0
głosów
- +

Męskim okiem – my i One

Autor:

Aktualizacja: 04.09.2011


Kategoria: Twórczość / Poezja


Artykuł
  • 0 głosów dodatnich
  • 0 głosów ujemnych
  • 1200 razy czytane
  • 2 przedrukowany
  • 0 Polemik/Poparć <span class="normal">Odpowiadanie na artykuł</span>
  • Licencja: CC <span class="normal">Zezwala się na kopiowanie, dystrybucję, wyświetlanie i użytkowanie dzieła i wszelkich jego pochodnych pod warunkiem umieszczenia informacji o tw&oacute;rcy.</span>
Dostęp bezpłatny <span class="normal">Dostęp do treści jest bezpłatny.<br/> Inne pola eksploatacji mogą być zastrzeżone sprawdź <b>licencję</b>, żeby dowiedzieć się więcej</span>
 

Od początku naszego świata trwa „wojna płci”. My Im, a One nam próbujemy udowodnić, kto jest lepszy i kto powinien stać u steru codzienności. Lecz jednocześnie obie strony starają się zabiegać o siebie nawzajem. Czy na pewno?


O tym zabieganiu jest pierwszy wiersz. To się kiedyś nazywało „podryw”. Zawsze mnie zastanawiało kto kogo tak naprawdę podrywał?

Zaś drugi… Czyżby nam zależało jakby mniej?... I to tylko echo tańczonego z Nią kiedyś tanga?

I wybacz mi, Czytelniku, to słowo. Ale to jedno z najstarszych słów polskich.

 

                                        MĘSKIE  ZDANIE  W  TEMACIE  MOLESTOWANIE

 Drzewiej w świecie tak bywało, że mężczyźni i chłopaki,

Kiedy im się baby chciało, rwali dziołchy, jak te maki.

Pisków, śmiechów i uciechy było przy tym co niemiara

I czy miasta to, czy strzechy, nie groziła żadna kara.

A gdy chłop się rozochocił, miał odwagę i miał tupet,

Ku wybrance swej podchodził, no i szczypał pannę… w dupę.

Panna w pisk i z pół obrotu, niby strasznie oburzona,

Dłonią w pysk dawała chłopu. Lecz nie mocno, by nie skonał,

By nie przeszła mu ochota  (to kobiecy był frasunek),

By próbował „wychrobotać”, to podtrzyma się gatunek.

Każda z kobiet: duża, mała, czarna, ruda czy blondyna

To się ponad wszystko bała, że nikt z chłopów nie potrzyma

Jej „cokolwiek” lub kolano i nie zrobi propozycji

Świńskiej czy wciągnie na siano - tu lubieżnej chcąc pozycji.

To był wstyd i hańba była, kiedy zdarzył się przypadek,

Że się taka przytrafiła, co nikt nie chciał klepnąć w zadek.

Dziś kobiety noszą spodnie. Większość ciągle boli głowa.

Podrywane są niegodnie. A więc biegną protestować,

Że to całe zalecanie, jakie czyni męska nacja,

To przecież molestowanie i to jest jedyna racja!

My: szowinistyczne świnie – chłop to chuć jest oraz chamek!

Zniszczyć! – Gdy ostatni zginie będą się klonować same.

Widzisz glob nasz i bab kupę? Nie chcę na to ja spozierać –

W czoło pukam się – mam w dupie i najwyższy czas umierać.

                                                                          21.01.07r.

                                                                              2110

 

                                                                      TANGO  Z  HANKĄ

Wyjdziemy szczęściu naprzeciw.

Wyjdźmy z cienia.

Cieszmy się sobą jak dzieci!

Świat się zmienia:

Rzeczywistości zły czar umyka,

Gdy nam gra muzyka

          Ref. Hanko! Zatańcz ze mną tango

                  Tak tańczysz lekko, leciutko

                  Ciepło, cieplutko.

                  Hanko! Daj mi dłonie obie,

                  Chcę cię mieć przy sobie

                  Gdy grają tango.

                  Hanko!

W każdej myśli, w każdym tchnieniu,

W każdej chwili

Są rzeczy o twym imieniu,

Bośmy byli –

Świat zawirował, tęczą otoczył,

W niej twoje szare oczy

          Ref. Hanko! To jest nasze tango.

                  Tak tańczysz lekko, leciutko,

                  Ciepło, cieplutko.

                  Hanko! Przytul mnie do siebie.

                  Gwiazdy lśnią na niebie

                  Gdy grają tango.

                   Hanko!

Słodycz tęsknoty – cierpienie,

Smak miłości

Nie będzie tylko wspomnieniem

W dniu szarości.

Żyjmy dla tej i następnych chwili.

Nie zabijajmy motyli.

          Ref. Hanko! Tańcz ze mną to tango.

                  Tańcz sercem, duszą i ciałem.

                   Wszystko ci dałem.

                   Hanko! Weź, co w sercu noszę              

                   I nie odchodź, proszę,                               

                   Gdy skończą grać.

                                                   17.05.2005 r.  

                                                         1011 

                                                        ANDRZEJ  AROKIS

                                      www.domowezwierzadko.blogspot.com

                                              [email protected]


Podobał Ci się artykuł?
0
głosów
- +

Brak polemik/poparć



Podobne artykuły:


KOMENTARZE


Używając tej strony zgadzasz się na wykorzystywanie plików Cookie.
Dowiedz się więcej.

Używamy plików cookies, aby ułatwić Ci korzystanie z naszego serwisu oraz do celów statystycznych. Jeśli nie blokujesz tych plików, to zgadzasz się na ich użycie oraz zapisanie w pamięci urządzenia. Pamiętaj, że możesz samodzielnie zarządzać cookies, zmieniając ustawienia przeglądarki. Z dniem 25.05.2018 wprowadziliśmy też w życie rozporządzenia dotyczące ochrony danych osobowych. Więcej informacji w naszej Polityce Prywatności i Regulaminie.

Zamknij