Recenzja premiery Teatru Polskiego we Wroclawiu

Data dodania: 2006-12-11

Wyświetleń: 8824

Przedrukowań: 1

Głosy dodatnie: 2

Głosy ujemne: 0

WIEDZA

2 Ocena

Licencja: Creative Commons

O Wrocławiu się mówi że jest kolebką piosenki aktorskiej może za sprawą Przeglądu Piosenki Aktorskiej, a może za sprawą tego co się dzieje we Wrocławiu na scenach teatrów, na scenach Impartu czy w różnych klubach. Nie wiem, ale po spektaklu „Smycz” w reżyserii Natalii Korczakowskiej jestem w stanie potwierdzić te słowa.

Na scenie jeden aktor i sześciu muzyków, skromna scenografia, punktowe światło spływające na głównego bohatera, narratora, który siedzi na krześle i czeka na swoje 3 minuty. Tytułowa smycz została zainspirowana utworem zespołu Maanam. Smycz która trzyma przy życiu, smycz która powoduje że robimy to co robimy, smycz która prowadzi nas często przez życie.

Poznajemy na scenie włamywacza, zakochanego mężczyznę, zwykłego szarego człowieka na zakupach, tragicznego bohatera, pracoholika, dziwkę, księdza i kilka innych postaci. Wszechstronny Bartosz Porczyk który zdobył nagrodę na XXVII PPA, występował w wielu musicalach Teatru Kapitol i jest aktualnie etatowym aktorem Teatru Polskiego we Wrocławiu. Zagrał każda z postaci ekspresyjnie, z bardzo dobrym warsztatem, wymownie, a przede wszystkim bardzo wiarygodnie, ten młody aktor może być w przyszłości kolejnym Banaszewskim który w każdym spektaklu oddaje kawałek siebie, pokazuje publiczności że nie gra swoich postaci tylko, że te postacie to on. Nieważne czy Bartosz Porczyk wyśpiewa nam pracoholika dla którego liczy się tylko praca, czy złodzieja dla którego ważne jest otwieranie wszystkiego co spotka na swojej drodze, czy dziwki która opowiada o swoich klientach. To nie są postacie które on tylko zagrał , to postacie które wcieliły się w niego. Warto śledzić karierę tego młodego aktora. Na pewno zaskoczy nas jeszcze nie raz.

Warto wymienić jeszcze jednego aktora na scenie, jest nim zespól muzyczny, który odgrywa często role drugiego niekoniecznie niemego aktora. Czasami obudzi widzów z letargu, czasami wprowadzi w romantyczny nastrój czy nawet podnieci. Jest to bardzo duża zasługa Łukasza Damrych, który napisał aranże do starych utworów. Takich jak tytułowa „Smycz”, „Fabryka Małp” Lady Panku, czy „Margaret” zespołu Myslovitz. Piosenki znane, często lubiane o kompletnie nowym brzmieniu.

Jednym słowem udany spektakl, druga premiera teatru Polskiego w tym sezonie i kolejna udana. Oby tak dalej.

Licencja: Creative Commons