0
głosów
- +

Top 5 polskich trenerów ostatnich lat

Autor:

Aktualizacja: 24.11.2018


Kategoria: Sport / Zespołowe


Komentarz
  • 0 głosów dodatnich
  • 0 głosów ujemnych
  • 52 razy czytane
  • 0 przedrukowany
  • 0 Polemik/Poparć <span class="normal">Odpowiadanie na artykuł</span>
  • Licencja: CC <span class="normal">Zezwala się na kopiowanie, dystrybucję, wyświetlanie i użytkowanie dzieła i wszelkich jego pochodnych pod warunkiem umieszczenia informacji o tw&oacute;rcy.</span>
Dostęp bezpłatny <span class="normal">Dostęp do treści jest bezpłatny.<br/> Inne pola eksploatacji mogą być zastrzeżone sprawdź <b>licencję</b>, żeby dowiedzieć się więcej</span>
 

Był jednym z najlepszych trenerów, jak nie najlepszym drugiej połowy lat 90 i ciągle na topie do czasu objęcia reprezentacji w październiku 2009 roku. Kariery piłkarskiej wielkiej nie zrobił, ale jako szkoleniowiec miał ciekawy warsztat trenerski tworząc model trenera jakiego nikt wcześniej przed Nim w naszej lidze nie posiadał. 


Franciszek Smuda  w cyklu mojego autorstwa - Top 5 polskich trenerów o których było w naszym kraju głośno, czy to za sprawa pracy w klubie czy jak w tym przypadku reprezentacji.

Bohater, fachowiec czy Dyzma jak nie którzy określają jego osobę?

- Bez dwóch zdań, człowiek o barwnej osobowości, żelaznych zasadach i mocnym charakterze.

   Urodził się 22 czerwca 1946 roku w Lubomi. Po ukończeniu tamtejszej szkoły podstawowej przeniósł się do Raciborza, gdzie  rozpoczął naukę w Technikum Budowlanym. Tam też rozpoczął karierę piłkarską. Jako junior grał w lokalnej Unii Racibórz. Jako senior karierę rozpoczynał w Odrze Wodzisław Śląski.  W sezonie 1970/71 zadebiutował w 1 lidze w barwach Stali Mielec.  Rozegrał 35 spotkań  w Piaście Gliwice, po czym wyjechał do USA gdzie dalej kontynuował karierę piłkarską. Do polski wrócił w 1975 występując w barwach Legii.  Po dwuletniej przygodzie przy Łazienkowskiej ponownie wyjechał do USA. Karierę sportową zakończył w drużynach RFN-u.

Jako że koniec jednego jest początkiem drugiego, to też tam Smuda rozpoczął przygodę z trenerka.  

Po ukończeniu kursów trenerskich w Furth rozpoczął swoją pracę jako szkoleniowiec w klubach niższych lig niemieckich. Pod koniec lat osiemdziesiątych wyjechał do Turcji

Na Polskie podwórko powrócił w sezonie 1993/94 obejmując stanowisko pierwszego trenera pierwszoligowej Stali Mielec . To właśnie w Stali objawił się nowy  model trenerski jaki zaczął stosować Franciszek Smuda. Praca na zachodzie, tamtejsze rozwiązania taktyczne  i treningowe jakie wprowadzał Smuda na swoich zajęciach znalazły uznanie na krajowym podwórku czyniąc ze Smudy trenera o niespotykanym do tond warsztacie.

Nie uszło to uwadze działaczom jednego z czołowych zespołów ligi  - Widzewa Łódź, od którego dostał propozycję pracy.  W trakcie sezonu 94/95 objął funkcję trenera, zdobywając na koniec sezonu wicemistrzostwo kraju.

Sezon 1995/96 był moim zdaniem najlepszym sezonem Smudy na ławce trenerskiej w karierze. Widzew pod jego wodzą zdobył mistrzostwo polski nie ponosząc ani jednej porażki w lidze w całym sezonie.

