Lustra to przedmioty niezwykłe. Potrafią obserwować nas, spoglądać na na w jedyny w swoim rodzaju sposób. Wieszając je w naszym domu nie  traktujmy lustra przedmiotowo. Ono potrzebuje własciwej oprawy, wówczas to co odbije, nabierze odpowiedniej wartości, znaczenia - bo przecież nierzadko odbija właśnie nas samych.

Data dodania: 2009-10-28

Wyświetleń: 1638

Przedrukowań: 0

Głosy dodatnie: 0

Głosy ujemne: 0

WIEDZA

0 Ocena

Licencja: Creative Commons

Lustra to byty magiczne. Nie tylko towarzyszą nam przez całe życie, spoglądając ze ścian, toaletki, obserwując z garderoby czy holu, ale również stają się jego mieszkańcem, ciesząc nas swoja obecnością na co dzień. Ta ich obecność, o czym nie wszyscy z nas wiedzą, nie kończy się tylko na odbijaniu rzeczywistości i hołdowaniu wyglądowi. Wbrew pozorom zwierciadła mogą pomóc nie tylko w utrzymaniu dobrego wyglądu, ale również w przezwyciężaniu stresu i nieśmiałości - jak dobry przyjaciel. Niby przedmioty, a jednak - śmiem twierdzić - mają swoją osobowość, która wpływa na nas w niezwykły sposób.

Stres i nieśmiałość - nieznośną cechę osobowości, można poskromić... lustrem. Na czym polega ta „kuracja"? Mówiąc wprost, bazuje na niezwykłej i nieznanej dla wielu mocy zwierciadeł. Wchodząc w rozmowę z samym sobą, poznajemy nową bratnią duszę - nasze odbicie w lustrze - naszego najlepszego przyjaciela, któremu jak nikomu, możemy w 100% zaufać. Pokazuje on co jest w nas nieprawdziwe, jaki mamy grymas na twarzy i czy zbyt często marszczymy czoło. Specjaliści od wystąpień publicznych polecają przyszłym prelegentom kilkuminutowe ćwiczenie wystąpienia właśnie przed lustrem. W ten sposób mówcy mają okazję trenować swój body language, obserwując mimikę twarzy, kontrolując gesty i tym samym nabierając pewności siebie i swojej osobowości. Ćwiczenia przed lustrem to oswajanie się ze swym ciałem, poznawanie jego walorów, mocnych stron, które w rezultacie pozwalają na pokonanie blokad , które przeszkadzają nam w życiu.

Warto więc czasami usiąść przed swoim lustrem i rozpocząć rozmowę z odbiciem. Każdy, kto dopiero rozpoczyna tę niecodzienną formę dialogu z równie niecodziennym rozmówcą, musi pamiętać, że początki to istna beczka śmiechu. Wygłaszając przed lustrem przemowę nie sposób nie pomyśleć: „Mówię do lustra - czy to nie absurdalne?". Jednak wkrótce ku zaskoczeniu, przerodzi się to w świetną zabawę i po chwili można już pomyśleć nieskromnie - „Fajna ta dziewczyna po drugiej stronie!" lub „Całkiem niezły facet tam siedzi naprzeciwko!"

Kiedy już rozbawienie zostanie opanowane, nadchodzi czas na złapanie kontaktu wzrokowego z samym sobą. Wówczas warto spojrzeć na swoje lustro z innej perspektywy. Zobaczyć w nim nie przedmiot, a przyjaciela. Zajrzeć w jego głębię, a wkrótce zamiast odbijających się w nim promieni słońca, ukaże się radosne spojrzenie kogoś, komu można powiedzieć naprawdę wszystko, spojrzenie życzliwej osoby, przyjaciela, który w nas wierzy i zaciska mocno kciuki.

Z czasem, gdy polubi się tą osobę po drugiej stronie lustra, kiedy przestanie ona być nieśmiała i skrępowana, będzie można z podniesioną głową powiedzieć: „Nie ma się czego wstydzić!".

Licencja: Creative Commons