Po latach pracy postanowili zaplanować długą podróż życia – aby oderwać się od codzienności, odkryć inny świat, zrealizować marzenia. Wiadomo, że taka decyzja wiązała się z rzuceniem wszystkiego i postawieniem dotychczasowego życia do góry nogami.

Licencja: Creative Commons

Data dodania: 2009-09-17

Wyświetleń: 1747

Przedrukowań: 0

Głosy dodatnie: 0

Głosy ujemne: 0

WIEDZA

0 Ocena

„A więc dwójka młodych, nieodpowiedzialnych i niezorganizowanych ludzi jedzie w świat. Z dzieckiem” – tak pisał na swoim blogu przed wjazdem Sebastian Pyzuszka, który wraz z Karolina i małą Polą  jest właśnie w Kucie na Bali. „Karolina i tak musiała zrezygnować z pracy, żeby zająć się dzieckiem. Zrezygnowałem więc i ja. Po co mają siedzieć w domu we dwójkę jak we trojkę możemy wyjechać na upragnione wakacje? Zajmiemy się Polą razem. W podróży.” – tłumaczył dalej Sebastian.

Posiadanie dziecka najczęściej kojarzy się z byciem niewyspanym, ciągłym praniem, prasowaniem i przewijaniem. Do tego powszechna opinia, że jak już pojawia się w domu dziecko to na nic nie ma czasu i zapomnieć można nie dość, że o jakichkolwiek wyjazdach, to nawet o wyjściu do kina. A wszystko zależy od podejścia – jeśli potraktujemy wychowywanie dziecka, od jego pierwszych dni na tym świecie, jako morze możliwości, a nie poświęcanie się dla niego, znajdziemy sposób również na wspólne podróżowanie.

W portalu poświęconym wyjazdom z dziećmi www.malypodroznik.pl można znaleźć wiele porad i „patentów” na to jak podróżować z maluchem. Najważniejsze jest jednak kilka zdań, o które można znaleźć we wprowadzającym artykule:”…dziecko poświęceń nie potrzebuje, bo przyjmuje taki świat jaki mu damy, zaś na wyjazdach bywa... prościej. To prawda: jadąc w podróż będziemy niewyspani (ale tak samo jest w domu), nie wypoczniemy (jeśli wypoczynkiem jest dla nas leżenie na plaży), zaś maluszek może się rozchorować (ale by dostać zapalenia ucha lub biegunki nie trzeba wyjeżdżać). Za to na wyjeździe wiele domowych problemów po prostu odpada, dzięki czemu często łatwiej o dystans do siebie i cierpliwość do dziecka.”

W Internece można znaleźć wiele przykładów rodziców, którzy podjęli wyzwanie i ruszyli w świat z małymi, często kilkutygodniowymi, dzieciaczkami. Z ich relacji, zamieszczanych na blogach i serwisach tematycznych wynika, że każdy z tych wyjazdów był cudowną, niezapomniana przygodą. Nie można zaprzeczyć jednemu – mało która rodzina może w innych warunkach niż taka podróż, zapewnić przebywanie ze sobą 24 godziny na dobę. A czy nie tak właśnie najłatwiej nawiązywać więzi rodzinne? Może podróż z nowonarodzonym członkiem rodziny stanie się sposobem na zbudowanie relacji, które będą owocować w kolejnych latach? Nie zaszkodzi spróbować, zacząć można od tygodniowego wypadu chociażby w polskie  góry.

 

Licencja: Creative Commons