątpliwość formę powołania szefowej UKE na stanowisko. Najbliższe tygodnie pokażą jaką decyzję w tej sprawie podejmie sąd.
Faktem jest, że Urząd Komunikacji Elektronicznej powstał z niemałym poślizgiem wobec pierwotnych zamiarów. Przypomnę tylko, że UKE powstało na mocy ustawy z grudnia 2005 r. Nowy Urząd pojawił się w miejsce zlikwidowanego Urzędu Regulacji Telekomunikacji i Poczty (URTiP).
Problem pojawił się w momencie obsadzenia stanowiska prezesa nowego urzędu.
Powołany miał on być spośród kandydatów wskazanych przez Krajową Radę Radiofonii i Telewizji.
I nie byłoby w tym nic dziwnego gdyby nie fakt, że również KRRiT została zlikwidowana i trwało kompletowanie jej składu. W tej dość niecodziennej sytuacji, aby uniknąć całkowitego paraliżu decyzyjnego, premier powołał na stanowisko pełniącej obowiązki Annę Streżyńską. Dopiero w maju zamieszanie dobiegło końca, a osoba szefa urzędu pozostała niezmieniona.

Na ten okres kilku miesięcy od grudnia 2005 r. do maja 2006 r.powołuje się TP SA, twierdząc jakoby szefowa nie UKE nie miała wówczas prawa wydawać pewnych decyzji. Wyrok sądu poznamy wkrótce.
Kuriozalnym byłby wyrok przeciwko Annie Streżyńskiej. Cała jej praca poszłaby wówczas na marne, a TP S.A. po raz kolejny wygrałaby spór pozostając nadal skostniałą instytucją praktycznie nie do ugryzienia.

Licencja: Creative Commons