Powszechność najróżniejszych problemów psychicznych jest dziś czymś absolutnie normalnym. Rośnie też ich społeczna świadomość i zwiększa się wiedza na temat przeciwdziałania czy diagnostyki różnych problemów. Warto jednocześnie pamiętać, że samodzielna diagnostyka często będzie jednak poważnym błędem.

Data dodania: 2021-03-24

Wyświetleń: 80

Przedrukowań: 0

Głosy dodatnie: 0

Głosy ujemne: 0

WIEDZA

0 Ocena

Licencja: Copyright - zastrzeżona

Samodzielne stawianie diagnozy – to może być problem

Rola doświadczenia w psychologii i psychoterapii

Czym innym jest znajomość pewnych problemów psychologicznych, a czym innym umiejętność ich trafnego diagnozowania. Nie tylko w przypadkach depresji klinicznej czy stanów lękowych, ale też choćby w sezonowym obniżeniu nastroju, wypaleniu zawodowym czy dysleksji diagnostyka wymaga zawsze osadzenia w kontekście profesjonalnego doświadczenia. Psychoterapeuta lub psycholog mają nie tylko wiedzę teoretyczną, ale też praktyczne obycie, które pozwala na stawianie zniuansowanej diagnozy i szersze zbadanie problemu. To niezwykle istotne, ponieważ ścieżka terapeutyczna jest zawsze dopasowywana właśnie do takich indywidualnych przypadków, a nie do abstrakcyjnego obrazu konkretnego stanu.

Zamiast diagnozy – pogłębienie problemu

W przypadku niektórych osób, które zgłaszają się do terapeuty i przedstawiają własną diagnozę problemu, obserwuje się efekty nakręcanej niekiedy latami wizji choroby czy dysfunkcji. Takie osoby – początkowo odczuwające tylko nieznaczny dyskomfort psychiczny – z każdą kolejną samodzielnie stawianą sobie samodzielnie diagnozą, widzą świat w coraz czarniejszych barwach, a to w końcu powoduje powstanie poważniejszych problemów. Taka spirala jest poważnym problemem w terapii, ponieważ rozwikłanie problemu wymaga działania na wielu płaszczyznach.

Stąd też zalecenie, aby – kiedy stan psychiczny jest już odczuwalnie kiepski – skorzystać z profesjonalnej diagnostyki w gabinecie psychologa albo terapeuty. To, co jaki czas temu wydawało się działaniem na wyrost, dziś jest oceniane jako podstawowa dbałość o swoje zdrowie. Jakie jest ryzyko niepotrzebnej wizyty? Najwyżej jeden rachunek do opłacenia. Czasem jednak dzięki wczesnemu wykryciu problemu można się z nim bardzo szybko uporać, oszczędzając takiemu pacjentowi doświadczeń związanych z naprawdę kiepską kondycją psychiczną.

Autoterapia jest możliwa, ale…

Internet jest pełen poradników, których autorzy zapewniają, że stosując się do ich instrukcji, można sobie poradzić z każdym problemem. Żeby była w tej sytuacji jasność: w praktycznie każdym przypadku terapeuta i psycholog od pacjenta będą wymagali podjęcia samodzielnych działań. Różnica polega na tym, że ich lista i sposób prowadzenia zostaną wdrożone na podstawie spersonalizowanej instrukcji. Tego typu autoterapia będzie prowadzona pod kontrolą i przy współpracy z terapeutą, który w porę będzie mógł ją skorygować.

Próby nie tylko samodzielnej diagnostyki, ale i terapii mogą mieć skutki odwrotne do zamierzonych. Choć wiele z ogólnych porad terapeutycznych ma charakter uniwersalny, w praktyce przed ich zastosowaniem zawsze trzeba przejść krótki instruktaż. Tak samo ważne jest, żeby w porę zareagować i zmienić metody, które nie działają. W najlepszym przypadku terapia, którą można samodzielnie znaleźć w sieci, będzie nieskuteczna lub przynajmniej będzie miała niską skuteczność. W znacznie gorszym – może wpłynąć negatywnie na proces terapeutyczny.

