Twórcy spektaklu "Oczy Brigitte Bardot" pokazują, że marzyć warto w każdym wieku, niezależnie od bogactwa, czy możliwości. Marzenia pozwalają zapomnieć o okrutnej, szarej rzeczywistości, zabierają nas w kolorowy świat marzeń i uniesień. 

Data dodania: 2009-11-12

Wyświetleń: 2181

Przedrukowań: 0

Głosy dodatnie: 0

Głosy ujemne: 0

WIEDZA

0 Ocena

Licencja: Creative Commons

Ludziom wychowanym w cywilizacji XXI wieku - cywilizacji młodego, zdrowego, wysportowanego, wręcz idealnego człowieka - wydaje się, że starsi ludzie nie mają prawa mieć swoich planów, marzeń. Przecież nie wypada. Dostają swoje wypracowane przez całe życie emeryturki, powinni siedzieć w mieszkankach, ewentualnie wychodzić na spacer czy do sklepu. A jednak twórcy spektaklu "Oczy Brigitte Bardot" pokazują, że może być inaczej. Udowadniają, że marzyć warto w każdym wieku, niezależnie od bogactwa, zdrowia czy możliwości. Marzenia pozwalają odpocząć od szarej, przybijającej rzeczywistości. Dodają skrzydeł, pozwalając przeżywać wielkie uniesienia bez wychodzenia z domu. To jest skarb, którego nikt nie jest w stanie nam odebrać.

 
Spektakl "Oczy Brigitte Bardot", wystawiany w Teatrze na Woli został napisany z okazji jubileuszu 80-tych urodzin Barbary Krafftówny. Autor sztuki dostał w zasadzie tylko jedną wytyczną - miał to być spektakl komediowy. Uśmiechy na twarzach widzów wychodzących z teatrem są dowodem na to, że warunek został spełniony. Ale to nie wszystko. Właściwie najbardziej trafnym słowem opisującym spektakl jest po prostu - wspaniały. Bohaterką sztuki jest wiekowa, być może nawet 108-letnia kobieta, która całe życie, jak sama powtarza, spędziła na piątym piętrze. A dodać należy, że ma paniczny lęk wysokości, do tego stopnia, że na balkon wychodzi tylko po to, żeby posprzątać. To daje nam do zrozumienia, że bohaterka jest przeciętnym obywatelem, który nie miał wygórowanych oczekiwań od życia, zapewne przez całe życie ciężko pracującym na utrzymanie rodziny. Jednak głęboko w sercu ma swoje wielkie marzenie. Mianowicie chce pojechać taksówką na Lazurowe Wybrzeże. Na ten cel przez całe życie odkłada pieniądze. Kiedy nadchodzi wyczekiwana chwila, wybiera odpowiedniego taksówkarza - i zaczyna się wielka przygoda. Kradzież samochodu, wizyta w kasynie, próba zabójstwa, spotkanie z ukochaną aktorką - Brigitte Bardot... i wiele innych. Koniec - zaskakujący.
Sztuka, autorstwa Remigiusza Grzeli, została wspaniale wyreżyserowana przez Macieja Kowalewskiego. Teksty wypowiadane przez bohaterów zapadają w pamięć bardzo mocno. A klasyczna, cudowna gra aktorów - jubilatki, Barbary Krafftówny oraz Mariusza Kociniaka - po prostu powala na kolana. Bardzo szybkie tempo akcji, przeplatane piosenkami, nie pozwala nawet zorientować się, kiedy mija czas przedstawienia. Na widowni widać było głównie starsze osoby, a szkoda, bo sztuka jest naprawdę dla każdego. Przez komediowe teksty autor przekazuje ważne życiowe prawdy, w tym główną - że warto marzyć. Bo można stracić urodę, zdrowie, a marzenia pozostają. Czasem są jedynym skarbem, który człowiek posiada.


Teatr na Woli im. Tadeusza Łomnickiego w Warszawie
Remigiusz Grzela
"Oczy Brigitte Bardot"
reżyseria: Maciej Kowalewski
obsada: Barbara Krafftówna, Marian Kociniak
scenografia: Piotr Rybkowski
premiera: 5 grudnia 2008 r.

Ewelina Drela
Teatralia Warszawa
24 stycznia 2009

Recenzja opublikowana na stronie:

http://www.teatralia.com.pl/artykuly/styczen_2009/240109_bwma.php

Licencja: Creative Commons