Recenzja Spektaklu TEatru Polskiego \"Terrordrom Breslau\"

Data dodania: 2006-12-13

Wyświetleń: 7194

Przedrukowań: 1

Głosy dodatnie: 4

Głosy ujemne: 0

WIEDZA

4 Ocena

Licencja: Creative Commons

Kolejny kontrowersyjny spektakl Teatru Polskiego we Wrocławiu "Terrordrom Breslau" miał swoja premierę 17.11.2006 na deskach sceny na Świebodzkim.

Spektakl o terrorze, tym widzialnym, jak wybuchy bomb, strzały i pobicia, jak i o tym nie widzianym- rodzinnym czy społecznym. O braku tolerancji na nasze wyznanie, nasze preferencje seksualne, czy wobec miłości. Ważnym bohaterem spektaklu są media, które kreują wizerunek tolerancji i terroru. Mimo wielu wątków i wielu problemów podjętych w sztuce, jej głównym nurtem są problemy z tolerancją zwykłego człowieka, tego co myśli, co czuje, co chce wykrzyczeć z siebie.

Głównym bohaterem jest Lars (Adam Sczyszczaj), Tajemniczy V, który rozsyła mieszkańcom miasta swoje manifesty "Jedyne co ma jakąkolwiek trwałość, to utrata, utrata z opuszczeniem, utrata i opuszczenie" czy "Rodzina jest zarodkiem socjalizmu, wiec należy ją zniszczyć". Te i inne manifesty V rozpoczynają serie dziwnych wypadków w Breslau. Pobicia, podłożenia bomb... Lars jako główny prowokator miasta jest wspierany przez media, które przekłamują fakty, sztucznie pobudzają społeczeństwo do popierania manifestów. Głównym przedstawicielem mediów jest Tom (Mariusz Zaniewski), który prowadząc swój Talk Show zaczyna w bardzo opiniotwórczy sposób przedstawiać telewidzom problem V, zwraca przy tym uwagę na to kim jest i czym się zajmuje. W mieście wybuchają pierwsze ładunki. Wtedy nawet Lars nie potrafi zatrzymać fali zbrodni którą wywołał. Czy włączy się do ruchu który wywołał, czy stanie z boku, czy będzie chciał go zatrzymać, czy media zmienia swój wizerunek, czy nadal będzie liczyła się tylko oglądalność? Na te pytania odpowiedzi można znaleźć tylko w teatrze.

Dużym plusem spektaklu jest gra aktorska zarówno znanego wrocławskiej publiczności Krzysztof Zarzecki (Hakan), którego monolog na kanapie zachwycił nie tylko widzów, ale i krytyków, doprowadzając wszystkich prawie do łez. Drugim aktorem, który oczarował całą salę był Adam Sczyszczaj (Lars), który w swoją grą aktorską przebił chyba jak do tej pory swoja najlepsza rolę Zygmunta z "Wszystkim Zygmuntom miedzy oczy". Był bardzo przekonujący jako homoseksualista, zagubiony człowiek, twardy biznesmen czy po prostu człowiek. Niestety nie wszyscy aktorzy zasłużyli na pochwały, byłem mocno zawiedziony grą Mariusza Kiljana (Feliks) niestety nie uwierzyłem mu w ani jedno słowo które padło z jego ust, nie był jak dla mnie tym 15-sto latkiem którym miał być. Momentami zbyt poważny jak na swój wiek, momentami groteskowy i przez większość spektaklu po prostu nieprawdziwy. Ostatnim aktorem który jest warty wymieniania jest aktor nietypowy, a jest nim publiczność, która "aktywnie" bierze udział w przedstawieniu. Ma odpowiedzieć na pytania, zareagować i być obserwatorem wydarzeń Terrordromu Breslau.

Jednym zdanie bardzo udana produkcja Teatru Polskiego, która powinna zdobyć popularność "Zygmuntów"

Licencja: Creative Commons