Był jednym z najlepszych trenerów, jak nie najlepszym drugiej połowy lat 90 i ciągle na topie do czasu objęcia reprezentacji w październiku 2009 roku. Kariery piłkarskiej wielkiej nie zrobił, ale jako szkoleniowiec miał ciekawy warsztat trenerski tworząc model trenera jakiego nikt wcześniej przed Nim w naszej lidze nie posiadał. 

Data dodania: 2018-11-24

Wyświetleń: 373

Przedrukowań: 0

Głosy dodatnie: 0

Głosy ujemne: 0

KOMENTARZ

0 Ocena

Licencja: Creative Commons

Franciszek Smuda  w cyklu mojego autorstwa - Top 5 polskich trenerów o których było w naszym kraju głośno, czy to za sprawa pracy w klubie czy jak w tym przypadku reprezentacji.

Bohater, fachowiec czy Dyzma jak nie którzy określają jego osobę?

- Bez dwóch zdań, człowiek o barwnej osobowości, żelaznych zasadach i mocnym charakterze.

   Urodził się 22 czerwca 1946 roku w Lubomi. Po ukończeniu tamtejszej szkoły podstawowej przeniósł się do Raciborza, gdzie  rozpoczął naukę w Technikum Budowlanym. Tam też rozpoczął karierę piłkarską. Jako junior grał w lokalnej Unii Racibórz. Jako senior karierę rozpoczynał w Odrze Wodzisław Śląski.  W sezonie 1970/71 zadebiutował w 1 lidze w barwach Stali Mielec.  Rozegrał 35 spotkań  w Piaście Gliwice, po czym wyjechał do USA gdzie dalej kontynuował karierę piłkarską. Do polski wrócił w 1975 występując w barwach Legii.  Po dwuletniej przygodzie przy Łazienkowskiej ponownie wyjechał do USA. Karierę sportową zakończył w drużynach RFN-u.

Jako że koniec jednego jest początkiem drugiego, to też tam Smuda rozpoczął przygodę z trenerka.  

Po ukończeniu kursów trenerskich w Furth rozpoczął swoją pracę jako szkoleniowiec w klubach niższych lig niemieckich. Pod koniec lat osiemdziesiątych wyjechał do Turcji

Na Polskie podwórko powrócił w sezonie 1993/94 obejmując stanowisko pierwszego trenera pierwszoligowej Stali Mielec . To właśnie w Stali objawił się nowy  model trenerski jaki zaczął stosować Franciszek Smuda. Praca na zachodzie, tamtejsze rozwiązania taktyczne  i treningowe jakie wprowadzał Smuda na swoich zajęciach znalazły uznanie na krajowym podwórku czyniąc ze Smudy trenera o niespotykanym do tond warsztacie.

Nie uszło to uwadze działaczom jednego z czołowych zespołów ligi  - Widzewa Łódź, od którego dostał propozycję pracy.  W trakcie sezonu 94/95 objął funkcję trenera, zdobywając na koniec sezonu wicemistrzostwo kraju.

Sezon 1995/96 był moim zdaniem najlepszym sezonem Smudy na ławce trenerskiej w karierze. Widzew pod jego wodzą zdobył mistrzostwo polski nie ponosząc ani jednej porażki w lidze w całym sezonie.

CV Smudy robiło się coraz atrakcyjniejsze. Jesienią 1996 Smuda wywalczył z Widzewem awans do Ligi Mistrzów. W sezonie 96/97 obronił mistrzostwo nawiązując do pięknej tradycji klubu z przed lat. Był na topie. Nie wiele brakło aby już wtedy został by selekcjonerem drużyny narodowej.  Smuda nadal pracował jednak w Widzewie. Ten w sezonie 97/98 skończył ligę na 4 miejscu, co było dużym rozczarowaniem. Smuda został zwolniony.  Jego nowym pracodawcą zostawała odbudowana i dość bogata Wisła Kraków. Smuda zdobył trzecie swoje mistrzostwo z ogromną przewagą nad resztą. Uznawany za największego fachowca w kraju, mimo udanego wejścia w nowy sezon po zaledwie jednej porażce zostaje zwolniony z Wisły. Szybko dostaje  posadę w warszawskiej Legii z którą jednak  wielkich sukcesów nie odniósł.

W sezonie 2001/2002 wrócił do ówczesnego mistrza Polski – Wisły Kraków zastępując Adama Nawałkę. Po dwóch porażkach z Legią i Polonią zostaje zwolniony. Następne lata to odejścia i powroty do Widzewa, epizod w Piotrkowie Trybunalskim oraz utrzymanie Odry Wodzisław w ekstraklasie.

Sezon 2005/06 . Zagłębie Lubin prowadzone przez Smudę zajmuje 3 miejsce w lidze co jest dużym sukcesem klubu. CV Smudy coraz bogatsze. Nie ma w ówczesnym czasie trenera z tyloma sukcesami osiągniętymi w tak krótkim odstępie czasowym.

