0
głosów
- +

Napiwki - dobra wola czy może dobre wychowanie?

Autor:

Aktualizacja: 20.04.2013


Kategoria: Kultura i Sztuka / Kultura dnia codziennego


Artykuł
  • 0 głosów dodatnich
  • 0 głosów ujemnych
  • 1542 razy czytane
  • 2 przedrukowany
  • 0 Polemik/Poparć <span class="normal">Odpowiadanie na artykuł</span>
  • Licencja: CC <span class="normal">Zezwala się na kopiowanie, dystrybucję, wyświetlanie i użytkowanie dzieła i wszelkich jego pochodnych pod warunkiem umieszczenia informacji o tw&oacute;rcy.</span>
Dostęp bezpłatny <span class="normal">Dostęp do treści jest bezpłatny.<br/> Inne pola eksploatacji mogą być zastrzeżone sprawdź <b>licencję</b>, żeby dowiedzieć się więcej</span>
Napiwki - dobra wola czy może dobre wychowanie?

Napiwki to znacząca część zarobków kelnerów i barmanów. Niektórzy potrafią na napiwkach zarobić trzykrotność płacy zasadniczej, jednak są to pojedyncze przypadki.


Przeciętny kelner w przeciętnej polskiej restauracji jest w stanie zarobić na napiwkach równowartość pensji. Jak wysokie są napiwki w restauracjach? Wszystko zależy od lokalizacji. W centrum Nowego Jorku restauratorzy i kelnerzy oczekują napiwków na poziomie 25-30% rachunku. W Polsce na ogół ludzie zostawiają napiwki w granicach 10% wartości rachunku.  

Przyjęło się, że napiwek to raczej obowiązek po stronie klienta, a nie jego dobra wola i gest. Sami klienci do pozostawiania napiwków kelnerom w restauracjach podchodzą bardzo różnie. Niektóre restauracje wprowadzają je jako obowiązek i z góry doliczają do rachunku. Inne natomiast liczą na dobrą wolę swoich klientów. Przykładem restauracji doliczających napiwek do rachunku są lokale należące do znanej restauratorki Magdy Gessler. W jej restauracjach 10% napiwek to „opłata serwisowa”. Klienci do takiego sposobu traktowania z góry podchodzą bardzo różnie. Mnie osobiście oburza doliczanie napiwku niejako automatycznie. Napiwek to jest moja dobra wola, którą wyrażam, gdy zostanę w sposób właściwy obsłużony. Jeżeli udaję się do restauracji i płacę za posiłek to jednocześnie oczekuję w zamian odpowiedniej jakości, zarówno potraw jak i obsługi. Jeżeli kucharz w restauracji ma gorszy dzień, co odbija się wyraźnie w serwowanychszef kuchni w restauracji daniach, albo kelner robi „wielką łaskę” z tego, że przyjmuje zamówienie, to dlaczego mam zostawiać nawet najmniejszy napiwek? Lubię dobrą kuchnię i chętnie zostawię napiwek w restauracji, gdy uznam, że otrzymałem wspomnianą wyżej wysoką jakość na różnych płaszczyznach. Swoją drogą napiwki i ich wysokość to dobre narzędzie do monitorowania zadowolenia klientów w restauracjach. Tym samym mogę powiedzieć, że nie rozumiem ludzi, którzy przychodzą do restauracji, dostają bardzo kiepskie danie i mimo wszystko zostawiają napiwek. Sądzę, że znajdzie się sporo osób myślących w sposób zbliżony do mojego. Zapewne znajdzie się też spora rzesza klientów restauracji, którzy zawsze zostawiają napiwek „bo wypada”. Cóż, wolna wola.

 

Mimo wszystko wielu Polaków nie zostawia napiwków w restauracjach. Tłumaczymy to zazwyczaj niskimi zarobkami, jednak kiepsko wyglądamy na wakacjach, gdy w luksusowym hotelu jesteśmy zwykłymi dusigroszami. Jest to jeden z powodów pewnej niechęci wobec nas zagranicą. Niemcy czy Anglicy są lepiej traktowani, bo zostawiają duże napiwki, a Polacy wcale, bądź niewielkie.

 

Napiwki najczęściej zostawiamy w restauracjach, ale nie tylko. Pracownicy kilku innych branż także mogą (powinni?) być wynagradzani napiwkami. Do zawodów takich należą taksówkarze, fryzjerzy czy kurierzy. Czy są wynagradzani? Osobiście znam byłego kuriera restauracjaz dużej międzynarodowej firmy działającej również w Polsce. Zapytałem go kiedyś, jak jest z napiwkami w branży. Osobiście zawsze znajduję 2 zł dla doręczyciela, gdy zamawiam jakąś przesyłkę. Myślałem, że takich ludzi jest więcej. Jakie było moje zdziwienie, gdy dowiedziałem się, że kolega podczas 3 lat pracy jako kurier, na napiwkach zarobił... 300-400 zł. Średnio jakieś 120 zł na rok, czyli 10 zł miesięcznie. Opowiadał, że napiwków ma mnóstwo, ale prawie wszystkie na poziomie kilku-kilkunastu groszy z zaokrąglonych rachunków. Ponadto powiedział mi, że bardzo dużo ludzi wylicza go co do grosza. Zdziwiło mnie to bardzo, tym bardziej, że stwierdził, że ludzie biedniejsi są bardziej skłonni do dawania napiwków. ”Gdy wchodzę z przesyłką do mieszkania i widzę, że rodzinie się powodzi, to w ponad 90% przypadków wiem, że za chwilę zostanę wyliczony co do grosza” - mówił. Cóż, coś w tym jest. W końcu na miejscach dla inwalidów pod galeriami handlowymi stoją praktycznie same bardzo dobre samochody.

 

Napiwek to mimo wszystko dobra wola klienta. Jeżeli osoba obsługiwana uzna, że obsługującemu taka gratyfikacja się należy, to powinien ją uwzględnić opłacając rachunek. Mimo wszystko w wielu restauracjach napiwek już został klientowi doliczony w momencie zajęcia przez niego miejsca przy stoliku. Postępuje tak chociażby Magda Gessler w swoich lokalach. Jak już napisałem, mi takie postępowanie nie odpowiada, ale każdy jest inny i może mieć swoje zdanie.

Romantyczna kolacja przy świecach albo spotkanie biznesowe? Jeżeli tak, to najlepszym miejscem jest dobra restauracja. Wrocław to miasto, gdzie poziom kulinarny jest najwyższy w Polsce - K. Scheller


Podobał Ci się artykuł?
0
głosów
- +

Brak polemik/poparć



Podobne artykuły:


KOMENTARZE


Używając tej strony zgadzasz się na wykorzystywanie plików Cookie.
Dowiedz się więcej.

Używamy plików cookies, aby ułatwić Ci korzystanie z naszego serwisu oraz do celów statystycznych. Jeśli nie blokujesz tych plików, to zgadzasz się na ich użycie oraz zapisanie w pamięci urządzenia. Pamiętaj, że możesz samodzielnie zarządzać cookies, zmieniając ustawienia przeglądarki. Z dniem 25.05.2018 wprowadziliśmy też w życie rozporządzenia dotyczące ochrony danych osobowych. Więcej informacji w naszej Polityce Prywatności i Regulaminie.

Zamknij