GVO Host Then Profit to chyba pierwszy program partnerski, gdzie Polacy wyprzedzili Amerykanów. Jest to jak najbardziej świetna wiadomość ale z drugiej strony, zła jest taka, że około 90% ludzi nadal nie zarabia w tym programie pieniędzy. Dlaczego? Czytaj dalej...

Data dodania: 2011-12-10

Wyświetleń: 1087

Przedrukowań: 0

Głosy dodatnie: 0

Głosy ujemne: 1

WIEDZA

-1 Ocena

Licencja: Creative Commons

Tak jak bywa to z każdym nowym programem czy biznesem, zawsze jest spore zainteresowanie na samym początku i masa ludzi chce się w niego zaangażować. Nie ma w tym nic złego ani dziwnego. Tak po prostu jest.

Być może też jest to podyktowane faktem, że wiele osób sądzi, że w marketingu sieciowym, czy takim programie jak GVO Host Then Profit, trzeba być na początku, bo później już nie da się na nim zarobić.

Cóż, to absolutnie nie jest prawdą, bo gdyby tak było, wszelkie mlmy wcześniej czy później usuwałyby się z rynku, ze względy na brak nowych klientów i partnerów.

Jest jednak zupełnie inaczej i z całą pewnością wielkim błędem jest sądzić, że ludzi może zabraknąć.

Weźmy pod uwagę tylko fakt, że np. w roku 1983, urodziło się około 700.000 dzieci. Dzieląc to przez liczbę dni w roku, łatwo jest policzyć, że dziennie na świat przychodziło około 2000 Polaków.

Później tendencja była malejąca ale nawet jeśli przyjmiemy, że dzisiaj każdego dnia 1000 osób wchodzi na nowy etap życia, to chyba nie można nawet myśleć, że „ludzi do biznesu zabraknie”, prawda?

Mówiąc o nowym etapie życia, mam na myśli to, że każdego dnia ludzie kończą pewien wiek i zaczynają rozglądać się za możliwościami dla siebie. Zaczynają szukać miejsc, gdzie mogą zarobić więcej.

Sztuką jest więc wyjść tym ludziom naprzeciw a internet wydaje się być świetnym narzędziem do tego. Trzeba jednak wiedzieć jak go wykorzystać i tutaj wracamy do pytania z tytułu tego artykułu.

Dlaczego 90% ludzi nie zarabia w programie partnerskim GVO Host Then Profit, skoro każdego dnia rzesze nowych osób szukają tego typu możliwości?

Na to pytanie możesz uzyskać odpowiedź tutaj.

Licencja: Creative Commons