Oto węchowy odpowiednik czerwonej sukienki: perfumy z feromonami. Powiedzmy. Bo przecież nie każdemu odpowiada czerwona sukienka.

Data dodania: 2014-07-02

Wyświetleń: 1072

Przedrukowań: 0

Głosy dodatnie: 0

Głosy ujemne: 0

WIEDZA

0 Ocena

Licencja: Copyright - zastrzeżona

Fenomen feromonów, czyli placebo, które działa

Zacznijmy od zwierząt. Naukowcy utrzymują, że niektóre mrówki wytwarzają feromony, dzięki którym są w stanie budować niewidoczne autostrady. Gdy taki szlak powstanie, całe mrowisko porusza się właśnie nim (szczęściary, nie muszą budować prawdziwych autostrad). Inni próbują tłumaczyć ten fenomen.

Sceptyczny Szwed i jego zwierzęta

Dr Lundstrom ze Szwecji, który opowiada o zwyczajach zwierząt wynikających z istnienia feromonów w New York Timesie zwraca uwagę, że substancje te znajdują się zwykle w pocie i urynie. I że o ile działają na zwierzęta, w przypadku ludzi ich działanie może być niezbyt efektywne. Zgadza się z nim cytowana przez tę samą gazetę dr Catherine Dulac z wydziału biologii na Harvardzie.

Jej zdaniem perfumy z feromonami mogą w niewielkim stopniu wpływać na odczucia ludzi, ale raczej trudno jest mówić o stuprocentowym efekcie. Po prostu, człowiek to nie mrówka, potrzbuje prawdziwej autostrady, a nie chemicznej.

Jakie perfumy lubisz, tygrysie?

Więcej nawet. O ile ludzie pozostają w części nieczuli na perfumowane wynalazki, zwierzęta są na nie jak najbardziej wrażliwe. Jakiś czas temu ogród zoologiczny na nowojorskim Bronxie przeprowadził badanie. Grupa pod kierownictwem Patricka Thomasa próbowała zbadać, jak perfumy wpływają na zwierzęta.

Okazało się, że dość mocno. Wielkie koty, lwy i tygrysy są bardzo wrażliwe na ludzkie perfumy. Najbardziej lubią zapach Obsession dla mężczyzn Calvina Kleina.

Czy to wszystko znaczy, że fala zainteresowania perfumami z feromonami opada? Gdzie tam! Przeciwnie, firmy prześcigają się w oferowaniu tego rodzaju produktów. W końcu cudowny specyfik, dzięki któremu podryw będzie skuteczniejszy to znakomity sposób na prowadzenie marketingu.

Naukowo dowiedziona skuteczność

Weźmy na przykład perfumy Eau Flirt. Fluorescencyjne i zielone wyglądają jak eliksir młodości z filmów fantasy. Producent, firma Harvey Prince, reklamuje je jako pierwsze perfumy z feromonami, których działanie zostało naukowo udowodnione.

Producent powołuje się na badanie przeprowadzone przez fundację Smell and Taste z Chicago. Według niej kombinacja zapachu ciasta z dyni i lawendy wpływa pozytywnie na męskie libido. A Eau Flirt wykorzystuje kombinację właśnie tych aromatów. Za kilkadziesiąt dolarów albo kilkaset złotych każda kobieta może stać się femme fatal. Albo nie.

Mimochodem uwodziciele

Bo chociaż składniki wchodzące w skład nowych perfum mogą powodować przyspieszenie tętna czy tempa krążenia krwi, to jednak niekoniecznie muszą przekładać się na sukcesy w erotycznych podbojach. Dr. Lunstrom nie ma wątpliwości: wszystko to jest efektem placebo.

Chcemy wierzyć, że istnieją cudowne specyfiki, które zamienią każdego w Don Juana. A kiedy pojawia się ktoś, kto mówi nam, że coś takiego oferuje, nie zastanawiamy się nad niczym, tylko łykamy przynętę. Zamiast uwodzić samodzielnie, dajemy się zwodzić kupując perfumy z feromonami.

Czy jednak rzeczywiście jest to powód do zmartwienia? Jeśli ktoś kupuje perfumy z feromonami, to znaczy że jest świadomy konieczności dbania o siebie. Wie, że przed spotkaniem należy coś ze sobą zrobić. Wydaje duże pieniądze na perfumy, więc pewnie poświęca trochę czasu także na kąpiel czy wybór świeżego ubrania. I rzeczywiście zwiększa swoje szanse na udaną randkę. Nieświadomie wykorzystuje po prostu tradycyjne metody uwodzenia. Działa? Działa! I o to chodzi.



 

Licencja: Copyright - zastrzeżona
0 Ocena