W czasach prosperity nikt właściwie o tym nie myśli. Z reguły przedsiębiorcy nie zastanawiają się nad konsekwencjami ewentualnego kryzysu i jak to ryzyko ograniczyć.

Dopiero jak nastaje kryzys, taki prawdziwy, trwający rok i dłużej, który objawia się kompletnym lub niskim poziomem przychodów, to dopiero wtedy zaczynamy zadawać pytanie: co zrobiliśmy źle, gdzie popełniliśmy błąd? Tymczasem koszty stałe (koszty wynagrodzeń, leasingów, zaciągniętych kredytów)  – zobowiązania, które zaciągnęliśmy w czasach „tłustych”, zaczynają nam ciążyć kamieniem u szyi.

Sądzę, że dla wielu przedsiębiorców obecnie trwający kryzys będzie nauczką na przyszłość, o ile wyjdą z niego obronną ręką. Jednakże, jako obserwator tej rzeczywistości, która nas otacza, mogę stwierdzić z całą stanowczością, że grzechem pierworodnym, jaki popełniany jest przez przedsiębiorców, jest niedostosowywanie formy prawnej prowadzonej działalności do skali działalności. Najczęściej daje się zaobserwować następujący schemat: przedsiębiorca zaczyna prowadzić działalność jako osoba fizyczna lub spółka cywilna i pomimo osiągnięcia obrotów, obowiązujących do prowadzenia pełnych ksiąg rachunkowych, nie ulega zmianie forma prowadzonej działalności. Co najwyżej spółka cywilna przekształci się w spółkę jawną. W kwestii odpowiedzialności osobistej wspólników za zobowiązania spółki niewiele to zmienia. Wprawdzie zaspokojenie wierzycieli następuje w pierwszej kolejności z majątku spółki, jednak wszyscy wspólnicy odpowiadają całym swoim majątkiem osobistym, również za zobowiązania spółki i niewiele tu można poradzić.

Dlatego przedsiębiorcy w pierwszej kolejności powinni rozważyć zmianę formy prawnej prowadzonej działalności tak, aby ograniczyć odpowiedzialność osobistą wspólników. Najlepszym rozwiązaniem pozostaje nadal spółka z ograniczoną odpowiedzialnością. Wprawdzie mamy do dyspozycji jeszcze spółki komandytowe i komandytowo-akcyjne, ale ta forma prawna jest obecnie obarczona wysokim ryzykiem podatkowym z powodu zmian w sposobie opodatkowania, przygotowywanych przez Ministra Finansów. W spółce z ograniczoną odpowiedzialnością wspólnicy odpowiadają jedynie do wysokości wniesionych wkładów (czyli np. do kwoty tylko 5 tys.zł), nie ma mowy o odpowiedzialności majątkiem osobistym. Wprawdzie zarząd odpowiada całym swoim majątkiem osobistym, ale w tym przypadku zawsze do zarządu można powołać osoby trzecie. Ponadto należy pamiętać, że członkowie zarządu mogą uchylić się od tej odpowiedzialności, jeżeli wykażą, że we właściwym czasie zgłoszono wniosek o ogłoszenie upadłości lub wszczęto postępowanie układowe.

Oczywiście najbezpieczniejszą formą działalności jest spółka akcyjna. Akcjonariusze w ogóle nie ponoszą odpowiedzialności za zobowiązania spółki. W przeciwieństwie do przepisów regulujących tworzenie i funkcjonowanie spółki z ograniczoną odpowiedzialnością, członek zarządu spółki akcyjnej nie odpowiada za zobowiązania spółki nawet wówczas, gdy egzekucja komornicza z majątku spółki okaże się bezskuteczna.

Niestety, nie możemy ograniczyć ryzyka wystąpienia kryzysu i wiążących się z nim negatywnych skutków na zmniejszenie obrotów/przychodów ze sprzedaży. Ale właściwa konstrukcja firmy prawnej przedsiębiorstwa, treść umowy/statutu spółki w znaczny sposób może ograniczyć negatywne skutki ewentualnego upadku przedsiębiorstwa. Przynajmniej pozwoli na zachowanie majątku osobistego wspólników. Jednakże o tym należy myśleć zawczasu, mając zawsze na uwadze możliwość wystąpienia różnych ewentualności, również tych najgorszych.

Licencja: Creative Commons