Czy trzeba iść do terapeuty z pierwszymi objawami?

Tu dochodzimy do trudnego pytania. Bo skoro samodzielna diagnoza jest obarczona tak dużym ryzykiem, to czy oznacza to, że z każdym uczuciem dyskomfortu trzeba od razu zgłaszać się do psychoterapeuty? Oczywiście, że nie. Jednak z drugiej strony – w psychologii często trudno o stawianie jakichś arbitralnych granic. Nie mówi się na przykład, żeby zaczynać poszukiwanie pomocy, jeśli obniżony nastrój utrzymuje się przez 7 albo 21 dni, nie szuka się pomocy, jeśli objawy charakteryzujące dysleksję osiągają jakiś konkretny poziom wyrażony w liczbie błędów na stronę maszynopisu.

Tu okazuje się, jak duże znaczenie ma ogólna świadomość problematyki psychologicznej. Dzięki pewnej – nawet szczątkowej – wiedzy teoretycznej, zaczerpniętej z dobrego źródła i znajomości własnego charakteru, każdy może samodzielnie oszacować, w którym momencie objawy należy uznać za niepokojące. Na przykład serwis https://www.odzyskaj.eu/ opisuje wiele ciekawych zagadnień związanych z psychologią i psychoterapią. Można to wykorzystać, żeby wyrobić w sobie poczucie tego, co jest właściwe dla normalnie działającego umysłu, a co można uznać za żółtą lub czerwoną flagę.

Jak kontrolować własną kondycję?

Wszystko, co napisaliśmy powyżej, jest ważne, ale trzeba też zaznaczyć wyraźnie, że świadomość własnego stanu emocjonalnego jest absolutnie niezbędna. Jednak trudno byłoby dokonać miarodajnej oceny, robiąc to tylko od czasu do czasu, tym bardziej że wszyscy jesteśmy uwarunkowani do stawiania sobie diagnoz wyłącznie w sytuacji skrajnej. Zamiast tego warto wprowadzić kilka prostych metod, które stosowane są też w praktyce klinicznej.

  • Przede wszystkim mogą to być proste dzienniki samooceny. Nie muszą one wcale przybierać formy pamiętnika, wystarczy punktowa ocena samopoczucia w danym dniu w skali 1-6. Warto jednak taki dzienniczek wzbogacić o zdanie lub dwa uzasadnienia przy skrajnych ocenach.
  • Po drugie, warto nauczyć się uważności, czyli technik mindfulness choćby po to, żeby nauczyć się oceniać swoje uczucia. To o tyle istotne, że pozwala je lepiej nazwać i w pewien sposób z nimi żyć. Jest to technika w pewnej mierze autoterapeutyczna, ale przede wszystkim pozwala w dość dużym zakresie opanowywać emocje bez stawiania niepotrzebnych diagnoz na wyrost.

Co zamiast autodiagnostyki?

Google jest fatalnym lekarzem i jeszcze gorszym psychoterapeutą. Jeśli na podstawie dłuższej pracy ze wspomnianymi przed chwilą technikami, stwierdzasz, że pojawił się problem, który Cię przerasta, umów się na wizytę z terapeutą albo psychologiem. Bardzo często nawet nie będzie ona miała charakteru terapeutycznego – pierwsze spotkania są bardziej „rozpoznawcze” i edukacyjne. Dzięki nim nauczysz się oceniać rangę swoich problemów i podejmować odpowiednie środki zaradcze. Tak będzie, jeśli zgłosisz się na wczesnych etapach problemu i dalszą procedurę będziesz mógł prowadzić samodzielnie lub przy niewielkim wsparciu z zewnątrz. Bądź więc czujny, poznawaj swoje emocje i stany emocjonalne, działaj, kiedy trzeba, ale też zrozum, że nie każdy skrajny stan od razu wymaga agresywnej terapii.

Licencja: Copyright - zastrzeżona