W 2006 roku Franciszek Smuda zostaje trenerem i wielkim budowniczym siły Lecha Poznań.  W pierwszym sezonie pracy pod wodzą Franza Lech zajął 6 miejsce. W drugim 4 uzyskując prawo gry w europejskich pucharach. Lech awansował do fazy grupowej Pucharu UEFA wywalczając z niej następnie awans do 1/16  finału. W 2009 roku Smuda sięgnął po swój pierwszy Puchar Polski. Ligę skończył na 3 miejscu. Po zakończeniu sezonu Smuda nie przedłużył kontraktu z kolejarzem.

Wrócił do Lubina z misją ratowania Zagłębia przed spadkiem. W przerwie zimowej otrzymał wyczekiwaną od wielu lat posadę selekcjonera drużyny narodowej.

Tu kończy się pasmo sukcesów trenera dekady. Kończy się piękny trenerski dorobek, bajka która trwała blisko 15 lat, a zaczyna jesień i równia pochyła kariery trenera Franciszka Smudy.

    Franciszek Smuda ze swoim bogatymi w sukcesy referencjami miał być twórcą sukcesów polskiej reprezentacji i nawiązać do legend z przed lat.  Przez ponad dwa i pół roku budował zespół, wyszukując i testując w meczach towarzyskich zawodników gwarantujących sukces na ME rozgrywanych w 2012 roku w Polsce i Ukrainie. Ostateczny skład jaki ogłosił przed Euro nosił miano najsilniejszego teamu od ćwierćwiecza.

Wielkie oczekiwania, wiara w trenera i drużynę. Wszystko to pompowało wielki balonik, który……. pękł.

Mieliśmy łatwą grupę. Zremisowaliśmy z Grecją 1-1 z Rosją 1-1. przegraliśmy z Czechami 0-1. Twórca jednych z największych sukcesów klubowych i został współautorem największego blamażu i kompromitacji polskiej piłki.

Dyzma, prostak to tylko niektóre określenia pod jego adresem po nie udanym Euro.

Wraca do piłki klubowej. Obejmuje po raz trzeci będącą w nienajlepszej kondycji finansowej krakowską Wisłę. Równia pochyła trwa dalej. Nic wielkiego z Wisła nie ugrał. Po spekulacjach społecznych można by wywnioskować że Franciszek Smuda jako trener jest już skończony. On jednak w grudniu 2016 roku dostaje jeszcze jedna szansę. Dostaje angaż w Górniku Łęczna.

Za zadanie ma wybronić klub przed spadkiem.  Mimo widocznej reki Smudy i poprawie w grze Górnika jednak nie udaje się jednak utrzymać w ekstraklasie.

Wydaje się że to koniec wielkiego Franca. Jego czas ewidentnie minął i dla takich ludzi nie ma już miejsca we współczesnym futbolu.

Los uśmiecha się do Smudy po raz kolejny.  W sierpniu 2017 roku otrzymuje propozycję pomocy przy odbudowie potęgi łódzkiego Widzewa występującego w 3 lidze. Był to pomysł  ówczesnego właściciela klubu i okazał się bardziej sukcesem marketingowym niż sportowym.  O sensacyjnym powrocie do trzecioligowego Widzewa pisali i mówili wszyscy.  Smudzie układało się jednak różnie. Im bliżej końca sezonu tym większe było nie zadowolenie z pracy trenera. Smuda jednak miał za sobą, nie tyle kibiców którzy zaczęli go wygwizdywać,  nie zarząd i działaczy  a właścicieli klubu. Ci jednak zrezygnowali z działalności na trzy tygodnie przed końcem sezonu, a Smuda na kolejkę przed zakończeniem 3 ligi został zwolniony.

Smuda spadł z wysokiego konia i wydawało się ze nie wdrapie się już na żadnego.  Dla blisko 71-dno latka żadnej poważnej roboty w tym kraju nie będzie. Dla popularnego Franza znów jednak zaświeciło słońce.

W listopadzie 2018 został trenerem drugoligowego Górnika Łęczna. Z powrotem do Łęcznej działacze klubu wiążą duże nadzieje, a sam zainteresowany mówi nawet o powrocie z klubem do ekstraklasy.

Czy plan Franciszka Smudy się uda? Pierwsze efekty powinniśmy widzieć w raz z końcem bieżącego sezonu.

Trudno odrzucić stwierdzenie że to już ostatnia robota Franza. Metryka, miejsce Górnika w tabeli i zakładany cel może się okazać definitywnym końcem trenera Smudy.

Model trenerski zmieniał się przez lata kilkukrotnie. Jedni idą z duchem czasu inni nie. Jedni bazują na nowinkach i ciągle doszkalają swoje warsztaty trenerskie, inny uparcie zostają przy tym co się dawno temu nauczyli. Taki jest Smuda. Jego karierę dziele na dwa etapy. Do i po Euro. Do Euro fachowiec, dobry trener, sprawiający wrażenie tego że wie co robi. Po Euro przez wielu nazwanych Dyzmą polskiej piłki. Prostakiem i prymitywem, który jako człowiek z minionej epoki nie może odnaleźć się we współczesnym nowoczesnym futbolu. Sam Smuda postawił chyba wszystko na jedna kartę nie mało przy tym ryzykując.

W Łęcznej został dopuszczony do swojego ostatniego wielkiego egzaminu. Jeżeli go zda, powinien odejść. Będzie to najlepszy moment. Jeżeli nie, nie będzie już miejsca dla Niego we współczesnym futbolu.

Licencja: Creative Commons