CV Smudy robiło się coraz atrakcyjniejsze. Jesienią 1996 Smuda wywalczył z Widzewem awans do Ligi Mistrzów. W sezonie 96/97 obronił mistrzostwo nawiązując do pięknej tradycji klubu z przed lat. Był na topie. Nie wiele brakło aby już wtedy został by selekcjonerem drużyny narodowej.  Smuda nadal pracował jednak w Widzewie. Ten w sezonie 97/98 skończył ligę na 4 miejscu, co było dużym rozczarowaniem. Smuda został zwolniony.  Jego nowym pracodawcą zostawała odbudowana i dość bogata Wisła Kraków. Smuda zdobył trzecie swoje mistrzostwo z ogromną przewagą nad resztą. Uznawany za największego fachowca w kraju, mimo udanego wejścia w nowy sezon po zaledwie jednej porażce zostaje zwolniony z Wisły. Szybko dostaje  posadę w warszawskiej Legii z którą jednak  wielkich sukcesów nie odniósł.

W sezonie 2001/2002 wrócił do ówczesnego mistrza Polski – Wisły Kraków zastępując Adama Nawałkę. Po dwóch porażkach z Legią i Polonią zostaje zwolniony. Następne lata to odejścia i powroty do Widzewa, epizod w Piotrkowie Trybunalskim oraz utrzymanie Odry Wodzisław w ekstraklasie.

Sezon 2005/06 . Zagłębie Lubin prowadzone przez Smudę zajmuje 3 miejsce w lidze co jest dużym sukcesem klubu. CV Smudy coraz bogatsze. Nie ma w ówczesnym czasie trenera z tyloma sukcesami osiągniętymi w tak krótkim odstępie czasowym.

W 2006 roku Franciszek Smuda zostaje trenerem i wielkim budowniczym siły Lecha Poznań.  W pierwszym sezonie pracy pod wodzą Franza Lech zajął 6 miejsce. W drugim 4 uzyskując prawo gry w europejskich pucharach. Lech awansował do fazy grupowej Pucharu UEFA wywalczając z niej następnie awans do 1/16  finału. W 2009 roku Smuda sięgnął po swój pierwszy Puchar Polski. Ligę skończył na 3 miejscu. Po zakończeniu sezonu Smuda nie przedłużył kontraktu z kolejarzem.

Wrócił do Lubina z misją ratowania Zagłębia przed spadkiem. W przerwie zimowej otrzymał wyczekiwaną od wielu lat posadę selekcjonera drużyny narodowej.

Tu kończy się pasmo sukcesów trenera dekady. Kończy się piękny trenerski dorobek, bajka która trwała blisko 15 lat, a zaczyna jesień i równia pochyła kariery trenera Franciszka Smudy.

    Franciszek Smuda ze swoim bogatymi w sukcesy referencjami miał być twórcą sukcesów polskiej reprezentacji i nawiązać do legend z przed lat.  Przez ponad dwa i pół roku budował zespół, wyszukując i testując w meczach towarzyskich zawodników gwarantujących sukces na ME rozgrywanych w 2012 roku w Polsce i Ukrainie. Ostateczny skład jaki ogłosił przed Euro nosił miano najsilniejszego teamu od ćwierćwiecza.

Wielkie oczekiwania, wiara w trenera i drużynę. Wszystko to pompowało wielki balonik, który……. pękł.

Mieliśmy łatwą grupę. Zremisowaliśmy z Grecją 1-1 z Rosją 1-1. przegraliśmy z Czechami 0-1. Twórca jednych z największych sukcesów klubowych i został współautorem największego blamażu i kompromitacji polskiej piłki.

Dyzma, prostak to tylko niektóre określenia pod jego adresem po nie udanym Euro.

Wraca do piłki klubowej. Obejmuje po raz trzeci będącą w nienajlepszej kondycji finansowej krakowską Wisłę. Równia pochyła trwa dalej. Nic wielkiego z Wisła nie ugrał. Po spekulacjach społecznych można by wywnioskować że Franciszek Smuda jako trener jest już skończony. On jednak w grudniu 2016 roku dostaje jeszcze jedna szansę. Dostaje angaż w Górniku Łęczna.

