0 głosów

Kryzys światowy w 2008 roku przyczynił się do osłabienia gospodarki najbogatszych krajów Zachodu. To, co się stało w USA rozciągnęło się na skale światową. Od 1997 roku ceny nieruchomości w USA rosły w bardzo szybkim tempie a banki finalizowały wiele z tych transakcji.

     Popyt na owe „dobro” utrzymywał się na wysokim poziomie, więc na pierwszy rzut oka wydawać by się mogło kraj "mlekiem  i miodem płynący" -  rynek nieruchomości rozwija się, banki sprzedają a gospodarka w coraz lepszej kondycji… Niestety sztucznie nadmuchana bańka szybko pękła. Klienci przestali spłacać kredyty, zaczęto przejmować nieruchomości i je sprzedawać. Co było efektem? – zamrożono akcje kredytowe a ceny nieruchomości z dnia na dzień spadały coraz niżej.

      Nie tylko banki w USA miały ten problem - przyjął on, bowiem postać na skalę globalną. Próbowano ratować największe instytucje finansowe, poprzez zaciągnie pożyczek w Europejskim Banku Centralnym.

     Na tle światowej dekoniunktury Unie Kredytowe potrafiły nie tylko uniknąć kłopotów, ale jeszcze zwiększyć stan posiadania aktywów. Klienci tamtejszych banków w trosce o własne pieniądze przenosili masowo swe środki do tamtejszych Credit Union. Ich działalność rozszerzyła się do takiego stopnia, iż Credit Union National Association wystąpił o zwiększanie limitów kredytowych, które miałyby pokrywać działalności gospodarcze. Próby były bezskuteczne, ponieważ administracja Prezydenta USA odmówiła obawiając się ze Unie stworzą silną konkrecję dla banków. Z taką polityką nie zgadzano się w Kanadzie. Tamtejszy rząd poparł Unie Kredytowe. Szacuję się, że około 50% aktywnych zawodowo obywateli posiada swe rachunki w kanadyjskich kasach, co przyczyniło się do tego, że Unie Kredytowe w Kanadzie są czwartą, co do wielkości instytucja finansową. Organizacja Credit Union Central of Canada – w anglojęzycznych prowincjach posiada aktywa w wysokości 122 mld dolarów i zrzesza 5,1 mln członków. Wszystko to świadczy, że Unie Kredytowe okazały się odporniejsze na światowy kryzys finansowy.

 Również polskie Skok-i ominęły kryzys. Kapitał Skok-ów nie jest powiązany z zagranicznymi bankami, co w warunkach kryzysu miało ogromne znaczenie. Kasy nie tylko przetrwały kryzys, ale zaczęły się rozwijać. W chwili obecnej na runku funkcjonuje 58 Spółdzielczych Kas Oszczędnościowo- Kredytowych działających na rynku lokalnym, ale także w skali całej Polski. Obecnie polskie kasy zrzeszają ponad 2 mln członków, 1,8 tys. placówek oraz posiadają 13 mld aktywów. Wszystko to sprawia, że SKOK-i (odpowiedniki-Unii Kredytowych) potwierdziły kolejny raz swą wyższość nad bankami.

Licencja: Creative Commons