4 głosów
Pobierz artykul
4 głosów dodatnich
0 głosów ujemnych
1670 razy czytane
0 przedrukowany
Creative Commons Licencja

Ile jest warte życie jednego obywatela dla rządu? Gdzie kończy się ekonomia a zaczyna polityka? Fakty, które podkreślają różnicę pomiędzy Zachodem a Polską.

Sama próba zmaterializowania i wyceny ludzkiego życia wydaje się dalece kontrowersyjna. Okazuje się jednak, że może mieć bardzo ważne zastosowanie nie tylko w odniesieniu do prac badawczych, ale i życia codziennego. W jaki sposób?

Amerykańscy ekonomiści wykorzystują wycenę życia do szacowania ekonomicznej efektywności projektów ustaw, które rozważa tamtejszy Kongres. Doskonałym przykładem jest nowe prawo zacieśniające normy emisji zanieczyszczeń: znany jest bowiem szacunkowy koszt wprowadzenia ustawy oraz ilość i wartość (!) żyć, które może uratować. Dzięki dzieleniu kosztu wdrożenia przez ilość uratowanych żyć uzyskany jest wskaźnik, który przedstawia niejako "koszt uratowania pojedynczego życia Amerykanina". 

Porównując koszt uratowania życia ze średnią wartością życia Amerykanina uzyskujemy odpowiedź na pytanie: "czy wdrażać projekt?". Jeśli koszt będzie wyższy niż średnia wartość uratowanego życia, wprowadzanie powyższych zmian naturalnie nie będzie miało sensu ekonomicznego.

Ile więc jest warte życie?

Według obecnych wyliczeń życie Amerykanina to 7 milionów dolarów (około 22 miliony złotych). Dla  porównania w Polsce, szacunki ZUS o wartości życia pojedynczego obywatela opiewają na  68 tysięcy złotych (!)

 

Z czego może wynikać tak znacząca różnica?

Warto wspomnieć, że tylko w USA istnieje wiele różniących się co do wartości "wycen życia", zbliżonych jednak do 7 milionów (które stanowi medianę). Szacunki dla innych krajów wysoko rozwiniętych potwierdzają, iż życie obywatela kraju rozwiniętego będzie z ekonomicznego punktu widzenia warte więcej, niż życie obywatela kraju rozwijającego się (w tym także Polski). Powodem są różnice w dochodach generowanych przez analizowane jednostki, co za tym idzie różnice w poziomie konsumpcji. Obywatel stosunkowo biedny jest skłonny przyjąć większe ryzyko śmierci (rezygnując choćby z zaawansowanej, ale kosztownej usługi medycznej) po to by zwiększyć poziom rozporządzalnego dochodu.

Jak wyceniają życie Towarzystwa Ubezpieczeniowe?

Według informacji tygodnika "Time" większość Ubezpieczycieli zakłada 50 tysięcy dolarów za wartość jednego roku dobrej jakości życia ubezpieczonego. Idąc dalej, 80 lat życia to równowartość 4 milionów dolarów, czyli około 12,84 miliona złotych. 

Ubezpieczyciele wykorzystują powyższe założenia przy szacowaniu opłacalności objęcia ochroną medyczną klienta. Pytanie brzmi: o ile lat usługa z tytułu ubezpieczenia zdrowotnego wydłuża przeciętnie życie klienta? Jeśli na przykład sama procedura kosztuje 60 tysięcy dolarów i wydłuża życie o 3 lata (równowartość 150 tysięcy dolarów) to będą za nią płacić,  jeżeli wydłuża o rok (czyli 50 tysięcy), to jest to nieopłacalne.

Podsumowanie

Jak widać, na zachodzie narzędzie, jakim jest wycena ludzkiego życia jest nie tylko przedmiotem dyskusji, ale i aktywnego stosowania. W USA zauważalne jest także wykorzystywanie modelu szacowania wartości życia w grach politycznych pomiędzy demokratami i republikanami. 

Nie od dziś wiadomo, że Polskie realia są "nieco" inne. W naszym kraju nie istnieje żaden organ odpowiedzialny za prowadzenie tego typu oszacowań na potrzeby polityki (mimo problemów z zastępowalnością pokoleń i kulejącego systemu emerytalnego), jedynie Zakład Ubezpieczeń Społecznych płaci za każdy 1% utraty zdrowia 680 złotych, co przy 100% (czyli śmierci) daje wartość 68 tysięcy złotych...

Licencja: Creative Commons