Za zadanie ma wybronić klub przed spadkiem.  Mimo widocznej reki Smudy i poprawie w grze Górnika jednak nie udaje się jednak utrzymać w ekstraklasie.

Wydaje się że to koniec wielkiego Franca. Jego czas ewidentnie minął i dla takich ludzi nie ma już miejsca we współczesnym futbolu.

Los uśmiecha się do Smudy po raz kolejny.  W sierpniu 2017 roku otrzymuje propozycję pomocy przy odbudowie potęgi łódzkiego Widzewa występującego w 3 lidze. Był to pomysł  ówczesnego właściciela klubu i okazał się bardziej sukcesem marketingowym niż sportowym.  O sensacyjnym powrocie do trzecioligowego Widzewa pisali i mówili wszyscy.  Smudzie układało się jednak różnie. Im bliżej końca sezonu tym większe było nie zadowolenie z pracy trenera. Smuda jednak miał za sobą, nie tyle kibiców którzy zaczęli go wygwizdywać,  nie zarząd i działaczy  a właścicieli klubu. Ci jednak zrezygnowali z działalności na trzy tygodnie przed końcem sezonu, a Smuda na kolejkę przed zakończeniem 3 ligi został zwolniony.

Smuda spadł z wysokiego konia i wydawało się ze nie wdrapie się już na żadnego.  Dla blisko 71-dno latka żadnej poważnej roboty w tym kraju nie będzie. Dla popularnego Franza znów jednak zaświeciło słońce.

W listopadzie 2018 został trenerem drugoligowego Górnika Łęczna. Z powrotem do Łęcznej działacze klubu wiążą duże nadzieje, a sam zainteresowany mówi nawet o powrocie z klubem do ekstraklasy.

Czy plan Franciszka Smudy się uda? Pierwsze efekty powinniśmy widzieć w raz z końcem bieżącego sezonu.

Trudno odrzucić stwierdzenie że to już ostatnia robota Franza. Metryka, miejsce Górnika w tabeli i zakładany cel może się okazać definitywnym końcem trenera Smudy.

Model trenerski zmieniał się przez lata kilkukrotnie. Jedni idą z duchem czasu inni nie. Jedni bazują na nowinkach i ciągle doszkalają swoje warsztaty trenerskie, inny uparcie zostają przy tym co się dawno temu nauczyli. Taki jest Smuda. Jego karierę dziele na dwa etapy. Do i po Euro. Do Euro fachowiec, dobry trener, sprawiający wrażenie tego że wie co robi. Po Euro przez wielu nazwanych Dyzmą polskiej piłki. Prostakiem i prymitywem, który jako człowiek z minionej epoki nie może odnaleźć się we współczesnym nowoczesnym futbolu. Sam Smuda postawił chyba wszystko na jedna kartę nie mało przy tym ryzykując.

W Łęcznej został dopuszczony do swojego ostatniego wielkiego egzaminu. Jeżeli go zda, powinien odejść. Będzie to najlepszy moment. Jeżeli nie, nie będzie już miejsca dla Niego we współczesnym futbolu.

S.O.

Lista Tagów: Smuda, Widzew, reprezentacja

Podobał Ci się artykuł?
0
głosów
- +

Brak polemik/poparć



Podobne artykuły:


KOMENTARZE


System komentarzy dostarcza Disqus

Używając tej strony zgadzasz się na wykorzystywanie plików Cookie.Dowiedz się więcej.

Używamy plików cookies, aby ułatwić Ci korzystanie z naszego serwisu oraz do celów statystycznych. Jeśli nie blokujesz tych plików, to zgadzasz się na ich użycie oraz zapisanie w pamięci urządzenia. Pamiętaj, że możesz samodzielnie zarządzać cookies, zmieniając ustawienia przeglądarki. Z dniem 25.05.2018 wprowadziliśmy też w życie rozporządzenia dotyczące ochrony danych osobowych. Więcej informacji w naszej Polityce Prywatności i Regulaminie.

Zamknij