Poniższym artykułem zaczynam krótki cykl na temat właściwości tajemniczych związków chemicznych w kosmetykach codziennego użytku. Artykuł powstał niejako przy okazji... kiedy zaczęłam poszukiwać wyjaśnienia "czarnej magii", serwowanej mi w reklamach telewizyjnych... Życzę miłej lektury ;)

Data dodania: 2012-09-03

Wyświetleń: 2473

Przedrukowań: 0

Głosy dodatnie: 2

Głosy ujemne: 0

WIEDZA

2 Ocena

Licencja: Creative Commons

           Każdego dnia, w wielu spotach reklamowych, jesteśmy zasypywani informacjami o tym, czego „cudowny” produkt nie zawiera… ”Bez silikonów”, „bez parabenów”, prostowanie keratynowe „bez formaldehydu” itp. Wszystkie te nazwy związków chemicznych brzmią dla laika złowrogo. Czym jednak są naprawdę, za co odpowiadają i czy rzeczywiście „taki diabeł straszny”?

          Na początek weźmy pod lupę silikony. Włosy umyte szamponem „bez silikonu” są tak cudownie lekkie i puszyste… ale czy to naprawdę silikon odpowiada za przetłuszczenie i obciążenie włosów? Nie sądzę. Czym są silikony? To — inaczej mówiąc — woski syntetyczne. Mogą być stosowane w produktach do każdego rodzaju włosów, są nietoksyczne. Za co odpowiadają silikony? Tworzą na powierzchni włosa cienką, niewidoczną warstewkę ochronno-pielęgnacyjną; są kompatybilne z jego powierzchnią. NIE OBCIĄŻAJĄ WŁOSÓW, ułatwiają rozczesywanie, skracają czas wysychania. Nadają też włosom elastyczność, miękkość, połysk; chronią przed uszkodzeniami i przesuszeniem. Poprawiają przy tym stan i wygląd włosów zniszczonych oraz zmniejszają ich elektryzowanie. Skuteczność działania odżywczego silikonów zależy od ich składu chemicznego.

Oleje silikonowe PDMS (np.DIMETHICONE) między innymi tworzą ochronny, wodoodporny film, ułatwiając rozprowadzenie produktu na włosach; nadają im miękkość i gładkość.

Silikony lotne PDMCS (np.CYCLOMETHICONE) są nośnikami, które po spełnieniu zadania odparowują; tworzą elastyczną powłokę, ułatwiają czesanie i wysychanie włosów, nadają połysk.

Silikony z aminową grupą funkcyjną (np.TRIMETHYLSILYLAMODIMETHICONE) działają z centrami keratyny, tworzą na włosach trwały, cienki film ochronny, ułatwiają rozczesywanie i nabłyszczają.

Ostatnie są glikole silikonowe – nawilżają, kondycjonują, uelastyczniają włosy, nie drażnią śluzówek oczu i nosa.

              Silikony wykorzystywane są w szamponach, odżywkach, preparatach specjalnych (np. fluidy do rozdwajających się końcówek; nabłyszczacze — nie obciążają one włosów, nie dają tłustego wrażenia w dotyku i nie wpływają na efekt koloryzacji lub trwałej), preparatach do stylizacji włosów i środkach zabezpieczających strukturę włosów podczas zabiegów chemicznych i termicznych.

             Jako fryzjerka uspokoję Was, że opisywany na wielu forach negatywny wpływ silikonów na koloryzację czy trwałą to nieprawda. Dlaczego? Po pierwsze, przed zabiegiem, po wywiadzie z klientką odnośnie użytych kosmetyków, myjemy włosy oczyszczającym szamponem…Przed trwałą jest to absolutna norma, przy koloryzacji — niekoniecznie — a jednak koloryzacja zachodzi bez zarzutu, co wskazuje na neutralny charakter silikonów w tym procesie.

            Co więc złego jest w silikonach? Ekomaniacy wiedzą ;) Co prawda w dzisiejszych czasach większość używanych w produkcji kosmetyków silikonów jest rozpuszczalna w wodzie, a co za tym idzie, są one łatwo usuwane z włosów i nie mają żadnych ujemnych skutków. Jednak zagrożenie stanowią te zawarte w dużych ilościach w kremach do twarzy. Silikonowy film zatrzymuje pot pod skórą, w efekcie czego robi się ona szorstka; drugi minus to brak dostarczania jakichkolwiek składników odżywczych.

             Według ekologów i naukowców silikony są szkodliwe dla naszej planety… Ta teoria to niestety smutna prawda. Jeszcze długo nie będą one w stu procentach biodegradowalne… CDN.

Licencja: Creative Commons