Inwestowanie w rajach podatkowych staje się ostatnio coraz bardziej modne. Coraz więcej osób zaczyna korzystać z instrumentów finansowych oferowanych przez założone tam instytucje finansowe, takie jak Vandior Inc. Czy warto utajnić swoje „rajskie" dochody przed fiskusem?

Licencja: Creative Commons

Data dodania: 2009-10-21

Wyświetleń: 3045

Przedrukowań: 0

Głosy dodatnie: 0

Głosy ujemne: 0

WIEDZA

0 Ocena

Chociaż nieprzeciętne i nieopodatkowane zyski oferowane przez działające w rajach podatkowych instytucje są wystarczającym powodem do tego, aby się żywo nimi zainteresować, to innym powodem dużej popularności inwestycji w tych obszarach jest znakomita ich dyskrecja w zakresie powierzonych im informacji o inwestorach. Możliwość ścisłego przestrzegania tajemnicy przez banki, fundusze i inne podmioty, działa pobudzająco na całą rzeszę potencjalnych inwestorów tym bardziej, że inwestowanie w rajach jest coraz łatwiejsze dzięki postępowi technologii informatycznej.

O tym, że zyski osiągane w rajach podatkowych są bajeczne, świadczą chociażby wyniki powołanej powyżej instytucji Vandior, zarejestrowanej w Panamie. W chwilach, kiedy cały świat drżał w posadach w skutek kryzysu finansowego, fundusze zarządzane przez tą firmę rosły - można rzecz - dramatycznie i rok 2008 zamknął się dla jednego z nich zyskiem w wysokości ponad 180% (takiej kwoty nie da się porównać z żadną lokatą dostępną na rynku bankowym).

Zysk ten, zgodnie z prawem Panamy, nie musiał być opodatkowany, a zatem inwestorzy mogli go zatrzymać w całości w swoich portfelach a fiskus nigdy by się o nim nie dowiedział. No właśnie, ale zadajmy sobie pytanie, czy warto ukrywać zarobione w ten sposób pieniądze przed swoim fiskusem.

Przyjmijmy najpierw, że skrzętnie chowamy nasze oszczędności z Vandiora. Inwestujemy np. 1000 EUR i zyski stale reinwestujemy od początku, zwiększając przy tym kwotę całej inwestycji o około 150% rocznie. Po kilku latach zbiera nam się ponad milion EUR. Po tym okresie zamykamy inwestycję i wypłacamy swoje fundusze. Taka kwota jednak nie może przejść niezauważona. Jeżeli dokonamy jej przelewu na nasze konto w Polsce to natychmiast zainteresuje się tym polski fiskus. Nawet, jeśli będziemy mieli dużo szczęścia, i w jakiś sposób kwota ta nie wyjdzie na jaw, to zakup jakiejkolwiek nieruchomości, albo samochodu, natychmiast zainteresuje władze skarbowe.

Ukrycie swojego dochodu wiąże się niestety z odpowiedzialnością karno-skarbową (nie licząc wymierzonego zaległego podatku wraz z odsetkami), co jest i tak mniejszą dolegliwością, niż na przykład nieujawnienie źródła pochodzenia takiej kwoty, co oprócz odpowiedzialności z kodeksu karno-skarbowego będzie się wiązało z jej opodatkowaniem w wysokości 75%! I tłumaczenie - często wykorzystywane przez podatników - że pieniądze te pochodzą z nierządu za granicą, na nic się nie zda, gdyż to jest zdecydowanie zbyt duża kwota.

Jak widzimy, ukrywanie naszych inwestycji w rajach podatkowych jest dość ryzykownym zajęciem i lepiej w tym przypadku postąpić uczciwie i w zgodzie z prawem podatkowym. Na takie „manewry" mogą sobie pozwolić ludzie, którzy mogą takie kwoty inwestować na całym świecie, i którzy tak często podróżują, że niełatwo jest ustalić ich rezydencję podatkową. Jeżeli nie stać nas na zamieszkanie na Bahamach albo w Polinezji, to najlepiej spokojnie pokazać to, co można łatwo ukryć.

Więcej informacji na temat niewiarygodnych inwestycji w funduszach Vandior można znaleźć na stronie VanFunds.com, ale warto dodać, że inwestowanie w rajach podatkowych nie jest nielegalne. Nielegalne jest zachowanie zmierzające do uniknięcia zapłaty podatku!

Licencja: Creative Commons